Szyszko też odchodzi z rządu po rezygnacji Pełczyńskiej-Nałęcz. „Zanik politycznego i moralnego kompasu”

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

24 października 2026 r.

dlaczego Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

24 października 2026 r.

Po Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu Donalda Tuska odchodzi również jej najbliższy współpracownik. Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko z Polski 2050 poprosił premiera o odwołanie. W opublikowanym oświadczeniu nie pozostawił suchej nitki na rządzącej koalicji. Pisze w nim m.in. o kolesiostwie, porzuconych obietnicach i „zaniku politycznego i moralnego kompasu”. Ostrzegł również, co się stanie z Polską, jeżeli obecny rząd w porę się nie opamięta.

Dlaczego Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu?

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu po czwartkowym głosowaniu w Sejmie. Odrzucono wtedy projekt PSL, który miał znieść dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Projekt przepadł, chociaż poparła go duża część koalicji, w tym znaczna liczba posłów Polski 2050. Dla Pełczyńskiej-Nałęcz było to już przelanie czary. Tuż po głosowaniu ogłosiła, że odchodzi z rządu, ponieważ „wartości są dla niej ważniejsze niż stołki”. Zrezygnowała również z kierowania Polską 2050.

W ślad za nią poszedł jej bliski współpracownik Jan Szyszko. Jak przekazał w opublikowanym na X wpisie, Pełczyńska-Nałęcz już wcześniej uprzedzała władze klubu, że to głosowanie jest dla niej kluczowe. Część polityków miała jej jednak nie wierzyć. Według mediów relacje Pełczyńskiej-Nałęcz z koalicją od dawna się pogarszały. Sam premier przyznał, że ich współpraca „od dłuższego czasu nie należała do najłatwiejszych”, natomiast sama minister wydaje mu się „politycznie bardzo pogubiona”.

Kim jest Jan Szyszko i dlaczego odchodzi?

Jan Szyszko był sekretarzem stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej od grudnia 2023 roku, czyli od początku rządu Donalda Tuska. Wszedł w skład Rady Ministrów z polecenia Polski 2050. W piątek 23 października, dzień po odejściu swojej szefowej, poinformował, że zwrócił się do premiera o odwołanie go ze stanowiska. Resort potwierdził już, że Szyszko zakończył pracę w ministerstwie.

W rozmowie z Polsat News tłumaczył, że nie widzi sensu, by zostać w rządzie bez posiadania politycznego zaplecza. „Mój mandat polityczny do bycia w tym rządzie wygasł, a ja nie wierzę w apolitycznych ministrów czy wiceministrów” – mówił. Nie omieszkał też wbić szpili premierowi, nawiązując do tego, jak szybko Tusk przyjął jego rezygnację. „Byłoby super, gdyby sprawy dotyczące reform tak szybko przechodziły przez rząd” – stwierdził.

Szyszko: kolesiostwo, afera szpitalna i „apolityczny” Berek

Najmocniejsze fragmenty znalazły się w oświadczeniu, które Szyszko opublikował na X. Przypomniał w nim, jakie obietnice koalicja składała Polakom, gdy szła do władzy w 2023 roku.

„Nasz rząd miał być nową jakością: skończyć z kolesiostwem, rozliczyć łamanie prawa, naprawić sądy, uzdrowić budżet”

– Jan Szyszko, były wiceminister funduszy i polityki regionalnej

Stwierdził też, że trzeci rok rządów brutalnie zweryfikował te zapowiedzi. Kolesiostwo kwitnie, a jego symbolem jest według Szyszki afera szpitalna. Były wiceminister uderzył też w sposób, w jaki obóz władzy „odpolitycznia” Trybunał Konstytucyjny.

„Mateccy śmieją się sprawiedliwości w twarz, a do odbierania TK z rąk polityków nie znaleziono nikogo bardziej apolitycznego niż prawa ręka Premiera RP”

– Jan Szyszko, były wiceminister funduszy i polityki regionalnej

W tym przypadku chodzi o ministra Macieja Berka, wieloletniego współpracownika Donalda Tuska, który niedawno trafił do Trybunału Konstytucyjnego. Szyszko skrytykował również sposób, w jaki rząd szerzy swoją narrację. „Przekaz polityczny skupia się na polaryzacji politycznej zamiast podnoszenia koniecznych reform” – napisał.

„Nienawiść” po odejściu Pełczyńskiej-Nałęcz

Szyszko odniósł się również do głosowania nad dwukadencyjnością. Jego zdaniem poparcie projektu PSL przez posłów koalicji, w tym dużej części Polski 2050 wbrew decyzji zarządu partii, „nie było wypadkiem przy pracy”. To według niego kolejny etap „porzucenia mandatu od wyborców na rzecz partykularnych interesów”.

Ostatecznie do decyzji o odejściu przekonała go reakcja polityków koalicji na rezygnację jego szefowej.

„Koalicja jest dziś w innym miejscu niż 15 października 2023 roku. Nienawiść, jaką wielu polityków tej Koalicji wylało z siebie po odejściu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz tylko utwierdziła mnie w tym wniosku. To nie jest moje miejsce”

– Jan Szyszko, były wiceminister funduszy i polityki regionalnej

Szyszko podkreślał, że problemem rządu nie są kadry. „Problemem jest zanik politycznego i moralnego kompasu” – napisał. Ostrzegł, że jeśli wartości, za którymi Polacy głosowali w 2023 roku, nie zaczną być respektowane przez polityków koalicji, to „za rok w Polsce do władzy dorwie się Braun”.

Słowa byłego wiceministra to ciężki cios dla obozu władzy. Nie padają bowiem z ust opozycji, ale człowieka, który przez blisko trzy lata współtworzył rząd Tuska. Trudno o lepsze potwierdzenie tego, o czym od dawna mówi prawica. Koalicja 15 października obiecywała uczciwość i praworządność, a dziś ludzie z jej własnego otoczenia piszą o kolesiostwie i braku moralnego kompasu.

Źródła: Polsat News, Money.pl. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

„Agresywny kraj to dobry kraj”. Korwin-Mikke chwali Rosję i pozdrawia z Moskwy

Rząd chce zwiększyć zadłużenie z SAFE? „Na stole leży” 20 mld euro

Kompromitacja PSL i koniec marzeń o wiecznych wójtach. Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu

Kwaśniewski staje w obronie Tuska. Były działacz PZPR uczy Nawrockiego, jak patrzeć na Rosję

Sejm przegłosował dekryminalizację aborcji. Zdecydowały cztery głosy

Sondaż CBOS: tylko cztery partie w Sejmie. Koalicjanci Tuska pod progiem, prawica z przewagą

Francja płonie, a dziennikarka Newsweeka wskazuje na Rosję. Wpis Długosz wywołał falę drwin

Sok z Buraka profil na Facebooku: kto z polityków płacił i kto zamawiał treści?

Inne kategorie

Czytaj także