Czy politycy kiedykolwiek się uczą? Od Sarajewa do Kijowa

4 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

25 marca 2014 r.

Biurko dyplomaty z mapą Europy 1939, ilustracja do felietonu o ambasadorze Józefie Lipskim i błędach polityków

4 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

25 marca 2014 r.

Józef Lipski, ambasador RP w Berlinie, pod koniec sierpnia 1939 r. nie miał pełnomocnictw do przyjęcia warunków Hitlera, na co według pamiętników Goebbelsa Niemcy jeszcze czekały. Tę historię przywołuje Zbigniew Żmigrodzki w felietonie z marca 2014 r., zastanawiając się, dlaczego do polityki lgną ludzie, którzy „sterują nawą państwową” przeważnie w niefortunny sposób. Wylicza Austro-Węgry wypowiadające wojnę Serbii w 1914 r. i antyniemieckie powstania 1944 r., choć było wiadomo, że Sowieci nie dopuszczą rządu londyńskiego do decydowania o Polsce. Krytykuje bunt przeciw Janukowyczowi i ostrzega przed rosyjskim imperializmem, w tym obwodem kaliningradzkim wiszącym nad Polską „jak zbrojny okap”. Radzi politykom PO, by zamiast potrząsać papierowymi szabelkami zajęli się zniesieniem wiz do USA, prawami Polaków w Niemczech i na Litwie.

Notatki o polityce, czyli politnotki

Do polityki lgną i polityką się zajmują ludzie o szczególnej osobowości: większość przedstawicieli ludzkiego rodu wybiera sobie normalne zawody i w miarę uczciwie oraz stabilnie zarabia na życie; żeni się i wychowuje dzieci. Politycy „sterują nawą państwową” i uprawiają „stosunki międzynarodowe” – przykro to powiedzieć, ale jedno i drugie przeważnie w niefortunny sposób i często z fatalnym skutkiem. Austro-Węgry nie powinny były w 1914 r. wypowiadać wojny Serbii, do czego nie było istotnego powodu, a wywołało to wojnę światową i zagładę milionów ludzkich istnień. Jak wynika z pamiętników Goebbelsa, Niemcy czekały do ostatnich dni sierpnia 1939 r. na przyjęcie przez Polskę warunków Hitlera, ale wezwany ambasador Lipski „nie miał pełnomocnictw”. O tym, że Sowieci nie pozwolą rządowi londyńskiemu i Armii Krajowej na jakiekolwiek współdecydowanie o losach Polski, było dobrze wiadomo już od początku 1944 r., a mimo tego wszczęto w kraju wyniszczające nas antyniemieckie powstania.

Ukraina i ostrożność wobec Rosji

Teraz na Ukrainie podniesiono bunt przeciw Janukowyczowi, zamiast poczekać rok na wybory, choć w sytuacji, gdy ten kraj ma znaczny procent ludności rosyjskiej, a obok rozciąga się groźne imperium Putina, było oczywiste, że się to dobrze nie skończy. Wobec rosnącego imperializmu Rosji wskazana jest szczególna ostrożność polityczna na obszarze na wschód od Odry. Zwłaszcza wtedy, gdy Rosjanie, carskim jeszcze zwyczajem, osiedlani byli od 1939 r. masowo na Litwie, Łotwie i w Estonii, a całkowicie zasiedlili zabraną przez ZSRR część dawnych Prus Wschodnich, która ciągle „wisi” nad Polską, jak zbrojny okap. Z prasowych nagłówków w rodzaju „Zachód przebija Rosję”, „Turecko-polskie wsparcie Kijowa” czy „Polska żąda sankcji” można się tylko pośmiać. Państwa zachodnie, Unia Europejska, NATO czy USA pogrożą najwyżej Rosji palcem w bucie, natomiast Putin „przykręci kurki z gazem” i podniesie ceny za gaz, wstrzyma import mięsa i warzyw, zablokuje polskie firmy handlowe i przedsiębiorstwa przemysłowe działające na rosyjskim rynku. Z tego trzeba sobie było zdawać sprawę, popierając demonstracyjnie kijowską insurekcję. Przede wszystkim powinna była pomyśleć „Batkiwszczyna” wraz z nacjonalistami odwołującymi się do tradycji UPA. Bo nie tylko zaszkodziło sobie państwo ukraińskie, ale wzniecono europejski tumult, który niełatwo będzie zażegnać.

Przeczytaj również: Trzy wieki imperium zła. Rosja i Polska od Piotra I do Putina

Czym powinni zająć się nasi politycy

Nasi rządowi politycy z PO, zamiast potrząsać papierowymi szabelkami w stronę Rosji oraz demonstrować nadęte oblicza (casus Sikorski i jego zwierzchnik), powinni zająć się tym, co stanowi ich obowiązek, a co leży odłogiem od lat. Zniesieniem wiz dla Polaków przez USA. Realizacją przyjętych przez Niemcy na podstawie traktatu świadczeń dla mniejszości polskiej i uznaniem w Niemczech jej praw. Wyegzekwowaniem od Litwinów przestrzegania praw Polaków, ustalonych w skali międzynarodowej. Panie Merkel i Grybauskaite nic sobie z Polski nie robią – czyja to wina? Jak w takiej sytuacji ma nas poważnie traktować Putin, skoro nawet wielcy i mali „sojusznicy” mają nas za nic?

Zbigniew Żmigrodzki

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego pt. „W politycznym świecie” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 13 (960) z dnia 25 marca 2014 roku, s. 5. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Zbigniew Żmigrodzki / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także