Ustawa o artystach. Kto dostanie dopłaty do ZUS i kto za to zapłaci?

13 min. czytania

Filip Dzięciołowski

03 listopada 2026 r.

ustawa o artystach

13 min. czytania

Filip Dzięciołowski

03 listopada 2026 r.

Budząca szerokie kontrowersje ustawa o artystach to sztandarowy projekt minister kultury Marty Cienkowskiej. Według jej założeń państwo ma dopłacać do składek ZUS twórcom, którzy zarabiają dość słabo i nieregularnie. W pierwszym pełnym roku będzie to kosztować ok. 375 mln zł z budżetu, czyli de facto z podatków wszystkich Polaków. Sejm ustawę już uchwalił, obecnie zajmuje się nią Senat, a ostatnie słowo będzie miał prezydent Karol Nawrocki. Wyjaśniamy, kto w ramach tego projektu miałby dostać pieniądze, kto o tym zdecyduje, kto za to zapłaci i dlaczego pomysł budzi tyle emocji.

Na czym polega propozycja minister Cienkowskiej

Pełna nazwa to ustawa o zabezpieczeniu społecznym osób wykonujących zawód artystyczny. Wcześniej mówiło się o zabezpieczeniu „socjalnym”, ale resort zmienił nazwę. „Mówimy dziś o zabezpieczeniu społecznym, nie socjalnym” – tłumaczyła Cienkowska w Sejmie.

Ustawa wprowadza dwie rzeczy. Pierwsza to urzędowy status artysty, który trzeba będzie zdobyć, wykazując dorobek twórczy. Druga sprawa to dopłaty z budżetu do składek ZUS. Jeśli artysta w danym miesiącu zarobi tak mało, że jego składki są niższe niż te liczone od minimalnego wynagrodzenia, państwo dopłaci mu tę różnicę. Pieniądze nie trafią na konto twórcy, tylko prosto do ZUS.

Dzięki temu artysta ma mieć zapewnioną ciągłość ubezpieczenia, a co za tym idzie, dostęp do lekarza, zasiłku chorobowego i macierzyńskiego, a na starość przynajmniej szansę na minimalną emeryturę. „Nie finansujemy karier. Zapewniamy ciągłość ubezpieczenia” – przekonuje minister.

W mediach i w debacie publicznej projekt nazywa się często „emeryturami dla artystów”. To jednak wyłącznie skrót myślowy. Nikt nie dostanie od państwa gotowej emerytury. Można załapać się jedynie na dopłatę do składek, z której ta emerytura ma wynikać w przyszłości.

Dopłaty do ZUS. Komu i ile?

Pierwszym krokiem, jaki należy wykonać, aby zostać zakwalifikowanym do programu, to uzyskanie statusu artysty. Resort kultury podaje, że może się o niego ubiegać ok. 62 tys. osób. Status przyznaje się na okres pięciu lat. Co więcej, jeżeli komuś uda się go uzyskać przynajmniej trzykrotnie, to kolejne zaświadczenia można otrzymać nawet na osiem lat. Natomiast na taki status nie może liczyć osoba, która prowadzi działalność gospodarczą.

Zaznaczmy, że sam status nie oznacza jeszcze wsparcia finansowego. Dopłata przysługuje tylko w przypadku osób, u których średni przychód z ostatnich trzech lat nie przekracza 125 proc. minimalnego wynagrodzenia. Według resortu to ok. 68 tys. zł brutto rocznie. Wliczają się w to wszystkie dochody, także tantiemy i prawa autorskie. Prawo do dopłaty ma być sprawdzane co roku, a dochody zweryfikuje Krajowa Administracja Skarbowa.

Ministerstwo szacuje, że z dopłat może skorzystać ok. 21 tys. osób. Na same dopłaty do składek rząd chce wydać w 2027 r. ok. 252 mln zł. Po podzieleniu tej kwoty przez liczbę beneficjentów wychodzi średnio ok. 12 tys. zł rocznie na osobę, czyli mniej więcej 1000 zł miesięcznie (wyliczenie redakcji). W tym miejscu warto zawrzeć pewną dygresję. Zwróćmy uwagę, że wielu przedsiębiorców i osób pracujących na umowach opłaca sobie składki w całości z własnej kieszeni.

Status artysty. Kto o nim zdecyduje?

O tym, kto jest artystą, a kto nie, mają w praktyce decydować sami petenci. Złożone przez nich wnioski oceni specjalna komisja opiniująca, która liczy aż 145 osób. Aż 120 z nich wskażą organizacje środowisk artystycznych, 10 organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, a po pięć minister kultury, minister odpowiedzialny za zabezpieczenie społeczne i prezes ZUS. Wnioski mają ostatecznie rozpatrywać trzyosobowe zespoły.

Formalną decyzję wyda dyrektor Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej. Od decyzji będzie można odwołać się do ministra kultury, a następnie do sądu administracyjnego. O samej dopłacie finalnie zdecyduje ZUS. Krytycy tego projektu zwracają uwagę, że jest to system, w którym środowisko samo ocenia, kto z jego członków zasługuje na pieniądze z budżetu. Kryterium „dorobku” jest przy tym na tyle szerokie, że trudno uniknąć zjawiska uznaniowości.

Polacy zapłacą 375 mln zł z podatków

Według szacunków Ministerstwa Kultury w 2027 r., czyli pierwszym pełnym roku działania systemu, ustawa będzie kosztować ok. 375 mln zł. W tę sumę wliczają się:

  • 252 mln zł na dopłaty do składek
  • 101 mln zł na zasiłki chorobowe i inne świadczenia
  • 21 mln zł na obsługę systemu

Pieniądze mają pochodzić z budżetu państwa, a nie z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Rząd przedstawia to rozwiązanie jako zaletę, bowiem nie obciąży to składek innych ubezpieczonych. Tyle że budżet państwa nie ma własnych pieniędzy. To podatki, które płacą wszyscy, także kasjerka, magazynier i kierowca zarabiający płacę minimalną. To tak samo jak z zaciąganiem długów, które będą spłacać kolejne pokolenia. Ustawa zawiera wzmianki o limitach wydatków aż do 2036 r., więc pewne jest to, że nie mówimy o jednorazowym wydatku, tylko o stałym obciążeniu na lata.

Na całkowity koszt ustawy zwracają uwagę jej krytycy. Europosłanka Konfederacji Anna Bryłka we wpisie na Facebooku wylicza, że chodzi o „4,5 MILIARDA ZŁOTYCH NA NOWE DOPŁATY DLA ARTYSTÓW Z NASZYCH PODATKÓW!”. Jak pisze, „mechanik, kierowca, budowlaniec czy mały przedsiębiorca dalej mają płacić pełne składki, ale dla środowiska artystycznego nagle znajdują się setki milionów z budżetu”. Zwraca też uwagę, że w praktyce dopłaty mogą dostać osoby zarabiające ok. 6 tys. zł brutto miesięcznie.

Na jakim etapie są prace nad projektem?

Rada Ministrów przyjęła projekt 26 maja 2026 r. Sejm uchwalił ustawę 8 października 2026 r. Za głosowało 232 posłów, przeciw 197, a 4 wstrzymało się od głosu. Za była niemal cała koalicja rządząca, przeciw niemal cała opozycja. Wyłamało się jednak pięcioro posłów PiS: Piotr Gliński, Jarosław Sellin, Dorota Chorosińska, Joanna Lichocka i poseł Chrzan. Co ciekawe, Gliński kierował wcześniej resortem kultury, a Sellin i Chorosińska byli w nim wiceministrami.

Obecnie ustawą zajmuje się Senat. Potem trafi ona na biurko prezydenta. Cienkowska nie ukrywa, że jest pozytywnie nastawiona do całej sprawy. „Ja jestem przekonana, że prezydent podpisze” – mówiła w październiku, dodając, że Nawrocki „ma bardzo dobre relacje ze środowiskiem kultury”. Głowa państwa nie ogłosiła jeszcze, jaką podejmie decyzję. Zatwierdzony system dopłat ma ruszyć w 2027 r.

Kim jest Marta Cienkowska?

Marta Cienkowska urodziła się 14 listopada 1987 r. w Ciechanowie. Nie jest artystką. Z wykształcenia jest politolożką. Ukończyła politologię na Uniwersytecie Warszawskim, a w 2014 r. zrobiła dyplom z zarządzania kulturą w strukturach Unii Europejskiej w Polskiej Akademii Nauk. Przed wejściem do polityki zajmowała się zarządzaniem projektami kulturalnymi, m.in. produkcją spektakli teatralnych.

Politycznie jest związana z Polską 2050 Szymona Hołowni. W wyborach w 2023 r. startowała do Sejmu z listy Trzeciej Drogi w okręgu płockim. Zdobyła 6528 głosów, ale mandatu nie uzyskała. Mimo to w grudniu 2023 r. została wiceministrem kultury, a 24 lipca 2025 r. szefową resortu. Na stanowisko powołał ją prezydent Andrzej Duda na wniosek premiera Donalda Tuska, w ramach rekonstrukcji rządu.

Ustawa o artystach to jej najważniejszy i najgłośniejszy projekt, ale nie jedyna sprawa, gdy minister znalazła się w ogniu krytyki. We wrześniu Cienkowska wystąpiła jako modelka na pokazie mody fundacji, która dostała pieniądze z instytucji podległej jej resortowi.

„Ministra u artystów”. Filmik, który pogrążył ustawę

Na początku czerwca Cienkowska postanowiła pokazać na wybranych przykładach, komu ustawa ma pomóc. Na Instagramie opublikowała pierwszy odcinek cyklu „Ministra u artystów”. Odwiedziła w nim pracownię malarki Gosi Bartosik. Artystka opowiadała, że ubezpieczenie zdrowotne ma dopiero od niedawna, bo zatrudniła się na 1/8 etatu w liceum plastycznym.

Nie da się przeżyć za to. To nie jest moja główna praca.

Gosia Bartosik, malarka, w nagraniu z minister Cienkowską

Mówiła też o kosztach wychowania syna: „Dzieciak rośnie, 11 lat, chłopcy bardzo dużo jedzą i bardzo szybko zmieniają buty”. Wspominała, że kupujący obrazy często negocjują ceny w dół.

Cykl miał budować poparcie dla ustawy, jednak przyniósł odwrotny efekt. Internauci skupili się na pracach widocznych w tle, m.in. z cyklu „Siłaczki”, pełnych nagości. Nagranie zaczęło krążyć jako dowód, że podatnicy mają dopłacać do sztuki, której nikt nie chce kupić. „Ten jeden filmik zabił ustawę” – skomentował Jerzy Kwaśniewski z Ordo Iuris. Nawet portal Zero.pl napisał, że minister wystawiła malarkę pod ostrzał.

Trudno winić za to samą artystkę, która opowiedziała szczerze o swoim życiu. To minister, a nie malarka, odpowiada za to, jak wyglądała ta kampania. Cienkowska sama wybrała bohaterkę pierwszego odcinka i sama zdecydowała, że to ona ma być twarzą ustawy wartej setki milionów złotych. Bartosik można jedynie życzyć, aby jej sytuacja materialna się polepszyła.

Mentzen kontra Cienkowska

Najgłośniejszym krytykiem ustawy jest Sławomir Mentzen. Pod koniec maja napisał na X: „Nie zgadzam się z tym, żeby ludzie zarabiający najniższą krajową płacili za emerytury nierobów!”. I to właśnie słowo „nieroby” rozpaliło środowisko artystyczne i stało się osią całego sporu między liderem Konfederacji a Cienkowską.

Na początku czerwca Mentzen dolał oliwy do ognia, gdy w jednym ze swoich nagrań na YouTube odniósł się do wywiadu Cienkowskiej w Polsat News, w którym minister przekonywała, że kultura i sektory kreatywne wytwarzają 3,5 proc. PKB. Mentzen wyliczył, że po podzieleniu tego przez liczbę artystów każdy z nich musiałby wytwarzać ponad 2 mln zł rocznie, i zarzucił jej manipulację. Przypomniał też, że to instytucje kultury masowo zatrudniają twórców na umowach o dzieło. „To pani Cienkowska jest »Januszem biznesu«, największym w Polsce, który systemowo zatrudnia ludzi na umowie o dzieło” – mówił.

Po filmiku z Bartosik Mentzen opublikował jeden z jej obrazów.

Minister Cienkowska długo szukała artystki, którą chciała pokazać jako tą zdolną, niedocenianą i potrzebującą, której koniecznie musimy dać kasę na emeryturę. I znalazła autorkę tego dzieła. To jest ta wielka sztuka, której nie rozumiem, bo jestem głupkiem bez wykształcenia i wrażliwości? To jest ta sztuka niezbędna dla przetrwania narodu polskiego? To na to mam płacić w podatkach? To autorce tego mam zapewnić emeryturę? Serio? Łapy precz od naszych pieniędzy i weźcie się do normalnej roboty!

Sławomir Mentzen, wpis na X, 5 czerwca 2026 r.

Cienkowska pozostawała jednak nieugięta. Nie odpowiadała argumentami o realnych kosztach, tylko oskarżeniami. W październiku w RMF FM nazwała słowa Mentzena „skandalicznymi” i pytała: „Jak można w ten sposób szerzyć de facto mowę nienawiści i obrażać ludzi?”. Zwróćmy jednak uwagę, że stwierdzenie, iż dorosły człowiek powinien utrzymać się z pracy, trudno uznać za mowę nienawiści.

Artyści o ustawie i słowach Mentzena

Większość znanych twórców stanęła po stronie minister. Warto jednak zauważyć, że ich wypowiedzi dotyczyły głównie słów Mentzena, a nie samej ustawy. Artyści bronili godności swojego zawodu i krytykowali używanie języka „nierobów”. O kosztach, kryteriach i tym, kto zapłaci, mówiło się w tych wypowiedziach niewiele.

Najgłośniej zareagował kompozytor Zbigniew Preisner, autor muzyki do filmów Krzysztofa Kieślowskiego. W opublikowanym nagraniu na Facebooku zwrócił się do Mentzena: „Szanowny panie, ja, jako darmozjad, całe życie utrzymuję się tylko i wyłącznie z mojej pracy kompozytora”. Powiedział, że od lat 80. płacił składki, choć minimalne, a dziś, w wieku 71 lat, dostaje ok. 3,1 tys. zł emerytury.

Preisner chciał bronić ustawy, a paradoksalnie podał najlepszy argument przeciw niej. Całe życie utrzymywał się z pracy i płacił składki bez złotówki dopłaty z budżetu. Skoro mógł on, mogą też inni. Do krytyki Mentzena przyłączyli się też m.in. pisarz Jakub Żulczyk, aktorka Joanna Szczepkowska i kompozytor Adam Sztaba.

Krytycy ustawy wśród artystów są w mniejszości, ale jeden był bardzo głośny. Piosenkarz Skolim podczas swojego koncertu w Czeremsze w ostrych, wulgarnych słowach skrytykował artystów, którzy domagają się pieniędzy podatników. Polski „Król Latino” przekonywał, że pieniądze publiczne powinny iść na dzieci, drogi i emerytów. Sam chwalił się, że gra ponad 500 koncertów w roku. Co na to Cienkowska? Minister uznała jego słowa za „niedopuszczalne” i „zwykłe mówienie pod publiczkę”. Część środowiska odwróciła się po tym od Skolima, a Doda radziła mu, by zajął się sprzedawaniem swojej kiełbasy.

Argumenty za ustawą pod lupą

Rząd i zwolennicy ustawy powtarzają kilka argumentów. Warto przyjrzeć się każdemu z nich.

Artyści pracują projektowo i mają nieregularne dochody. To prawda. Ale tak samo pracują tłumacze, graficy, programiści na zleceniach, fotografowie ślubni, budowlańcy czy kierowcy na zleceniach. Nikt nie proponuje im dopłat do składek z budżetu.

Według zwolenników ustawy tylko ok. 11 proc. artystów pracuje na etacie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pozostali też podjęli pracę, przynajmniej na część etatu. Zauważmy, że malarka z filmiku Cienkowskiej dokładnie tak zrobiła i ma dzięki temu ubezpieczenie. Rząd przedstawił to jednak jako problem. Większość Polaków uznałaby to za normalność. Niejeden Polak po godzinach dorabia sobie w drugiej pracy, aby móc godnie spiąć miesięczny budżet.

To nie dla celebrytów, tylko dla najbiedniejszych. Zwróćmy uwagę, że próg ok. 68 tys. zł rocznie to więcej, niż zarabia osoba na płacy minimalnej. Wychodzi więc na to, że kasjerka z marketu ma z podatków dopłacać do składek komuś, kto może zarabiać więcej niż ona. Dlaczego w jakiejś dziwnej hierarchii, która wynika z zapisu tej ustawy, osoba pracująca fizycznie, której profesja przysłuża się innym, ma zasługiwać na mniejszą pomoc od rządu niż ktoś, kto jest według jakiegoś dokumentu artystą?

Kultura buduje tożsamość i pamięć narodu. To prawda i nikt temu nie przeczy. Polska ma piękną i bogatą kulturę. Mickiewicz, Chopin czy Matejko tworzyli w czasach, gdy nie było nawet polskiego państwa, a co dopiero ministerstwa, które dopłacałoby im do składek. Sztuka jest potrzebna, ale nie trzeba stawiać artystów na piedestale ponad innymi zawodami. Wielu wielkich i wpływowych artystów w historii naszego kraju nie mogło liczyć na wsparcie ze strony rządu, a jednak dalej robili swoje, tworzyli swoje dzieła, a w międzyczasie zajmowali się codziennymi obowiązkami, chodzili do pracy, robili zakupy, opłacali składki, a sztuka absolutnie nie straciła przez to na wartości.

Ciekawym paradoksem jest to, że najwięcej mogą stracić ci, którzy chcieliby zarabiać na sztuce jak każdy przedsiębiorca. Artysta, który założy firmę, z tego systemu jednak wypada. Państwo nagradza więc tych, którzy nie prowadzą działalności, a karze tych, którzy próbują zarabiać jak każdy inny przedsiębiorca.

Piłkarze z okręgówki też grają z pasji, ale nikt nie oczekuje, że państwo opłaci im składki za to, że kopią piłkę w lidze, w której nie da się zarobić na życie. Sportowcy poza treningami chodzą normalnie do pracy, a wieczorami i w weekendy biegają po boisku.

Warto również wskazać na problem uznaniowości. O tym, kto jest artystą, mają decydować organizacje artystyczne. Granica między twórcą a hobbystą może bardzo szybko stać się płynna, a pokusa, by przyznawać status „swoim”, ogromna.

Ustawa o artystach – FAQ

Czy artyści dostaną emerytury od państwa?

Państwo nie będzie wypłacać artystom emerytur. Ustawa nie przyznaje świadczeń emerytalnych, tylko dopłaty do składek ZUS. Emerytura będzie wynikać ze zgromadzonych składek, w tym tych dopłaconych przez państwo.

Ile wynosi próg dochodowy?

Średni przychód z ostatnich trzech lat nie może przekraczać 125 proc. minimalnego wynagrodzenia. Według resortu to ok. 68 tys. zł brutto rocznie.

Ile osób skorzysta z dopłat?

Według ministerstwa status artysty może uzyskać ok. 62 tys. osób, a z dopłat do składek skorzysta ok. 21 tys.

Ile to będzie kosztować?

W 2027 r. ok. 375 mln zł, z czego 252 mln zł na dopłaty do składek, 101 mln zł na zasiłki i świadczenia, a 21 mln zł na obsługę systemu. Pieniądze pochodzą z budżetu państwa, czyli z podatków.

Kto przyzna status artysty?

Formalnie dyrektor Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, po opinii 145-osobowej komisji złożonej głównie z przedstawicieli środowisk artystycznych.

Czy artysta z własną firmą dostanie dopłatę?

Taka osoba dopłaty nie dostanie, bo prowadzenie działalności gospodarczej wyklucza z systemu.

Kiedy ustawa wejdzie w życie?

Ustawa jest teraz w Senacie, potem musi ją podpisać prezydent. System dopłat ma ruszyć w 2027 r.

Źródła: Money.pl, Rynek Zdrowia. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Joanna Krupa do Tuska: „Zejdź z drogi”. Gwiazda TVN murem za Nawrockim

Jego głosem mówił Simba. Nie żyje Paweł Tucholski. Trzy dni wcześniej dostał nowy angaż

Piękne słowa Edyty Górniak o prezydencie Nawrockim. „Odezwała się w nim kultura osobista”

Znamy powody odejścia Magdaleny Ogórek z wPolsce24

Marta Lempart wzięła ślub z partnerką. „Jesteśmy żonami”

Nie żyje polski kulturysta. Mateusz Chmura miał 33 lata

Nie żyje Barbara Gawryluk. Pisarka i dziennikarka miała 69 lat

Nie żyje Tomasz Fogiel. Aktor „Lalki” i „Chłopów” miał 73 lata

Inne kategorie

Czytaj także