Aleksander Makowski, oficer wywiadu PRL, który według raportu z weryfikacji WSI od 1972 r. działał przeciwko Amerykanom, Kościołowi i opozycji, a po 1989 r. pracował m.in. w Afganistanie, jest jednym z bohaterów felietonu Wojciecha Reszczyńskiego. Na początku 2014 r., siedem lat po likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych na mocy ustawy z 9 czerwca 2006 r., trwa medialna kampania przeciwko Antoniemu Macierewiczowi: oskarżenia o narażenie żołnierzy na misjach, o przekazanie raportu Rosjanom i o milionowe odszkodowania dla zweryfikowanych negatywnie oficerów. W grudniu 2013 r. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie umorzyła jednak śledztwo przeciwko likwidatorowi WSI, a premier Donald Tusk ostatecznie nie poparł komisji śledczej. Reszczyński opisuje kulisy tej nagonki i pyta, co przeciwnicy Macierewicza wymyślą teraz, gdy prokuratura i komisja zawiodły.
Polowanie byłych funkcjonariuszy WSI wraz z nagonką reżimowych mediów na posła Antoniego Macierewicza nagle zostało odtrąbione przez premiera Donalda Tuska. Ogłosił, że nie „rekomenduje” powołania komisji śledczej ds. likwidacji WSI. Korzystając z okazji, rzucił jak mantrę słowo „szkodnik” o pośle Macierewiczu. Odtrąbił polowanie, które miała zwieńczyć specjalna sejmowa komisja, oczywiście w trosce o państwo, aby uchronić je od „niepotrzebnych erupcji”. Erupcji faktów ujawnionych przez podsądnego? Jeśli nawet doradzili mu to prawdziwi „łowczy”, to polowanie na Macierewicza i tak będzie kontynuowane; coraz skuteczniej bowiem działa sejmowy zespół badający katastrofę smoleńską pod jego przewodnictwem.
Medialne wrzutki o likwidatorze WSI
Przez ostatnie tygodnie można się było złapać za głowę od ilości i niesamowitości medialnych wrzutek na temat zbrodniczej działalności likwidatora WSI. Oskarżono go o śmierć wielu polskich żołnierzy na misjach ONZ, NATO i w Afganistanie. Odkryto, że raport z likwidacji WSI przetłumaczył na język rosyjski przed jego opublikowaniem, stąd pewnie jest rosyjskim szpiegiem. Ogłoszono, że wynosił tajne dokumenty i ukrywał je w BBN, a posłowie PiS kopiowali katalogi tysięcy tajnych agentów, narażając ich na śmierć. Wymyślono też jakiś tajny raport czy audyt Zbigniewa Wassermanna, oczywiście niezwykle krytyczny wobec „likwidatorskich zapędów” Macierewicza. W końcu oskarżono Macierewicza, że ujawnił raport prezydentowi RP (sic!). Najczęstszym jednak zarzutem pod adresem Macierewicza było narażenie skarbu państwa na wypłatę milionowych odszkodowań dla byłych, wyrzuconych ze służby i skrzywdzonych raportem funkcjonariuszy WSI.
Pomysłowość tylu medialnych wrzutek równa była ich medialnemu nagłośnieniu. Niektórzy posłowie lewicy zachowywali się jak egipskie płaczki, roniąc łzy nad losem żołnierzy WSI, tak haniebnie potraktowanych przez likwidatora. Trzeba przyznać, że wielu z nich wykazało się nieprzeciętnymi umiejętnościami aktorskimi – to nieskrywane oburzenie, ten dosadny język, te cierpiące twarze i słuszny gniew domagający się sprawiedliwości.
Przeczytaj również: Wywiad z Beatą Mazurek: likwidacja WSI i afery w służbach
Aleksander Makowski i odszkodowania dla oficerów WSI
Co takiego się stało, że po 7 latach od likwidacji WSI, zresztą przy współudziale Platformy Obywatelskiej, odezwał się raptem nieznośny, dokuczliwy ból po stracie ściśle tajnej formacji wraz z jej niezweryfikowanymi do pracy w nowych służbach, a tak dobrze wyszkolonymi w Moskwie, funkcjonariuszami. W tym szczególnie jednym – Aleksandrem Makowskim, cenionym dawniej i dziś przez byłego szefa WSI Marka Dukaczewskiego? Makowski, agent w drugim pokoleniu, po ojcu „dyplomacie” w PRL, już od 1972 r. szpiegował Amerykanów, potem zwalczał polski Kościół i opozycję, „szkolił” się w Moskwie przed stanem wojennym, potem znowu walczył z Kościołem w Watykanie i śledził zachodnią pomoc rzeczową i finansową dla opozycji, by w końcu organizować „okrągły stół”. Niedoceniony przez nową władzę po 1989 r., odszedł ze służby z dużym odszkodowaniem. Ale dotknięta duma oficera PRL-owskiego wywiadu nie pozwalała mu się poddać. Chciał być tam, gdzie można Polsce najlepiej służyć – na polu walki, w Afganistanie, który znał jak własną kieszeń. W 2007 r. Aleksander Makowski, na wieść o ujawnieniu jego danych osobowych i „dokonań” wywiadowczych, ujętych w raporcie o likwidacji WSI, ruszył do sądu i zażądał odszkodowania. Uzyskał jedynie przeprosiny od MON, gdyż sąd sprawę umorzył. Taka była praktyka. Sądy uwalniały od zarzutów Antoniego Macierewicza, MON przepraszał byłych agentów, a skarb państwa wypłacał im odszkodowania.
Tąpnięcie nastąpiło w grudniu ub.r., kiedy to Prokuratura Apelacyjna w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków czy też przekroczenia uprawnień przez likwidatora WSI. Jakże to tak – oburzył się prezydent, to nie tak powinno być – dopowiadał premier, to skandal – komentowali wyrok niezależnej prokuratury, o której powołanie tak się starali, członkowie PO. A więc prokuratura (na razie) nie sprawdziła się. Odpadła (na razie) komisja śledcza. Co wymyślą nowego?
Wojciech Reszczyński
ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Wojciecha Reszczyńskiego pt. „Co wymyślą nowego?” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 7 (954) z dnia 11 lutego 2014 roku, s. 20. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Wojciech Reszczyński / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.


