Z archiwalnej strony można korzystać:
17 września 2017 roku zmarł w Lublinie Andrzej Paluchowski, emerytowany
długoletni dyrektor biblioteki Uniwersyteckiej KUL. Jemu, jak chyba nikomu innemu w powojennej Polsce, przysługiwało zaszczytne, choć skromne miano
„Bibliotekarz Dobry”.
Uczynił swoją książnicę prawdziwą chlubą wśród tego rodzaju instytucji: wskutek Jego starań obejmowała bogactwo zbiorów piśmiennictwa trudno dostępnego, w tym polskiej literatury emigracyjnej. Dzięki swym rozlicznym kontaktom i peregrynacjom zagranicznym pozyskiwał rzadkie i cenne tytuły. Do Biblioteki podróżowali pracownicy nauki z całej Polski, aby korzystać z jej zbiorów. Do dziś jest powszechnie i wdzięcznie
wspominany.
Byłem Jego przyjacielem od lat szkolnych w Częstochowie, w Gimnazjum
i Liceum imienia Romualda Traugutta, szkoły o pięknej tradycji. Spotykaliśmy się podczas uniwersyteckich wakacji, a później na Międzynarodowych Targach Książki - w Warszawie i we Frankfurcie. Do ostatnich lat życia Andrzej podróżował: odwiedzał wielkie biblioteki, uzupełniał swą imponującą znajomość piśmiennictwa. Jego wiedzy w tej dziedzinie mało kto dorównywał:
z Jego pomocy, nie tylko biograficznej, ale i rzeczowej, korzystał niejeden
profesor.
Bibliotekarze są często lekceważeni w opinii publicznej - przykład Andrzeja dowodzi, jak takie sądy mają powierzchowny i niesłuszny charakter. Był on
pierwszorzędnym człowiekiem nauki, drugiego takiego nie znałem – wszystko wiedział, na całym obszarze twórczości literackiej się znał. Żył długo, ale mógł
być jeszcze dłużej z nami.
Mawiali starożytni, których obaj ceniliśmy: „ Amicum perdere est damnorum maximum”- stracić przyjaciela, to największa ze strat. A więc, niestety, żegnaj Andrzeju...
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz