Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

7 min. czytania

Jerzy Biernacki

26 czerwca 2026 r.

Mapa Europy z zieloną flagą islamu nad Europą Zachodnią, Polska wciąż odsłonięta — islamizacja Europy i kryzys migracyjny

7 min. czytania

Jerzy Biernacki

26 czerwca 2026 r.

Z cyklu „Sprawdzam. Kartka z kalendarza”. Wracamy do felietonu Jerzego Biernackiego z września 2015 roku i sprawdzamy, co z jego diagnozy przyniósł czas.

O czym jest ten tekst: u szczytu kryzysu migracyjnego 2015 roku Jerzy Biernacki stawiał mocną, kontrowersyjną tezę – że Europa, porzucając chrześcijański fundament i otwierając granice, „popełnia samobójstwo po raz drugi”. To felietonowa publicystyka tożsamościowa; zestawiamy jej elementy z tym, co naprawdę wydarzyło się w europejskiej polityce.

Trzy wątki autora warto dziś sprawdzić:

  1. Kryzys migracyjny jako punkt zwrotny. Sprawdzenie (fakty): rok 2015 trwale przeorał politykę UE – przyspieszył brexit (referendum 2016, wyjście 2020), wyniósł w wielu krajach partie kontestujące politykę migracyjną, przywrócił kontrole na granicach strefy Schengen i doprowadził do paktu migracyjnego (2024).
  2. „Klęska multikulti”. Sprawdzenie: to nie tylko teza publicysty – o całkowitym fiasku multikulturalizmu mówili wcześniej sami zachodni przywódcy. Spór o integrację i tożsamość pozostaje w centrum europejskiej debaty.
  3. „Islamizacja” i „sterowany” napływ. Sprawdzenie: te oceny to publicystyczna teza autora i pozostają przedmiotem ostrego sporu – nie podajemy ich jako ustalonego faktu. Bezsporne jest natomiast to, że migracja przebudowała europejską scenę polityczną.

Tekst pierwotnie ukazał się w „Naszej Polsce”.


Poniżej oryginalny felieton Jerzego Biernackiego – tekst archiwalny.

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi?

Jerzy Biernacki

Pierwszym aktem samobójczym było wyrzeczenie się przez neolewicowo-liberalne elity Unii Europejskiej chrześcijaństwa, fundamentu ideowego, na którym ojcowie-założyciele Wspólnoty Europejskiej ją zbudowali. Zamieniono go, krótko mówiąc, na tzw. standardy europejskie: hipertolerancję dla mniejszości homoseksualnych, a właściwie ich wywyższenie nad innych („duma gejowska”), aborcję i eutanazję jako prawa człowieka, monopol prawa stanowionego (nierzadko przeciw prawu naturalnemu, nie mówiąc o Dekalogu), „etykę” opartą na ideach rewolucji francuskiej i oświecenia.

Polecamy także: Rumuńscy kibice: „Na polskich ulicach widać piękno Europy”. Transparent z Lublina obiegł świat

Wszystko to, podbudowane sosem pseudonaukowości (wiarą, że nauka rozwiąże wszystkie problemy ludzkości i zdetronizuje Boga), prowadziło i prowadzi mieszkańców naszego kontynentu do całkowitego sekularyzmu, hedonizacji stylu życia i ogólnej demoralizacji.

Naturalnie, są wciąż w Europie żywe, choć malejące, enklawy chrześcijaństwa, w takich krajach z dawna katolickich, jak Irlandia, Hiszpania, Włochy, a nawet Francja, ale nieustająco i bardzo niebezpiecznie podmywane przez powódź neolewicowo-liberalnych idei i poczynań, takich jak ostatnio w Irlandii właśnie, gdzie w referendum głosami 62 proc. uczestników przegłosowano zmianę w konstytucji zezwalającą na małżeństwa jednopłciowe. W jednolicie niemal katolickiej Polsce (która pod tym względem jest wciąż europejskim fenomenem) w ostatnim czasie uchwalono kilka ustaw całkowicie sprzecznych z doktryną Kościoła katolickiego, pomimo głośnego sprzeciwu jego hierarchów (in vitro i in.).

Sprawdź także: Uczciwe życie albo deportacja. Szwecja jako pierwsza w Europie wyrzuca imigrantów za „tryb życia”

Ten stan rzeczy daje przewagę ideową, tożsamościową i demograficzną milionowym (i płodnym!) środowiskom islamskim, które w rezultacie dekolonizacji i innych procesów ludnościowych znalazły się w Europie. Ich siła jest tak duża, że w Szwecji, we Francji i w W. Brytanii, w całych okręgach zaprowadzają szariat i kontrolują jego przestrzeganie. Częściowa islamizacja pozbawionej ideowego i religijnego fundamentu „białej” Europy jest faktem. Świadczą o tym także liczne konwersje na islam oraz uczestnictwo całych grup niemieckich i innych konwertytów w wojnach tzw. Państwa Islamskiego.

Wszystko to oraz krwawe zamachy w Ameryce i w kilku krajach europejskich niczego nie nauczyło przywódców UE, którzy w obliczu obecnej niezwykłej inwazji imigrantów i uchodźców z niespokojnych rejonów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, zniewoleni przez poprawność polityczną, wznoszą się na szczyty naiwności i głupoty.

Mimo świadomości klęski utopii multikulti (co głośno przyznała Angela Merkel) i zachodzących przemian społecznych w Europie, przywódczyni Niemiec, hegemona UE, wraz z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem, otwiera granice dla „uchodźców” (cudzysłów, bo lwia część z nich to imigranci ekonomiczni), a jej akolici, politycy niemieccy z najwyższej półki gromią liderów i narody Europy Wschodniej, stawiające opór przeciwko przyjmowaniu imigrantów, oskarżając ich o brak elementarnej wrażliwości na cierpienie innych, brak wdzięczności i niskie pobudki moralne. (Późniejsze zamknięcie granic, uzasadnione logistycznie, nic poza tym nie zmieniło w postawie zachodnich polityków).

Polska, przez wieki słynąca z tolerancji dla mniejszości i gościnnego przyjmowania cudzoziemców, którzy już w drugim pokoleniu walczyli o jej wolność i niepodległość, a niekiedy nawet oddawali życie w tej walce, gdzie – w kraju zniewolonym przez trzech cesarzy – w roku 1880 mieszkało 3/4 wszystkich Żydów świata – zostaje w największym stopniu objęta tymi oskarżeniami! To wyjątkowo oburzające!

Temat kontynuujemy w artykule: Niemcy: budżet 2027 z 203 mld euro długu – co to oznacza dla Polski?

Rzecz jasna, ów najazd imigrantów nie jest spontaniczny. To zjawisko kierowane pewną ręką. Państwo Islamskie, którego przedstawiciele nie tylko jawnie podrzynają gardła „niewiernym” i walczą o poszerzenie swych terytoriów, lecz także działają w różnych strefach dyplomatycznie i skrycie, odgrywa w tej mierze poważną rolę. Wystarczy posłuchać kazań fundamentalistycznych imamów, o których w Radiu Wnet opowiadał Franciszek Bocheński, arabista. Nie chodzi jedynie o możliwość przysyłania w tej masie terrorystów, plan jest bardziej przemyślny i długofalowy: wysyła się do Europy watahy młodych ludzi (widzimy ich w naszych telewizorach), po to, by później, gdy już osiągną w niej stabilizację, wybranych z nich już tutaj wychować na prawdziwych dżihadystów, którzy mają zniewolić „niewierną” Europę.

A tymczasem socliberałowie UE jedynie wykorzystują tę sytuację, by zintensyfikować integrację europejską, utworzyć federację i jeszcze bardziej zmarginalizować państwa narodowe. A wówczas co z Europą? Może podzielić los chrześcijańskiej Afryki północnej, opanowanej w średniowieczu przez islam.

(wrzesień 2015 r.)


Od redakcji, 2026

Dekada nie rozstrzygnęła sporu, który Biernacki wywołał – ale pokazała, że temat był polityczną bombą z opóźnionym zapłonem. Najpierw fakty czysto polityczne: kryzys 2015 roku trwale przeorał Europę. W jego cieniu Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z Unii, przywrócono kontrole na granicach strefy Schengen, Niemcy zaczęły uszczelniać własne granice, a sama Bruksela – po latach moralizowania – musiała w końcu uchwalić pakt migracyjny. Ugrupowania spychane wczoraj na margines jako „skrajne” są dziś głównym nurtem: w Niemczech antyimigracyjna prawica podwoiła poparcie, we Francji jest najsilniejszą siłą w parlamencie, w Austrii wygrywa wybory. Co czwarty Europejczyk głosuje już na partie, których paliwem jest sprzeciw wobec niekontrolowanej migracji.

A dlaczego – najlepiej widać na Zachodzie, w miejscach, których nasi politycy woleliby nie oglądać. Szwecja, przez dekady symbol „udanej” wielokulturowości, tonie dziś w gangsterskiej wojnie: w 2024 roku odnotowano tam ponad 300 wybuchów – bomby podkładane pod klatkami i lokalami stały się codziennością, a do zabójstw werbuje się nastolatków. We Francji od lat mówi się o setkach osiedli, które wymknęły się państwu spod kontroli – równoległych światach, do których policja, karetka czy listonosz wchodzą z duszą na ramieniu. W Wielkiej Brytanii latem 2024 roku napięcie wokół migracji wybuchło falą gwałtownych zamieszek w kilkudziesięciu miastach. To nie jest „islamofobiczna fantazja”, jak chciałby mainstream – to nagłówki płynące z Zachodu niemal codziennie.

Najmocniejsze sformułowania felietonu – o „islamizacji”, „sterowanym najeździe” czy „samobójstwie cywilizacji” – pozostają diagnozą ostrą i sporną; zostawiamy je jako głos autora, nie jako wyrok redakcji. Ale kierunku, który wskazywał, trudno dziś podważyć: Europa Zachodnia płaci za dekady polityki otwartych drzwi i nieudanej integracji rachunek, którego rozmiarów wciąż nie chce przyznać.

I tu pada pytanie, które Polaka powinno mrozić najbardziej. Bo my jeszcze się bronimy – mówimy „nie” przymusowej relokacji, jesteśmy jednym z ostatnich krajów, w których ten problem nie eksplodował. Ale czy się obronimy? Tego dziś nikt nie wie. Pakt migracyjny już obowiązuje, presja z Brukseli nie słabnie, a granica trzeszczy. Pytanie Biernackiego sprzed dekady – „czy Europa popełnia samobójstwo?” – przestało dotyczyć „ich” gdzieś daleko. Zaczęło dotyczyć nas.

Źródła: kryzys migracyjny w Europie w 2015 r.; brexit – referendum 2016 i wyjście Wielkiej Brytanii z UE w 2020 r.; przywracanie i rozszerzanie kontroli granicznych w strefie Schengen (m.in. przez Niemcy); Pakt o migracji i azylu przyjęty przez UE w 2024 r.; wzrost poparcia dla partii antyimigracyjnych w Niemczech, Francji i Austrii; fala przestępczości gangów i eksplozji w Szwecji (ponad 300 wybuchów w 2024 r., werbowanie nieletnich); spór o „wrażliwe” osiedla i równoległe społeczności we Francji; antyimigranckie zamieszki w Wielkiej Brytanii latem 2024 r.

Czytaj dalej z archiwum „Naszej Polski”

Udostępnij

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Mordobicie „ruskich onuc”

Czy jesteśmy kondominium niemiecko-rosyjskim? Felieton z 2013 roku, który sprawdził czas

Naród zdecydował

Dlaczego Tusk został szefem Rady Europejskiej? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Endeckie rozważania

Pakt migracyjny i uchodźcy: „stanowczo nie”. Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także