Polaków w Holandii jest dziś więcej niż kiedykolwiek – według holenderskiego urzędu statystycznego CBS w kraju mieszka ponad 190 tysięcy osób urodzonych w Polsce, a razem z pracownikami sezonowymi szacunki sięgają blisko ćwierć miliona. Od 2017 roku jesteśmy najliczniejszą europejską grupą imigrancką nad Renem i Mozą, przed Niemcami oraz Ukraińcami. Nasza obecność w Niderlandach ma jednak znacznie głębsze korzenie niż akcesja do Unii Europejskiej – sięga górniczej Limburgii sprzed ponad stu lat i pól bitewnych 1944 roku. Rok 2025 przyniósł przy tym pierwszy od dawna ujemny bilans: więcej rodaków wróciło do Polski, niż przyjechało nad Morze Północne. Mimo to pozostajemy dla Holendrów najbardziej rozpoznawalną twarzą pracowitej Europy Środkowej.
Ile Polaków mieszka w Holandii?
Statystyki podają różne wartości, w zależności od tego, kogo obejmują. Holenderski urząd statystyczny CBS liczy ponad 190 tysięcy osób urodzonych w Polsce (stan na 2025 rok). Wraz z osobami polskiego pochodzenia urodzonymi już w Holandii oraz pracownikami sezonowymi liczba ta rośnie do około ćwierć miliona. Te miary trzeba rozróżniać: dane meldunkowe nie obejmują tysięcy rodaków pracujących nad Renem tylko przez część roku. Pewne jest jedno – od 2017 roku jesteśmy najliczniejszą grupą imigrantów z Unii Europejskiej w tym kraju.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Osoby urodzone w Polsce | ponad 190 000 | CBS, 2025 |
| Szacunek z pracownikami sezonowymi | ok. 250 000 | szacunki polonijne |
| Pozycja wśród grup z UE | 1. miejsce | CBS, 2025 |
| Największe skupisko | Haga (ok. 13 tys.) | dane samorządowe |
Skąd wzięli się Polacy w Holandii?
Pierwsza polska fala dotarła nad Mozę jeszcze przed I wojną światową. Około 1908 roku w kopalniach Limburgii osiedliło się kilkaset polskich rodzin górniczych, przybyłych najczęściej z Westfalii i północnej Francji. Ci pierwsi Polacy wtopili się w katolicki, robotniczy krajobraz południa kraju, a pamięć o nich przygasła, gdy w latach sześćdziesiątych zamykano kolejne szyby.
Drugą, znacznie donioślejszą kartę dopisała II wojna światowa. Jesienią 1944 roku żołnierze 1. Dywizji Pancernej generała Maczka wyzwalali kolejne holenderskie miasta, a część z nich po demobilizacji została nad Renem na stałe. To oni stworzyli trzon powojennej Polonii – złożonej nie z robotników, lecz z weteranów i ich rodzin.
Największą zmianę przyniósł jednak 1 maja 2004 roku i wejście Polski do Unii Europejskiej. Holandia stopniowo otwierała rynek pracy, a pełny dostęp od 2007 roku uruchomił masową emigrację zarobkową do ogrodnictwa, logistyki i przemysłu. Najwięcej rodaków osiadło w gęsto zaludnionym regionie Randstad – między Amsterdamem, Rotterdamem, Hagą i Utrechtem – oraz w szklarniowym Westland.
Generał Maczek i Breda – polskie miasto nad kanałem
Sercem polskiej obecności w Holandii jest Breda w Brabancji Północnej. 29 października 1944 roku, po dwóch dniach walk, 1. Dywizja Pancerna generała Stanisława Maczka wyzwoliła miasto z rąk niemieckich. Dowódca poprowadził natarcie tak, by oszczędzić zabudowę i ludność – i dopiął swego. W walkach o Bredę nie zginął ani jeden cywil, co bredańczycy zapamiętali na pokolenia.
Wdzięczność przybrała trwałe formy. Mieszkańcy nadali Maczkowi honorowe obywatelstwo, a 24 czerwca 1963 roku otwarto Polski Honorowy Cmentarz Wojskowy w dzielnicy Ginneken. Spoczywa na nim 162 Polaków, w większości żołnierzy 1. Dywizji Pancernej, w tym dwudziestu pięciu lotników. Generał Maczek zmarł w Edynburgu 11 grudnia 1994 roku, w wieku 102 lat, i zgodnie z ostatnią wolą został pochowany wśród swoich podkomendnych.
W Bredzie działa też Muzeum Generała Maczka, a samo miasto pozostaje przystankiem na szlaku pamięci o polskim wysiłku zbrojnym na Zachodzie. Dla holenderskiej Polonii to miejsce założycielskie – dowód, że byliśmy tu nie tylko do pracy, lecz także w chwilach, gdy ważyły się losy Europy.
Niewiele jest w Europie miast, które pamięć o polskich żołnierzach pielęgnują tak wiernie jak Breda.
„Żołnierz polski może bić się o wolność wielu narodów, ale umiera tylko dla Polski” – słowa przypisywane generałowi Stanisławowi Maczkowi.
Życie polonijne dziś
Współczesna Polonia w Holandii jest liczna, młoda i dobrze zorganizowana. Jej codzienność tworzą przede wszystkim:
– Ambasada RP w Hadze, koordynująca współpracę z rodakami i rządową strategię polonijną
– polska parafia personalna świętego Jana Pawła II w Hadze oraz polskie duszpasterstwo w Amsterdamie
– Forum Polskich Szkół w Holandii, które zrzesza szkoły sobotnie uczące dzieci języka polskiego
– Biblioteka Polska w Amsterdamie oraz sieć stowarzyszeń zawodowych, od inżynierów po przedsiębiorczynie
– największe skupiska w Hadze, Rotterdamie, Amsterdamie i podmiejskim Westland
Polacy w Holandii – najczęstsze pytania
Czy Holendrzy lubią Polaków?
Ogólnie w Holandii jesteśmy lubiani – Holendrzy w większości cenią nas za pracowitość, rzetelność i dyscyplinę, a część traktuje Polaków nie jak imigrantów, lecz jak współobywateli Unii. Zdarzają się jednak stereotypy i uprzedzenia, zwłaszcza na rynku pracy, gdzie o posady konkurujemy z miejscowymi. Obraz jest więc niejednoznaczny: sympatii jest sporo, ale nie brakuje też napięć.
Ile średnio zarabia Polak w Holandii?
Zarobki zależą od branży, ale holenderskie płace należą do najwyższych w Unii. Od 2026 roku ustawowa płaca minimalna przekracza 14 euro za godzinę brutto, a przeciętne pełnoetatowe wynagrodzenie sięga około 2800–2900 euro miesięcznie brutto. Rodacy w logistyce czy budownictwie często zarabiają wyraźnie więcej niż w Polsce, choć równie wysokie bywają koszty życia.
Gdzie w Holandii mieszka najwięcej Polaków?
Najliczniejsza Polonia skupia się w aglomeracji Randstad, przede wszystkim w Hadze, Rotterdamie i Amsterdamie. Duże polskie społeczności żyją także w szklarniowym regionie Westland pod Hagą oraz w gminach rolniczych, takich jak Zeewolde czy Noordoostpolder, gdzie pracujemy przy uprawach i w przetwórstwie.
Czy opłaca się wyjechać do pracy do Holandii?
Dla wielu rodaków wciąż tak, zwłaszcza przy wyższych zarobkach i uporządkowanych warunkach pracy. Rok 2025 pokazał jednak zmianę nastrojów – po raz pierwszy od lat więcej Polaków wróciło do kraju, niż przyjechało nad Morze Północne. Decyzję najlepiej oprzeć na konkretnej ofercie, a nie na samej różnicy płac.



