Myśliciel, którego brakuje. Krzysztof Dzierżawski

5 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

28 stycznia 2014 r.

Krzysztof Dzierżawski, siwy mężczyzna z wąsami w białej koszuli, uśmiechnięty

5 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

28 stycznia 2014 r.

Dziś mija dziesięć lat od śmierci Krzysztofa Dzierżawskiego, inżyniera, przedsiębiorcy i publicysty ekonomicznego, który zmarł 28 stycznia 2004 r. w wieku 56 lat. Przez kilka lat związany z Unią Polityki Realnej, a później z Centrum im. Adama Smitha, był współtwórcą projektu zasadniczej reformy systemu podatkowego i autorem tekstów zebranych po jego śmierci w tomie „Krótki kurs ekonomii praktycznej”. Paweł Siergiejczyk, który w 1993 r. pomagał mu w kampanii wyborczej, przypomina, dlaczego Dzierżawskiego trudno zamknąć w szufladce zwykłego liberała i dlaczego bliżej mu było do niemieckiego ordoliberalizmu, łączącego wolny rynek z ładem moralnym. Wspomnienie przywołuje jego pojęcie „własności indywidualnej”, krytykę przemian gospodarczych po 1989 r. i wczesny sprzeciw wobec koncepcji OFE.

10 lat temu, 28 stycznia 2004 r., zmarł Krzysztof Dzierżawski. Jego odejście było szokiem dla wszystkich, którzy go znali – nie tylko dlatego, że zmarł w wieku 56 lat. Przede wszystkim trudno było się pogodzić ze stratą człowieka tak wartościowego, tak samodzielnie myślącego i jednocześnie tak skromnego.

Myśliciel bez tytułów naukowych

Czytam w Wikipedii, że Krzysztof Dzierżawski to „polski inżynier, przedsiębiorca i ekonomista”. Mój Boże! Żyjemy dziś w czasach, gdy mianem ekonomisty określa się zwykle wyrobnika działu propagandy wielkiego banku („główny ekonomista banku” takiego czy owakiego), który klepie banały wyczytane w gazetach. Nie, takim „ekonomistą” Dzierżawski nigdy nie był – i na tym polegała jego wartość. Był bowiem prawdziwym myślicielem, bez tytułów naukowych, ale za to z życiową praktyką, którą zdobył zarówno na wielkich budowach PRL-u, jak i we własnej działalności gospodarczej. Nie był też zawodowym politykiem, choć przez kilka lat angażował się w działalność Unii Polityki Realnej, zasiadał w jej władzach, startował z jej listy na posła (w 1993 r. miałem prawdziwy zaszczyt i przyjemność pomagać mu w kampanii wyborczej). Ostatecznie jednak najtrwalej związał się z Centrum im. Adama Smitha, gdzie udzielał się jako publicysta, analityk i współtwórca projektu zasadniczej reformy systemu podatkowego. I właśnie to Centrum dwa lata po śmierci Dzierżawskiego wydało zbiór jego najważniejszych tekstów pod wielce znaczącym tytułem „Krótki kurs ekonomii praktycznej”.

„Krótki kurs ekonomii praktycznej”

Do dziś uważam, że to jedna z najważniejszych książek, jakie ukazały się w III RP. Jej lektura z jednej strony bowiem demaskuje wiele iluzji i mitów, jakimi jesteśmy karmieni przez elity rządzące Polską po 1989 r., a z drugiej – jest bezcenną lekcją zdrowego myślenia o gospodarce i społeczeństwie.

Ordoliberał, a nie liberał

Szyld Adama Smitha sugeruje, że autor tej książki był ekonomicznym liberałem. Ale to nie do końca prawda. Rzeczywiście, należał Dzierżawski do grona orędowników wolnego rynku, ale jeżeli już chcieć go jakoś sytuować na mapie ideowej, to raczej jako ordoliberała. Niemiecki ordoliberalizm, którego przedstawiciele byli ojcami powojennego „cudu gospodarczego” w tym kraju, łączył bowiem akceptację wolnego rynku z poszanowaniem ładu moralnego i porządku społecznego, co zasadniczo odróżniało go od anglo-amerykańskich doktryn liberalnych.

Własność indywidualna zamiast „prywatyzacji”

W swoich tekstach Dzierżawski zwracał np. uwagę, że pojęcie „własności prywatnej” jest dziś bardzo mylące, ponieważ wielkie spółki akcyjne czy korporacje tak naprawdę nie mają konkretnego właściciela, a jedynie kadrę zarządzającą, w gruncie rzeczy więc niewiele różnią się od przedsiębiorstw państwowych. Dlatego wolał mówić o „własności indywidualnej”, która nie tylko przynosi właścicielowi zysk (tak jak posiadaczowi akcji), ale i nakłada na niego obowiązki, choćby dbania o stan tej własności. Dzierżawski uważał, że właśnie taka „własność indywidualna” – małe firmy, warsztaty, sklepy, gospodarstwa, domy, mieszkania – powinna być podstawą całej gospodarki i miał ogromną pretensję do rządzących, że od upowszechnienia takiej własności nie rozpoczęto przemian po upadku PRL. Jakże to „niemodne” podejście w czasach, gdy „prywatyzacją” nazywa się sprzedaż jednego państwowego koncernu drugiemu albo kolejną emisję tysięcy anonimowych akcji na giełdzie!

Walka z mitem OFE

Wyliczenie wszystkich tematów, którymi zajmował się Krzysztof Dzierżawski, nie jest tu możliwe ani konieczne – wspomniana książka powinna stać się lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy poważnie myślą o Polsce (gorąco zachęcam wydawcę do jej wznowienia!). Nie mogę jednak nie wspomnieć o zdecydowanej walce tego autora z mitem reformy emerytalnej z 1999 r. Dzierżawski od początku demaskował „kłamstwo założycielskie” twórców koncepcji OFE – że można stworzyć system emerytalny oparty na indywidualnych oszczędnościach, niezależny od czynników demograficznych i przyszłej kondycji gospodarki. Taki system nie jest możliwy i nigdzie na świecie się nie sprawdził, dlatego mimo wszystko należy bronić systemu bismarckowskiego, gdzie ze składek pracujących wypłaca się na bieżąco emerytury. Stąd tak istotne jest przywracanie zdrowych proporcji demograficznych i umacnianie potencjału gospodarczego kraju. A więc tradycyjna rodzina oraz praca, która jest źródłem wszelkiego bogactwa i dlatego nie należy za nią karać nadmiernymi podatkami.

To były fundamenty, o których Dzierżawski zawsze pisał i mówił.

Panie Krzysztofie, jak bardzo dziś Pana brakuje…

Paweł Siergiejczyk

W tym samym numerze: Obietnice puste i bezczelne – o funduszach unijnych i długu publicznym

 


ⓘ Informacja o publikacji
Tekst Pawła Siergiejczyka pt. „Myśliciel, którego brakuje” z cyklu „Prosto z mostu” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 5 (952) z dnia 28 stycznia 2014 roku, s. 2. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Paweł Siergiejczyk / „Nasza Polska”. Zdjęcie: prawica.net, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 5 (952)/2014, s. 2.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także