Byłem pod Trybunałem Konstytucyjnym. Tego rządzący nie chcą zobaczyć

4 min. czytania

Brat Paweł

17 października 2026 r.

Uczestnicy zgromadzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie z biało-czerwonym transparentem z Grudziądza

4 min. czytania

Brat Paweł

17 października 2026 r.

Pod Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie byłem dziś nie tylko obserwatorem z ramienia redakcji NaszaPolska, ale przede wszystkim świadkiem wydarzeń, które skłaniają do refleksji nad obecną sytuacją w kraju.

Skala zgromadzenia zrobiła na mnie duże wrażenie. Tłumy ludzi wypełniały ulicę, chodniki i pobocza, a w wielu miejscach trudno było swobodnie przejść. Patrząc na to, co działo się na miejscu, trudno mi uwierzyć, że można mówić o niewielkiej grupie niezadowolonych. Z mojej perspektywy spokojnie można mówić o tysiącach osób, choć nie podejmuję się podawania konkretnej liczby.

Tłum z biało-czerwonymi flagami wypełniający ulicę przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie
Tłum z flagami na ulicy przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie, 17 października 2026 r. fot. Paweł Gutowski / Nasza Polska

Co szczególnie zwróciło moją uwagę, to różnorodność uczestników. Byli tam ludzie w różnym wieku, a atmosfera, mimo wyraźnie odczuwalnych emocji, pozostawała pokojowa. Policja trzymała się raczej z boku i nie sprawiała wrażenia, jakby chciała niepotrzebnie zaostrzać sytuację.

W rozmowach z ludźmi dało się jednak wyczuć silne wzburzenie i narastające niezadowolenie z działań rządu. Ludzie rozmawiali, wymieniali się opiniami i chcieli pokazać, że nie wszystko jest im obojętne. I właśnie to zrobiło na mnie największe wrażenie. Mam poczucie, że cierpliwość Polaków powoli się kończy.

Wyraźnie dało się też odczuć duże poparcie dla prezydenta. W rozmowach pozytywnie oceniano jego postawę i wsparcie dla prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Dla wielu obecnych miało to znaczenie, bo odbierali tę postawę jako sprzeciw wobec prób podporządkowywania ważnych instytucji państwowych bieżącej polityce. Widać było, że oczekują od prezydenta zdecydowanej postawy w sprawach, które uważają za istotne dla państwa i przestrzegania Konstytucji.

Wolontariusze w odblaskowych kamizelkach zbierają podpisy przy stoliku podczas zgromadzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym
Zbiórka podpisów podczas zgromadzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie, 17 października 2026 r. fot. Paweł Gutowski / Nasza Polska

Coraz więcej osób ma poczucie, że sprawy dotyczące prawa, ustroju państwa i funkcjonowania najważniejszych instytucji budzą poważne wątpliwości. A przecież Trybunał Konstytucyjny nie jest własnością żadnej partii ani żadnego rządu. To instytucja, która powinna stać na straży Konstytucji, niezależnie od tego, kto aktualnie sprawuje władzę. Można mieć różne poglądy i inaczej oceniać sytuację w kraju, ale są pewne zasady, których powinniśmy wymagać od wszystkich. Prawo nie może być traktowane wybiórczo, a władza nie powinna stawiać własnych politycznych celów ponad obowiązującymi regułami. Jeśli wymagamy przestrzegania prawa od obywateli, tym bardziej powinniśmy wymagać tego od tych, którzy nami rządzą.

Demokracja to nie tylko wygrane wybory i mandat do sprawowania władzy. To również odpowiedzialność za państwo, szacunek dla prawa i gotowość do wysłuchania tych, którzy mają inne zdanie. Wygrane wybory nie oznaczają przecież, że można ignorować pozostałą część społeczeństwa i jej obawy.

Nie twierdzę, że wszyscy obecni myśleli tak samo ani że każdy musi zgadzać się z ich poglądami. Jednak tak licznej obecności ludzi nie powinno się lekceważyć. Można się z nimi nie zgadzać, ale nie można udawać, że ich głosu nie ma.

Po tym, co dziś zobaczyłem i usłyszałem, trudno nie zadać sobie pytania, dokąd zmierzamy i czy rządzący naprawdę dostrzegają skalę narastającego niezadowolenia. Bo przecież nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę zaostrzać spory czy dzielić Polaków jeszcze bardziej. Chodzi o to, żeby państwo działało zgodnie z prawem, a obywatele mieli poczucie, że ich głos i konstytucyjne zasady naprawdę mają znaczenie.

Polska nie jest własnością żadnej partii ani żadnego rządu. To nasze wspólne państwo, budowane przez pokolenia. Mamy prawo oczekiwać, że będzie szanowane, a władza będzie pamiętać, że otrzymała mandat do rządzenia, a nie prawo do ignorowania obywateli.

Dzisiejszy dzień pokazał mi jedno: wielu Polakom nadal zależy na przyszłości swojego kraju i nie zamierzają biernie przyglądać się temu, co się dzieje. Rządzący mogą lekceważyć głosy krytyki i umniejszać znaczenie takich zgromadzeń, ale powinni pamiętać, że społeczne niezadowolenie nie znika tylko dlatego, że ktoś nie chce go dostrzec.

Być może rządzący nie zdają sobie jeszcze sprawy, że sprawa Trybunału Konstytucyjnego może stać się jednym z tych punktów, w których społeczne niezadowolenie zaczyna obracać się przeciwko całej władzy. Bo kiedy ludzie zaczynają odbierać działania rządu jako przekraczanie kolejnych granic, konsekwencje mogą wykraczać daleko poza jeden spór polityczny. Historia nieraz pokazała, że to właśnie lekceważenie obywateli i brak umiaru potrafią zachwiać pozycją rządzących. I niewykluczone, że również tym razem sprawa, którą dziś wielu uważa za walkę o Trybunał, z czasem okaże się dla tego rządu znacznie poważniejszym problemem, niż mu się wydaje.

Paweł Gutowski

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Żelazna Dama polskiej polityki

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Inne kategorie

Czytaj także