Zakłamane powstanie

6 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

20 maja 2013 r.

6 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

20 maja 2013 r.

Komuniści od początku swych rządów wykorzystywali tragedię getta do antypolskiej
propagandy. Niestety, dziś także mają wielu naśladowców

70. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim towarzyszą coraz bardziej
bezczelne popisy antypolonizmu. W ostatnich tygodniach zarzucono antysemityzm
już nawet bohaterskim harcerzom z Szarych Szeregów, a także oprotestowano budowę
pomnika Sprawiedliwych w pobliżu Muzeum Żydów Polskich w Warszawie. Te ataki na
pamięć o najlepszych Polakach nie są niczym nowym. Warto bowiem przypomnieć, że
były już czasy, gdy żydowską martyrologię wykorzystywano do walki z polskością.

Pomnik dla Żydów, więzienia dla Polaków

W wydanej niedługo przed jego śmiercią biografii Marek Edelman wspominał obchody
pierwszych rocznic powstania w getcie: “To był 1946 rok. Położono tylko ten
kamień. Przyszło całe Biuro Polityczne. I PPS, i PPR. Byli wszyscy. Bierut chyba
też. Nie jestem pewien… Normalna, państwowa manifestacja. (…) W 1947 roku to już
był Bierut i cały rząd” (Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, “Marek Edelman.
Życie. Po prostu”, Warszawa 2008, s. 252).

Tak więc z roku na rok ranga obchodów rosła. Piąta rocznica była szczególna,
gdyż odsłonięto wówczas monumentalny, 11-metrowy Pomnik Bohaterów Getta, dłuta
Natana Rappaporta, przy ul. Zamenhofa. Pomnik, dodajmy, kompletnie niezgodny z
rzeczywistością, na co zwrócili uwagę nawet autorzy cytowanej książki, pytając
Edelmana: “Nie mieliście pepeszy, mapników itd. Powstaniec pomnikowy je ma. To
nie nadużycie?”. Wyraźnie rozzłościło to byłego przywódcę Żydowskiej Organizacji
Bojowej, który rzucił: “Ależ to jest symbol! Czy nadużyciem jest to, że on ma
broń? Nie można prowadzić walki bez broni. Jak wy chcecie to pokazywać?” (Tamże,
s. 253).

Bardzo wymowny jest zapis w dzienniku Marii Dąbrowskiej. 19 kwietnia 1948 r.
znana pisarka wybierała się na wernisaż do muzeum: “Nie mogliśmy ani doczekać
się tramwaju, ani na postoju dostać taksówki. Wreszcie pochwyciliśmy jakąś »w
locie«. Kierowca objaśnił nas, że to z powodu »pochodów« i odsłonięcia pomnika
bohaterów żydowskich na terenie getta. Nie mam nic przeciw bohaterom żydowskim.
Ale Warszawa nie ma dotąd pomnika swoich powstańców ani dzieci, co walczyły w
powstaniu!”.

Rzeczywiście, w komunistycznej Polsce bojownicy getta mieli więcej szczęścia niż
powstańcy warszawscy. W czasie, gdy odsłaniano pomnik Rappaporta, ci drudzy
licznie zapełniali więzienia UB, a rządowa propaganda nazywała ich “zaplutymi
karłami reakcji”. Ich jedynym pomnikiem były zaś mogiły na Powązkach. Na
odsłonięcie skromnego Pomnika Małego Powstańca trzeba było czekać aż do 1983 r.,
zaś na Pomnik Powstania Warszawskiego na pl. Krasińskich jeszcze dłużej – do
1989 r. Nie dożyła tego Maria Dąbrowska, jak i duża część żołnierzy Powstania…

Zachęcamy do lektury: „Chłopcy silni jak stal”

Antypolski film Forda

Ale na odsłonięciu Pomnika Bohaterów Getta komunistyczna propaganda nie
poprzestała. W tym samym roku ówczesny dyktator polskiego kina Aleksander Ford
nakręcił film fabularny pt. “Ulica Graniczna”. Również i w tym wypadku warto
sięgnąć do dzienników Dąbrowskiej, która 6 stycznia 1949 r. zanotowała:

“Mam kłopot i ciężki orzech do zgryzienia. Zaraz po Świętach była u mnie
panienka z Filmu Polskiego, która mnie zaprosiła w imieniu Borejszy i tegoż
Filmu na obejrzenie filmu »Ulica Graniczna«. Potem dowiedziałam się ubocznie, że
to jest film przedstawiający tragedię getta. Podobno dostał w Wenecji nagrodę,
ale boją się go puścić w Polsce, gdyż strona polska została pokazana tak, że już
parę razy to przerabiają, jeszcze boją się puścić. Po mnie, jak po papierku
lakmusowym, chcą poznać, jak zareaguje społeczeństwo. (…) Przysłano po mnie auto
i zawieziono na Puławską. Otoczenie, wśród którego oglądałam ten film, stanowili
sami Żydzi: Ford (antypatyczna fizjonomia), Toeplitz, jakaś pani Hofmanowa z
panem czy młodzieńcem (mąż?), który jedyny wyglądał nie na Żyda, i…
Radkiewiczowa, żona ministra bezpieczeństwa, Żydówka, podobno lekarka, bardzo
niesympatyczna.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” – biografia legendarnego dowódcy 5. Brygady Wileńskiej AK

(…) Cała tragedia żydowska pokazana jest świetnie i robi wstrząsające wrażenie,
bo robiąc ją, żydowscy marksiści zapomnieli o marksizmie i robili to ze
zwyczajnie ludzką miłością. Cała strona polska jest rażąco wypaczona, gdyż
robiona jest z niechęcią, zaledwie powściąganą. Wprawdzie porobili koncesje na
rzecz Polski, ale nie ustrzegli się fatalnych błędów, które sprawiają, że ten
film, zwłaszcza jako przedsięwzięcie państwowe, jest skandalem, stanowi
zamaskowaną propagandę antypolską. (…)

Po seansie trochę rozmowy, całkiem zdawkowej. M.in. zwróciłam uwagę na to, że
mały Dawidek przekradający się z getta i przychodzący do polskiego przyjaciela w
straszliwej panice nie jest typowy dla ówczesnych stosunków. W okresie, kiedy
dzieci żydowskie przekradały się z getta, było ich pełno na ulicach Warszawy, a
do wyjątków należało zagrożenie wydaniem ich w ręce niemieckie. Na Polnej stale
kilkoro dzieci żydowskich żebrało, śpiewając piosenki – przychodziły śmiało do
naszych drzwi i były karmione. W naszej kamienicy był Piotr Karniol,
dziesięcioletni chłopak, uchował się aż do 1944 roku (potem go chowali w
klasztorze), bawił się jawnie na podwórzu… Tu owa pani Hofmanowa przerwała mi:
»To był wyjątkowy dom«. – »Nie, proszę pani, tak było w wielu domach«. – »To
dlaczego tak mało dzieci żydowskich ocalało?«. Na takie dictum oniemiałam
wewnętrznie, bo był w tym implicite zarzut: »Polacy są antysemitami, gdyż nie
uratowali wszystkich dzieci żydowskich«. To, że Polacy nie zdołali uratować
wszystkich dzieci polskich, nie ma żadnego znaczenia”.

Kilkanaście dni później, pod datą 22 stycznia 1949 r., Dąbrowska wróciła do
tematu “Ulicy Granicznej”: “Uważam niektóre szczegóły tego filmu za wielki
skandal moralny i polityczny. Przez te szczegóły jest to film antypolski, a jest
wypadkiem chyba bez precedensu, żeby instytucja państwowa szerzyła propagandę
przeciwko narodowi, którymi dane państwo rządzi. Ten film ukazuje
najoczywiściej, że jesteśmy rządzeni nie tylko przez obcych, ale przez
zdecydowanych wrogów narodu polskiego”.

Kłamca z ŻIH

Dziesiąta rocznica powstania w getcie przypadła zaraz po śmierci Stalina. Ale
stalinizm tak szybko się nie skończył, o czym świadczy wydana z tej okazji
naukowa monografia pt. “Powstanie w getcie warszawskim na tle ruchu oporu w
Polsce. Geneza i przebieg”. Książkę wydał Żydowski Instytut Historyczny, a jej
autorem był dyrektor tej placówki, Bernard Mark, profesor nieposiadający
wykształcenia historycznego, za to legitymujący się działalnością w ruchu
komunistycznym od lat dwudziestych.

Książka Marka może dziś służyć jedynie jako ilustracja skrajnie propagandowej i
zakłamanej historiografii tamtych czasów. Wynika z niej, że pomoc dla bojowników
getta organizowali niemal wyłącznie komuniści z PPR i GL, i to jedynie ci,
którzy już nie żyją albo którzy akurat wtedy zajmowali najwyższe urzędy
państwowe. Dlatego książkę zdobią olbrzymie portrety Bolesława Bieruta,
Marcelego Nowotki, Pawła Findera czy Franciszka Jóźwiaka, a nie ma mowy nawet o
takich przywódcach komunistycznego podziemia, jak Władysław Gomułka czy Marian
Spychalski, którzy w 1953 r. siedzieli w więzieniach UB.

Bernard Mark dokonywał istnej ekwilibrystyki słownej, interpretując oczywiste
fakty, jak pomoc AK dla getta, na niekorzyść przeciwników PPR: “Jaki był
stosunek góry AK do postawy patriotycznej niektórych akowskich grup dołowych?
Dowództwo AK usiłowało wszelkimi sposobami przeciwdziałać szlachetnym porywom
prostych żołnierzy AK, którzy bratali się z Gwardią Ludową i Ż.O.B.-em i rwali
się do dalszej akcji. Przywódcy AK znaleźli różne wybiegi. Dowództwo AK na
nalegania dołów odpowiada, że ludzie są wyczerpani, że akcja nastąpi jutro,
pojutrze, że oddziały są psychicznie przygnębione. W końcu dowództwo AK po
prostu zabroniło swym żołnierzom brania udziału w obronie walczącego i ginącego
getta”.

W tej kuriozalnej publikacji znajdziemy również pierwszy ślad oskarżeń pod
adresem powstańców warszawskich, które po 40 latach “twórczo” rozwinie “Gazeta
Wyborcza”: “Powstanie, wywołane w celach antyradzieckich i antyludowych przez
dowództwo AK, ujawniło swój reakcyjny charakter również w stosunku do garstki
ocalałych i ukrywających się Żydów, którzy – porwani nadzieją wyzwolenia –
wyszli na ulicę, by stanąć w szeregach walczących. Reakcyjne grupy N.S.Z.-owskie
od pierwszej chwili zaczęły mordować tych ludzi, ocalałych z pogromu
hitlerowskiego”.

Paweł Siergiejczyk

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 16 (911) z
16 kwietnia 2013 r.

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Berta Bauer: kim była i co wydarzyło się w Licheniu w 1944 roku

Radiostacja Babice. To stąd nadano pierwsze komunikaty o wybuchu II wojny

Nakaz pracy w PRL: ustawa z 1950 r., kary i kiedy go zniesiono

Inne kategorie

Czytaj także