Rzecznik rodziców. Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego o obowiązkach dzieci wobec rodziców

4 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

04 lutego 2014 r.

Pusty stół z filiżankami i okularami, ilustracja o obowiązkach dzieci wobec rodziców

4 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

04 lutego 2014 r.

Obowiązki dzieci wobec rodziców to temat, o którym w III RP mówi się coraz rzadziej, choć coraz więcej słyszymy o prawach dziecka. W państwie mamy rzecznika praw dziecka, rzecznika praw obywatelskich i wielu innych rzeczników, ale nikt nie stoi na straży godności ojca i matki. Zbigniew Żmigrodzki, felietonista „Naszej Polski”, przypomina czwarte przykazanie „Czcij ojca swego i matkę swoją” i zwraca uwagę na zjawiska, które obserwuje na co dzień: arogancję wobec rodziców, roszczeniowość młodzieży, rywalizację w szkołach o drogie telefony i ubrania, a wreszcie dorosłe dzieci, które przypominają sobie o rodzicach tylko wtedy, gdy potrzebują pieniędzy. Autor nie uogólnia, pisze wprost, że wiele dzieci zasługuje na stawianie za wzór. Pyta jednak, czy szacunek do rodziców nie powinien stać się sprawą nas wszystkich, a nie tylko kolejnego urzędnika.

Co pewien czas powołuje się w III RP jakiegoś rzecznika, aby w czymś czy komuś pomagał i odpowiednich spraw bronił. Świadczy to nie najlepiej o naszej władzy, której nieudolne organy nie potrafią właściwie i skutecznie działać. Owi rzecznicy, ze swymi biurami oraz licznymi zespołami urzędników, dużo kosztują, ale bywają na ogół mało efektywni: rozpanoszona partyjno-rządowa biurokracja niewiele sobie z nich robi.

Czcij ojca swego i matkę swoją

Nie ma natomiast rzecznika (praw) rodziców, a kto wie, czy nie przydałby się jeszcze bardziej niż rzecznik praw dziecka. W „liberalnym” państwie panują bowiem pajdokratyczne obyczaje: nad dziećmi – małymi i dużymi – media się trzęsą, przyznaje się im szczególne przywileje, prowadzące do relatywizacji Boskiego przykazania „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Pismo Święte nakazuje poszanowanie rodziców w starości i opiekę nad nimi. Tymczasem to, co na co dzień widzimy, przeczy często tym zasadom. Już dzieci w wieku szkolnym nie tylko nie są rodzicom posłuszne, ale zachowują się wobec nich niegrzecznie, a czasem ordynarnie. Nie mówiąc już o tym, jak potrafią postępować wyrostki płci obojga, gdy pod wpływem medialnej „zarazy” i libertyńskiej edukacji państwowej przewraca się im w głowach. Lekceważą ostrzeżenia i słowa matki czy ojca, a gdy im się „wody za kołnierz naleje”, gromko ich obwiniają za swoje kłopoty i klęski.

Pretensje do rodziców, że mają za mało pieniędzy, że nie stać ich na drogie prezenty i fundowanie modnych strojów czy kosztownych rozrywek, są na porządku dziennym, owocując arogancją i awanturami. Sprzyja temu sytuacja w szkołach: pozbawione jednolitych ubiorów uczniów i konsekwentnej dyscypliny wychowawczej, stały się one miejscem niezdrowego współzawodnictwa dotyczącego strojów, zegarków, telefonów komórkowych. Patronują temu konkursowi pychy nowobogaccy rodzice, a pozbawieni przez władze szkolne autorytetu nauczyciele są bezradni.

Szacunek do rodziców w dorosłym życiu

Brakuje życzliwości i serdeczności wobec rodziców, padają nieuzasadnione zarzuty pod ich adresem, zdarzają się brzydkie wyzwiska. Utarło się przeświadczenie, że dom rodzinny ma być ciągłym, niewyczerpanym źródłem zaspokajania zachcianek potomków, nie tylko w dzieciństwie i w czasie dojrzewania, ale i w dorosłym wieku. Przyczyny niepowodzeń życiowych przypisuje się ojcu i matce, kierując pod ich adresem bezsensowne pretensje. Brak poczucia troski o wspólne dobro rodziny, o porządek i dobrobyt w domu, o jego sprawy materialne. Także zdrowie i wypoczynek rodziców zupełnie się nie liczą.

Przeczytaj również: Podchody i zmagania. Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego

Opuszczający ognisko rodzinne niekiedy zupełnie o rodziców nie dbają; nie myślą o tym, aby się do nich odezwać, odwiedzić ich, dowiedzieć się, jak żyją. Chyba, że chodzi o uzyskanie pomocy pieniężnej bądź innej, np. syn lub córka przebywający za granicą przyjeżdżają, aby uzyskać pokrycie kosztów kuracji dentystycznej, bo tam, gdzie mieszkają, są one bardzo wysokie.

Celowo przedstawiam przypadki naganne, choć może więcej jest postaw dzieci wobec rodziców, zasługujących, by je stawiać za wzór. Jednak życie codzienne dostarcza nam wielu przykrych doświadczeń w tej mierze i nimi właśnie warto się zająć. Jest to zadanie zresztą nie tylko dla rzecznika, ale dla nas wszystkich.

Zbigniew Żmigrodzki

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego pt. „Rzecznik rodziców” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 6 (953) z dnia 4 lutego 2014 roku, s. 5. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Zbigniew Żmigrodzki / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także