Kopalnie nie wróciły do normalnego wydobycia, przeciwnie – mają stanąć kolejne – alarmują związkowcy

Karol Kwiatkowski22 maja, 202010 min

Kopalnie, które w związku z epidemią koronawirusa wstrzymały produkcję, nie wróciły do normalnego wydobycia, a wręcz przeciwnie – dwie kolejne, Bielszowice i Pokój, mają stanąć – napisali związkowcy z Sierpnia 80 w liście do premiera.

Jak ocenili, skala pandemii w Polsce jest o wiele większa, niż wynika to z oficjalnych informacji, a fala niepokoju na Śląsku narasta. „Nic nie zapowiada, aby mogło być lepiej. Rząd Pana Premiera zajęty jest wyborami, geszeftami na maseczkach i politycznymi gierkami. Tymczasem na Śląsk i na górników dalej wylewa się fala hejtu” – napisali. W sobotę premier Mateusz Morawiecki, który przyjechał do Katowic na posiedzenie regionalnego sztabu kryzysowego, wyraził przekonanie, że sytuacja na Śląsku jest opanowana, a kopalnie, które w związku z epidemią wstrzymały wydobycie węgla, powinny już na początku tygodnia przynajmniej częściowo wznowić produkcję, a te, które ograniczyły działalność – zwiększyć wydobycie.

„Zadowolony z sobie wrócił Pan do Warszawy. Tymczasem na Śląsku, zamiast ruszyć wydobycie na kopalniach, na których do tej pory było zatrzymane, następuje zatrzymanie kolejnych kopalń” – napisano w liście podpisanym przez przewodniczącego Sierpnia 80 Bogusława Ziętka. Jak przekonuje związkowiec, żadna z kopalń nie wróciła do normalnego wydobycia, a wkrótce dojdzie do zatrzymania produkcji węgla w kopalniach Bielszowice i Pokój w Rudzie Śląskiej. „W przypadku Bielszowic z powodu prowadzonych testów. Na Pokoju zupełnie bez przyczyny, ponieważ nie stwierdzono tam żadnych przypadków zakażeń, ale jako że jest powiązana z Bielszowicami, kopalnia Pokój również będzie musiała stanąć” – wskazał Ziętek.

Przedstawiciele spółek węglowych nie potwierdzali dotąd, by obecnie były plany wstrzymania wydobycia w kolejnych kopalniach w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa – takie decyzje mogłyby być podjęte wówczas, gdyby wyniki badań górników potwierdziły, że któraś z kopalń stała się ogniskiem zakażeń. Według informacji ze spółek, pięć wstrzymanych wcześniej zakładów stopniowo wznawia wydobycie lub przygotowuje się do tego.

Pierwszą z pięciu zatrzymanych kopalń, której udało się w ograniczonym zakresie wznowić wydobycie węgla, jest należąca do spółki Węglokoks Kraj kopalnia Bobrek w Bytomiu. Produkcję stopniowo wznawiają także kopalnie należące do Polskiej Grupy Górniczej, gdzie zaczęły już pracę pojedyncze oddziały wydobywcze. Przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej potwierdzili w czwartek wcześniejszą deklarację, że dochodzenie do pełnych zdolności wydobywczych kopalni Pniówek, będzie następowało stopniowo, w miarę powrotu do pracy zdrowych pracowników, po dwukrotnych badaniach na obecność SARS-CoV-2.

Według związkowców z Sierpnia 80 górnicy muszą zbyt długo czekać na wyniku testów, co oznacza zatrzymanie ruchu kopalń na ok. 3 tygodnie, tymczasem do już niepracujących załóg kopalń Jankowice, Murcki-Staszic i Sośnica, dołączy kilka tysięcy górników rudzkich kopalń. Przypomnieli, że górnicy zgodzili się na skrócenia czasu pracy o tzw. wolne piątki, co oznacza, że wynagrodzenia pracowników tych kopalń, które zostały zatrzymane z powodu pandemii koronawirusa, będą znacząco niższe.

Sierpień 80 zaznacza, że górnicy są jedyną grupą zawodową, masowo testowaną w kierunku koronawirusa, i z tego powodu pojawiają się pod jej adresem nieprzychylne komentarze. „W tym samym czasie z ust ministerialnych urzędników co raz słychać stwierdzenia o ogniskach zakażeń na kopalniach, o tym, że gdyby nie Śląsk i górnicy, to Polska byłaby już wolna od koronawirusa, zaś ograniczenia nałożone na społeczeństwo byłyby szybciej znoszone” – wskazali. W ich ocenie masowe badania innych grup zawodowych i w innych częściach kraju dałyby podobne wyniki jak w przypadku górników.

„Jaka jest prawda, pokazały badania przesiewowe w Łodzi, zlecone przez prezydent miasta, wśród pracowników żłobków i przedszkoli, z których to na ok. 3300 próbek, w 450 przypadkach okazało się, że osoby te miały styczność z koronawirusem. To wynik wyższy niż pośród górników!” – dodali związkowcy.

„Skala pandemii, z jaką mamy do czynienia w Polsce, jest o wiele wyższa niż ta oficjalnie podawana. Rząd zajęty wyborami, walką o władzę, synekury, pozycję i układy, nie tylko nie potrafił wypracować odpowiednich procedur i wprowadzić skutecznych oraz szybkich działań w walce z koronawirusem w górnictwie, ale i nie jest w stanie przedstawić programu funkcjonowania branży. Do dziś dnia takiego pomysłu na górnictwo rząd nie ma” – napisali związkowcy.

Nawiązali też do ogłoszonego przed kilkoma dniami apelu, w którym wspólnie z Centralnym Szpitalem Klinicznym MSWiA w Warszawie zachęcają górników, którzy pokonali koronawirusa, o oddawanie krwi, by ich osocze mogło być wykorzystane w terapii osób gorzej przechodzących Covid-19. Zwrócili się zarazem do rządu o zmianę przepisów, które nakazują górnikom odpracować dzień, w którym oddali krew.

„Rządu Pana Premiera Mateusza Morawieckiego, Posła ze Śląska, na tyle nie obchodzi śląskie górnictwo, że nie był w stanie odnieść się do tak prostej w swym zamyśle, lecz niezwykle istotnej sprawy dla wszystkich Polaków, jak pozyskanie osocza od górników-ozdrowieńców” – napisali. Ich zdaniem apel został zignorowany, ponieważ pochodził m.in. od związkowców, „a tych władza również Pańskiego rządu chce widzieć jako rzucających kamieniami, palących opony, nieodpowiedzialnych chuliganów”.

„W tej sytuacji, trudno się dziwić, że fala niepokoju na Śląsku i wśród górników narasta. Premier i Poseł ze Śląska powinien o tym wiedzieć i wyciągnąć z tego wnioski” – napisał Ziętek.(PAP)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Leave a Reply

Koszyk