„Dzieci pójdą do szkoły?”. Jak premier wystraszył Polaków przed wyborami

5 min. czytania

Wojciech Reszczyński

01 kwietnia 2014 r.

Czerwony megafon i zniszczony plakat propagandowy obok mikrofonu, ilustracja do felietonu o propagandzie i Prawym Sektorze

5 min. czytania

Wojciech Reszczyński

01 kwietnia 2014 r.

Prawy Sektor, najbardziej radykalna grupa walczących na Majdanie, w marcu 2014 r. stał się partią polityczną i zaczął pikietować ukraiński parlament po śmierci swojego watażki Ołeksandra Muzyczki, za którą obwiniał ministra spraw wewnętrznych Arsena Awakowa. Wojciech Reszczyński zestawia to z koncentracją 100-tysięcznej armii rosyjskiej przy granicy Ukrainy i ocenia, że plan zajęcia Krymu i inwazji zatwierdzono dawno temu. Zgadza się, że Rosja może nie zatrzymać się na Ukrainie, ale krytykuje premiera Tuska za straszenie Polaków na otwarciu kampanii do Europarlamentu zdaniem, że te wybory mogą zdecydować, czy dzieci 1 września pójdą do szkoły. Porównuje jego metodę dzielenia ludzi na swoich i obcych do praktyk Lenina i pokazuje, jak wykorzystywano ją wobec protestujących rodziców dzieci niepełnosprawnych.

Felieton

Najbardziej radykalna grupa Ukraińców walczących na Majdanie Prawy Sektor, dziś partia polityczna powiązana z organizacjami banderowskimi, zaczyna pikietować parlament. Rosja w tym czasie gromadzi 100-tysięczną armię inwazyjną tuż przy swojej południowej granicy z Ukrainą. Prawy Sektor stracił swojego największego watażkę, Ołeksandra Muzyczkę, którego zastrzelono w czasie akcji milicji w Równem. Prawy Sektor twierdzi, że odpowiedzialnym za ten mord jest minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow, stąd antyrządowe protesty. Tymczasem Muzyczko mógł nie podobać się wszystkim, także swoim kolegom, gdyż jako „gwiazda” Internetu skutecznie kompromitował nowe władze Ukrainy. Widzieliśmy go, jak szarpał i walił po głowie prokuratora, a innym razem, gdy będąc oburzonym wyemitowaniem wystąpienia Putina na Kremlu, przy pomocy pięści „tłumaczył” szefowi ukraińskiej telewizji, czym jest patriotyzm.

Nie wiemy, co wkrótce wydarzy się na Ukrainie, choć wydaje się pewne, że rosyjski plan zajęcia Krymu i inwazji na Ukrainę został zatwierdzony już dawno temu, a teraz wszedł w fazę realizacji. Europa łudzi się, że scenariusz wojenny obejmie jedynie Ukrainę, my zaś, mając najlepszą historyczną pamięć, bo boleśnie odciśniętą na naszych losach, możemy się spodziewać, że Rosja nie zatrzyma się tylko na Ukrainie.

Straszenie wojną przed wyborami

Nie znaczy to oczywiście, że można, tak jak to zrobił ostatnio Donald Tusk, przy okazji rozpoczęcia kampanii do Europarlamentu, prymitywnie straszyć Polaków wojną. Do długiej listy głupot wypowiedzianych przez premiera można teraz dołączyć i to zdanie: „Te wybory być może są o tym, czy w Polsce dzieci 1 września w ogóle pójdą do szkoły”. Tak to się dzieje z człowiekiem, który już od 7 lat pozostaje poza wszelką krytyką, otoczony klakierami swojej partii i swoich mediów. W końcu można uwierzyć w swój wyjątkowy intelekt, zapominając, że i głupota nie zwalnia od myślenia.

Przeczytaj również: Trzy filary premiera. Czy Polska jest gotowa na zagrożenie ze Wschodu?

Swoi i obcy

Oczywiście wojna na Ukrainie to zagrożenie dla Polski, ale co z tym wspólnego mają wybory do Brukseli? Te wybory dla premiera to kolejny sprawdzian jego aparatu politycznego, a dla pozyskania wyborców zrobi wszystko, będzie więc straszył wojną, dając do zrozumienia, że tylko on i jego partia potrafią zapanować nad trudną sytuacją geopolityczną. Już raz zachował się podobnie, kpiąc w Sejmie z tych, którzy domagali się szybkiego wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej: „Właściwie powinienem wypowiedzieć wojnę, jeśli nie faktyczną, to polityczną Rosji z powodu katastrofy smoleńskiej”. Ostatnia wypowiedź to element podłej gry politycznej Tuska, opartej na nieustannym atakowaniu przeciwników politycznych i straszeniu nimi opinii publicznej. Metoda znana od lat, szczególnie wypracowana w państwie bolszewików. Lenin dzielił ludzi na dwie kategorie: swoich, pozostających w kręgu jego władzy, i obcych, którzy nie poddawali się jego wpływom i jako wrogów należało ich zniszczyć. Takie traktowanie polityki musiało prowadzić do wojny i taką wewnętrzną wojnę od 7 lat prowadzi w Polsce Donald Tusk. Wzbudza nienawiść, wstręt, pogardę dla przeciwnika, ośmiesza go i straszy nim społeczeństwo. Choćby oskarżenia były wręcz absurdalne, korzysta z nich, bo to element jego walki z wrogiem.

Efekty takiej polityki propagandowej Tuska możemy dostrzegać codziennie. I w tych dniach, gdy sejmowe kuluary okupują rodzice dzieci niepełnosprawnych, domagając się realizacji obietnic o podniesieniu im dodatku opiekuńczego do wysokości minimalnej krajowej pensji. Zarzuty wobec rządu Donalda Tuska konfrontowane są na równi z zarzutami, jakie pielęgniarki z „białego miasteczka” wysuwały 7 lat temu wobec premiera Jarosława Kaczyńskiego. W tej metodzie chodzi o to, by wmówić ludziom, że za stan służby zdrowia, za brak pieniędzy dla najbardziej potrzebujących odpowiada także poprzedni rząd, który w tej sprawie nic nie zrobił. I jeżeli dochodzi do krytyki rządu, to trzeba ją zneutralizować i zminimalizować krytyką wroga. Wyćwiczeni jak cyrkowe małpy reżimowi dziennikarze doskonale opanowali tę metodę.

Wojciech Reszczyński

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Wojciecha Reszczyńskiego pt. „Bolszewickie echa Tuska” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 14 (961) z dnia 1 kwietnia 2014 roku, s. 20. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Wojciech Reszczyński / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także