„Pier… komunistka”? Ile wart jest nagły antykomunizm Platformy

4 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

18 marca 2014 r.

Legitymacja PZPR i ulotka wyborcza na sejmowym pulpicie, ilustracja do felietonu o Danucie Hübner i komunistach Platformy

4 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

18 marca 2014 r.

Danuta Hübner, wieloletnia działaczka PZPR, w marcu 2014 r. stanęła na czele polskiej delegacji Platformy w Europejskiej Partii Ludowej, a media obiegła rzekoma reakcja Grzegorza Schetyny, który miał zapytać europosła Krzysztofa Liska, jak człowiek NZS może popierać „tę pier… komunistkę”. Paweł Siergiejczyk w rubryce „Prosto z mostu” nie rozstrzyga, czy te słowa padły, ale zastanawia się, po co przeciekły do mediów. Zauważa, że przed serią wyborów politycy Platformy zaczynają sobie przypominać o antykomunistycznych korzeniach, bo o nowych wyborców mogą konkurować już tylko z SLD. Następnie wylicza, co przez lata nikomu w PO nie przeszkadzało: „jedynka” Hübner w 2009 r., Marek Belka w NBP, Jerzy Hausner w Radzie Polityki Pieniężnej, ludzie SLD w KRRiT oraz Borowski, Cimoszewicz i Rosati wprowadzeni do parlamentu dzięki Platformie.

Prosto z mostu

Nie wiem, czy Grzegorz Schetyna rzeczywiście zapytał europosła Krzysztofa Liska: „Jak ty, człowiek NZS, możesz popierać tę pier… komunistkę Hübnerową?”. Informacja o takiej reakcji byłego marszałka Sejmu na decyzję premiera Tuska o powołaniu nowej szefowej polskiej delegacji w Europejskiej Partii Ludowej obiegła media, wywołując zrozumiałe emocje – bo w polskiej polityce wystarczy powiedzieć jakieś grubsze słowo lub się wygłupić pod wpływem alkoholu, by stać się bohaterem mediów przynajmniej na kilka dni.

Sporo się jednak napatrzyłem na Schetynę w sejmowych korytarzach i jestem w stanie uwierzyć, że potrafił w taki sposób odezwać się do partyjnego kolegi, w dodatku starego kumpla z NSZ i KLD. Inna sprawa, po co taki cytat przeciekł do mediów. Być może Schetyna w swej walce z Tuskiem zamierza sięgnąć po oręż antykomunizmu, do którego – jako dawny działacz opozycji, nawet bardzo radykalnej (Solidarność Walcząca) – oczywiście ma prawo, ale nigdy jakoś z niego nie korzystał.

Antykomunizm na użytek wyborów

Wydaje się zresztą, że nie tylko on, ale coraz więcej polityków Platformy zaczyna sobie przypominać o swych antykomunistycznych korzeniach. Powód jest prosty: w kolejnej serii wyborów będzie się dla nich liczył każdy głos, a tych przybywa jedynie dwóm partiom – PiS i SLD. Wiadomo, że PO nie odbierze wyborców PiS, może więc tylko konkurować z lewicą. Dlatego politycy Platformy nagle zaczynają sobie przypominać, że Leszek Miller był kiedyś sekretarzem KC PZPR, a oni sami biegali po ulicach z ulotkami „Solidarności” lub robili „zadymy” jako młodzi aktywiści NZS. Ludzi o takich życiorysach jest przecież w Platformie bardzo wielu, należy się zatem spodziewać spektakularnych „nawróceń” na radykalny antykomunizm. Jest to jednak antykomunizm wyłącznie werbalny, kolejna maska na użytek wyborów.

Czego przez lata nikt w PO nie widział

Bo ani Schetynie, ani nikomu w PO nie przeszkadzało, gdy 5 lat temu premier Tusk uczynił z Danuty Hübner „jedynkę” warszawskiej listy do Parlamentu Europejskiego, choć wtedy także była „komunistką”, czyli wieloletnią działaczką PZPR.

Ani Schetynie, ani nikomu w PO nie przeszkadzało, gdy Bronisław Komorowski – jeszcze jako kandydat tej partii na prezydenta – zgłaszał na stanowisko prezesa NBP kandydaturę Marka Belki, wieloletniego działacza PZPR, potem SLD-owskiego premiera. Co więcej, cała Platforma w Sejmie karnie poparła tę kandydaturę wraz z klubem SLD, bo nawet ludowcy nie chcieli poprzeć Belki.

Przeczytaj również: Święty Jacek z Żoliborza. Paweł Siergiejczyk o Jacku Kuroniu

Ani Schetynie, ani nikomu w PO nie przeszkadzało, jak senatorowie tej partii wybierali do Rady Polityki Pieniężnej Jerzego Hausnera, byłego sekretarza KW PZPR w Krakowie, potem SLD-owskiego wicepremiera.

Ani Schetynie, ani nikomu w PO nie przeszkadzało, gdy 2 spośród 5 miejsc w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji Platforma oddawała ludziom SLD i „Ordynackiej”. Dzięki temu od kilku lat mamy znów cały zastęp dawnych komunistów we władzach państwowych mediów.

Ani Schetynie, ani nikomu w PO nie przeszkadzało, jak w ostatnich wyborach dzięki Platformie weszło do Sejmu i Senatu kilku znanych polityków lewicy, niegdyś aktywistów PZPR: Marek Borowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Dariusz Rosati.

Jeżeli tego wszystkiego przez tyle lat nie widzieli, to ile jest wart ich dzisiejszy antykomunizm?

Paweł Siergiejczyk

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Pawła Siergiejczyka pt. „Komuniści Platformy” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 12 (959) z dnia 18 marca 2014 roku, s. 3. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Paweł Siergiejczyk / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także