PolskaWojska USA w Polsce – od niewielkiego pododdziału do kilku tysięcy żołnierzy

Karol Kwiatkowski Karol Kwiatkowski22 czerwca, 202011 min

Żołnierze USA stacjonują w Polsce w ramach amerykańskiej inicjatywy wsparcia europejskich sojuszników i jako siły NATO. Zwiększenie ich liczebności to jeden ze spodziewanych tematów rozmów prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa w Waszyngtonie.

Obecnie w Polsce przebywa ok. 4,5 tys. żołnierzy USA. Zgodnie z ubiegłorocznymi deklaracjami obu prezydentów ich liczba ma wzrosnąć o kolejny tysiąc. Polsko-amerykańska współpraca wojskowa, np. między jednostkami obrony powietrznej, została nawiązana jeszcze przed przystąpieniem Polski do NATO w 1999 roku; w 2000 roku w ćwiczeniach w Polsce brały udział amerykańskie zestawy Patriot. Kolejne rządy podejmowały starania o ulokowanie w Polsce sił USA, które stacjonowałyby na stałe. Pierwszym takim pododdziałem stała się grupa 10 żołnierzy, którzy od 2012 roku przygotowują rotacyjne pobyty amerykańskich lotników.

Największe amerykańskie siły w Polsce to ok. 3,5 tys. żołnierzy z pancernej brygadowej grupy bojowej (Armored Brigade Combat Team, ABCT) przysłanej na wschodnią flankę w ramach operacji Atlantic Resolve. Blisko 900 żołnierzy USA to także trzon wielonarodowego batalionu NATO stacjonującego w Orzyszu – jednego z czterech rozmieszczonych przez Sojusz w Polsce i państwach bałtyckich.

Atlantic Resolve to część Inicjatywy Odstraszania w Europie (EDI, do 2017 znanej jako Europejska Inicjatywa Wzmocnienia, ERI) będącej odpowiedzią USA w 2014 roku na rosyjską agresję wobec Ukrainy. Władze Stanów Zjednoczonych zaoferowały wówczas zwiększenie swojej obecności wojskowej w regionie i wysyłania swoich żołnierzy także tam, gdzie wcześniej nie stacjonowali.

ABCT stacjonują w Polsce i innych krajach regionu od początku 2017 roku na zasadzie rotacji dokonywanych tak, by pomiędzy kolejnymi zmianami nie było przerw, a liczba żołnierzy nie malała. Zmiany ABCT następują co dziewięć miesięcy, a rotują nie tylko żołnierze, ale i sprzęt. Związana z tym procesem logistyka to element szkolenia. W Polsce żołnierze ABCT stacjonują w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie i Bolesławcu. Część pododdziałów brygady jest kierowanych do innych państw, m.in. do Rumunii, Bułgarii i krajów bałtyckich.

Amerykanie – blisko 900 żołnierzy – to także najliczniejszy spośród pododdziałów tworzących ulokowany w Polsce wielonarodowy batalion NATO – jeden z czterech wzmacniających wschodnią flankę NATO w ramach wzmocnionej wysuniętej obecności (eFP), o której postanowił szczyt NATO w Warszawie w 2016 r.

Trwała amerykańska obecność w Polsce rozpoczęła się jeszcze przed inicjatywą odstraszania w Europie i operacją Atlantic Resolve. Regularne wspólne ćwiczenia w Polsce zadeklarowali prezydenci Bronisław Komorowski i Barack Obama w 2010 r. W 2011 r. oba państwa podpisały umowę, która stała się podstawą regularnych szkoleń w Polsce lotnictwa myśliwskiego i transportowego USA.

W listopadzie 2012 r. do Polski przybył 10-osobowy naziemny pododdział lotniczy (aviation detachment, AvDet) przygotowujący od strony logistycznej i administracyjnej rotacyjne pobyty samolotów oraz załóg myśliwskich i transportowych, ćwiczących z polskimi kolegami. Grupa żołnierzy, którzy przybyli do Polski z rodzinami, to pierwsze amerykańskie siły przebywające stale w naszym kraju. Pierwszy przygotowany przez nią rotacyjny komponent lotniczy z trzema Herculesami przybył w lutym 2013 r. do Powidza; bojowe F-16 zaczęły przylatywać do Łasku i na poznańskie Krzesiny.

Kolejnym krokiem ku stałej amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce były – organizowane w ramach operacji Atlantic Resolve – pobyty wojsk specjalnych, spadochroniarzy, wojsk pancernych i zmechanizowanych oraz artylerzystów z USA.

W maju 2016 roku ruszyły prace w Redzikowie, wybranym na miejsce jednej z europejskich baz amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. W Polsce znajdą się wyrzutnie pocisków przechwytujących SM-3 systemu Aegis Ashore. Umowę o rozmieszczeniu w Polsce antybalistycznych rakiet przechwytujących oba kraje podpisały w sierpniu 2008 roku.

Baza w Redzikowie z załogą licząca ponad 200 amerykańskich marynarzy miała być gotowa w 2018 r., obecnie zapowiadana data ukończenia inwestycji to 2022 r.; opóźnienia wiążą się z ukończeniem części bazy, w której mają się znaleźć systemy wspierające instalację. Ze zgodą na ulokowanie w Polsce amerykańskiej bazy wiązał się warunek wzmocnienia polskiej obrony powietrznej. Na polskie poligony zaczęły przyjeżdżać baterie Patriot – systemu wybranego także przez Polskę – by m. in. przećwiczyć współdziałanie z polskimi przeciwlotnikami.

We wrześniu ub.r. w Nowym Jorku prezydenci Polski i USA podpisali deklarację o współpracy wojskowej, która potwierdza pobyt w Polsce ok. 4,5 tys. wojsk USA w Polsce i zapowiedź rozlokowania ok. tysiąca kolejnych. Wskazuje także lokalizacje miejsca stacjonowania nowych amerykańskich sił. W Drawsku Pomorskim powstaje centrum szkolenia bojowego, Wrocław-Strachowice wskazano jako lotniczą bazę załadunkowo-rozładunkową dla Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, w Łasku będzie stacjonować eskadra dronów; Powidz ma być siedzibą lotniczej brygady bojowej, batalionu bojowego wsparcia logistycznego oraz sił specjalnych. Kolejny obiekt dla wojsk specjalnych ma być w Lublińcu

Od października ubiegłego roku w Poznaniu działa Wysunięte Dowództwo Dywizyjne Armii Stanów Zjednoczonych, utworzone na bazie działającego tam od 2017 r. wysuniętego stanowiska dowodzenia, przeniesionego z Niemiec.

Zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w ramach odstraszania potencjalnego agresora było wielokrotnie tematem rozmów prezydenta Dudy i ministra obrony Mariusza Błaszczaka z przedstawicielami administracji USA. W ubiegłym roku Duda wyraził nadzieję na wspólną budowę bazy, która mogłaby nosić nazwę „Fort Trump”, i zadeklarował gotowość przeznaczenia 2 mld dolarów na dostosowanie infrastruktury do potrzeb przybywających Amerykanów.

15 czerwca br. prezydent Trump potwierdził zapowiedź redukcji amerykańskich wojskowych stacjonujących w Niemczech z 34,5 tys. do 25 tysięcy. Według mediów część z nich mogłaby zostać przesunięta do Polski.

Zaniepokojenie zapowiedzią redukcji sił USA w Niemczech wyrazili kongresmeni obu partii. Przestrzegli, że zmniejszenie zaangażowania USA na rzecz NATO będzie „”kolejną przysługą” dla prezydenta Władimira Putina i zachętą do dalszych agresywnych działań Rosji; wezwali Biały Dom do przemyślenia decyzji. Były dowódca amerykańskich wojsk lądowych w Europie, obecnie ekspert ośrodka CEPA, emerytowany gen. broni Ben Hodges zwrócił uwagę, że amerykańskie wojska w Niemczech są nie tam tylko, by bronić Niemiec, ale to także wkład USA w stabilność Europy. Ambasador USA przy NATO Kay Bailey Hutchison podkreśliła, że żadne decyzje o relokacji nie zapadły, zapewniła, że nie należy oczekiwać wyjścia Stanów Zjednoczonych z Europy i Niemiec.(PAP)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Karol Kwiatkowski

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

14 + twelve =