Biurowiec i dworek to metafora, która w lutym 2014 r. trafiła do mediów z wewnętrznego badania Platformy Obywatelskiej. Według „Gazety Wyborczej” wyborcy widzieli PO jak szklany biurowiec: nowoczesny i proeuropejski, ale „nie dla zwykłego człowieka, tylko dla bogaczy”, a PiS jak „swojski szlachecki dworek”, który nie budzi lęku. Paweł Siergiejczyk w rubryce „Prosto z mostu” nazywa to ujęcie genialnym w swej prostocie i przekonuje, że układ sił się odwrócił. Szklane biurowce banków i korporacji przyniosły światu największy od 80 lat kryzys, minister finansów zadłużał kraj i sięgał po pieniądze z OFE i Lasów Państwowych, a ponad dwa miliony młodych Polaków wyjechało na emigrację, drugie tyle zostało bez pracy. Autor opisuje też chwyty sztabu premiera Tuska przed eurowyborami, w tym wyzywanie lidera PiS na „pojedynek” i unik przed zaproponowaną przez Jarosława Kaczyńskiego debatą o służbie zdrowia.
Prosto z mostu
Nieoceniona sojuszniczka obecnego układu rządzącego, „Gazeta Wyborcza”, ujawniła, że PO zleciła u progu kampanii wyborczej badania, jak partia jest postrzegana przez wyborców. „Wyniki nie są dobre dla Platformy. Respondenci odbierają ją jako ugrupowanie proeuropejskie, z kompetentną ekipą w Parlamencie Europejskim, a także nowoczesne. Zaraz jednak dodają, że PO jest jak szklany biurowiec. Pięknie wygląda, ale zwykły człowiek myśli sobie: to nie dla mnie, tylko dla bogaczy” – gazeta cytuje bliskiego współpracownika premiera Tuska, który dodaje, że „PO jest postrzegana jako partia daleka od spraw zwykłych ludzi. Z takim wizerunkiem nie będzie jej łatwo wygrać majowe eurowybory. Tym bardziej, że główny konkurent – PiS – który prowadzi w sondażach, jest postrzegany przez Polaków jako <swojski szlachecki dworek>, nie budzi lęku, bo wszystko jest w nim znane”.
Szklany biurowiec, czyli nowoczesność na kredyt
Biurowiec i dworek – genialne w swej prostocie, symboliczne ujęcie dwóch największych obozów w polskiej polityce. Jeszcze kilka lat temu taki podział ewidentnie działał na niekorzyść PiS, bo większość Polaków – szczególnie tych młodych – aspirowała do szklanych biurowców, a swojskich dworków raczej się wstydziła. Ale od tego czasu sporo się zmieniło. Szklane biurowce banków, giełd i korporacji przyniosły światu kryzys gospodarczy, jakiego nie widziano od 80 lat. Kryzys ten uderzył oczywiście i w Polskę, która – jak się okazało – nie jest żadną „zieloną wyspą”, lecz półkolonią zachodniej finansjery. Importowany z Londynu minister finansów miał być fachowcem wysokiej klasy, a okazał się zwykłym szarlatanem, potrafiącym jedynie bez umiaru zadłużać kraj i dokręcać śrubę podatkową, gdy zaś i to nie pomogło, wziął się za pieniądze z OFE, z Lasów Państwowych i skądkolwiek jeszcze się da.
Szklany biurowiec to symbol nowoczesności, ale ta nowoczesność okazała się złudzeniem. Ponad dwa miliony młodych Polaków na emigracji, drugie tyle na bezrobociu w kraju – to „nagroda” dla wyborców, którzy od 2007 r. ufali Platformie. Nie chcieli „obciachu”, jakim był dworek Kaczyńskiego, to dostali szklane biurowce Tuska, do których wstępu nie mają i pewnie nigdy nie będą mieli. Bo te biurowce są dla rządzącej sitwy i dla tych, którzy w III RP zdążyli się podczepić pod zachodnie banki czy korporacje, a nie dla zwykłych Polaków, choćby nawet kończyli po pięć fakultetów i znali po dziesięć języków. Dla nich jest zmywak w Londynie albo kolejka w urzędzie pracy…
Przeczytaj również: Kłamstwo „okrągłostołowe”. Skutki okrągłego stołu, o których nie chciano pamiętać
Debata o służbie zdrowia, której nie będzie
Propagandyści Tuska naprawdę mają się nad czym głowić. Dlatego wysyłają premiera a to do górali, a to do elektrowni, a to na pogrzeb dziecka – byle tylko pokazać go w otoczeniu „zwyczajnych ludzi”. Z drugiej zaś strony sięgają po chwyty, które dotąd działały: wyzywanie lidera PiS na „pojedynek” i zarzucanie mu tchórzostwa. Ale tym razem Jarosław Kaczyński odpowiedział bardzo celnie, zapraszając Tuska na konkretną debatę o służbie zdrowia. Tego najwyraźniej w sztabie premiera się nie spodziewano, bo Tusk jest mocny w personalnych połajankach, ale w merytorycznej dyskusji nie miałby szans.
Dlatego żadnej debaty nie będzie – ani o zdrowiu, ani o niczym innym. Zresztą może i lepiej. Przynajmniej oszczędzone nam zostanie kolejne żenujące widowisko obrażające inteligencję Polaków. Tak jakby mało jeszcze było „mamy Madzi”, Trynkiewicza i tylu innych tematów zastępczych, jakimi największe media raczą nas od lat, podczas gdy Polska stopniowo osuwa się na dno, i to pod każdym względem: gospodarczym, społecznym, kulturowym, moralnym…
Paweł Siergiejczyk
ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Pawła Siergiejczyka pt. „Biurowiec i dworek” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 9 (956) z dnia 25 lutego 2014 roku, s. 3. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Paweł Siergiejczyk / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.




