Obietnice puste i bezczelne

7 min. czytania

Tomasz Mysłek

28 stycznia 2014 r.

Obietnice puste i bezczelne

7 min. czytania

Tomasz Mysłek

28 stycznia 2014 r.

Dług publiczny Polski przekroczył w listopadzie 2013 r. ponad 853 miliardy złotych i nadal rośnie w tempie kilkunastu miliardów miesięcznie. Rząd Donalda Tuska chwali się jednocześnie 499 miliardami z funduszy unijnych 2014-2020 – pieniędzmi, na które jeszcze nie ma wkładu własnego i które wpłyną dopiero za 7 lat. Premier zapowiada „bezpieczeństwo socjalne i finansowe polskiej rodziny” – bez podania, której rodziny.

Skąd 499 miliardów? Festiwal obietnic premiera

Od 8 stycznia trwa kolejny festiwal propagandowych obietnic premiera, jego ministrów i posłów – największy od ostatnich wyborów w 2011 r. Chwalą się nadal rzekomymi pięcioma setkami miliardów złotych z budżetu Unii Europejskiej na lata 2014-2020, które rzekomo w Brukseli „wywalczyli” i które już są w zasięgu ich rąk. Według ich propagandy, te setki miliardów wystarczy tylko wydać na różne fajne cele i projekty, a te przyniosą Polakom niemal powszechny dobrobyt. Te obietnice to wielkie nadużycie i wręcz oszustwo. Bo to, czy do kasy w Warszawie przez te 7 lat faktycznie spłyną z Brukseli obiecywane przez premiera Tuska czy przez minister Bieńkowską 499 miliardów czy może tylko np. 260 mld zł, okaże się dopiero w końcu roku 2021 lub nawet w 2022 (a wówczas tych ministrów i premierów już w rządzie, a może i w Polsce nie będzie).

Wkład własny – pominięte 150-200 miliardów

Ponadto: wkład własny Polski czy polskiej gminy – wymagany przez władze UE przy każdym radosnym europrojekcie czy inwestycji – musi sięgać co najmniej 20-30 proc. wartości projektu. Czy obecni ministrowie już mają te 150 czy 200 miliardów zł na projekty uzgadniane z urzędnikami z Brukseli na lata 2014-2020? Najprawdopodobniej nie mają. Świadczy o tym m.in. ważny głos byłego wiceministra finansów, prof. Stanisława Gomułki. Słusznie powątpiewa on, czy władze w Warszawie znajdą ten „wkład własny”, aby dobrze wykorzystać nowe fundusze z UE. Bo przecież wpływy do budżetu państwa od ubiegłego roku z szeregu źródeł maleją, a szanse znacznego i długiego wzrostu krajowej gospodarki są mocno niepewne.

Zachęcamy do lektury: Niemcy: budżet 2027 z 203 mld euro długu – co to oznacza dla Polski?

Stanisław Gomułka: rząd milczy o finansowaniu

Prof. Gomułka stwierdza m.in., iż „pani premier Bieńkowska nic nie mówiła, czy mamy środki krajowe na współfinansowanie tych inwestycji – to poważne pominięcie, szczególnie, że w ostatnich 2 latach rząd przekonywał UE o potrzebie ograniczania finansowania inwestycji ze środków publicznych”. Znany ekonomista przypomina także, że już w kwietniu br. rząd będzie musiał przedstawić władzom UE dokładny plan zmniejszenia budżetowego deficytu państwa w latach 2014-2017 – z obecnego poziomu prawie 5 proc. PKB (w roku 2013) do wymaganych przez UE co najwyżej 3 proc. PKB (a to na pewno zmusi rząd do znacznego ograniczenia szeregu wydatków). A ani premier, ani minister finansów nic na ten temat nie mówili, jak zamierzają wywiązać się z tego zadania – stwierdza prof. Gomułka.

Oszukańcza propaganda – jak za Gierka

Tak więc wygląda na to, że obietnice premiera Tuska i spółki są świadomie składane na wyrost i w większości zupełnie nierealne w warunkach panującego systemu fiskalnego i braku systematycznego obniżania podatków, jednoczesnego ograniczania wydatków państwa na biurokrację, zbędne dotacje, projekty etc. Trwa za to nadal wielkie zadłużanie państwa, miast i województw. Jak podało 20 stycznia Ministerstwo Finansów, zadłużenie samego skarbu państwa na koniec listopada ub.r. wzrosło o prawie 12 mld zł, tj. aż o 1,4 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem i wyniosło ponad 853 mld zł. A od początku 2013 r. to zadłużenie wzrosło aż o 59,2 mld zł, czyli o 7,5 proc. – przez raptem 11 miesięcy!

Elżbieta Bieńkowska i Donald Tusk
Elżbieta Bieńkowska i Donald Tusk (Fot. KAPiF)

Tymczasem władze i media nadal mamią miliony naiwnych telewidzów swoją oszukańczą propagandą – jak za Gierka. Podczas konferencji prasowej 8 stycznia premier np. gładko zapowiedział, iż według prognoz rządu i „międzynarodowych obliczeń” w roku 2022 „Polska z całą pewnością będzie wśród 20 najbogatszych państw świata” (w 2012 r., według różnych rankingów PKB czy bogactwa w wybranych sektorach, Polska była na miejscach od 55. do 22.). A najpóźniej w roku 2017 „wyprzedzimy Wielką Brytanię jeśli chodzi o długość autostrad i dróg ekspresowych”. Ale nawet jeśli te i inne prognozy kiedyś okażą się trafne, to czy od nich i od różnych kuglarskich statystyk, tak chętnie podawanych przez ministrów czy media, faktycznie (i odpowiednio proporcjonalnie) wzrośnie poziom życia i bogactwa przeciętnych mieszkańców naszego kraju? Bardzo wątpliwe.

Przeczytaj również: Wyższy ryczałt dla przedsiębiorców od 2027 r. Kto zapłaci więcej?

„Bezpieczeństwo polskiej rodziny” – której rodziny?

Z kolei 10 stycznia na specjalnej konferencji prasowej – wielkim propagandowym show – premier Tusk i paru jego ministrów przedstawili szereg planów i obietnic rządu na rok obecny i następny. Obiecali m.in. wielkie inwestycje – głównie w energetyce i przemyśle zbrojeniowym, ale bez podania konkretów. A także to, że „w roku 2014 rozpoczniemy marsz o bezpieczeństwo socjalne i finansowe polskiej rodziny”. Premier nie powiedział jednak, której rodziny? Czy chodzi przede wszystkim, jak w latach ubiegłych, o rodziny aparatczyków PO, PSL i innych sitw partyjnych, o rodziny setek tysięcy urzędników, funkcjonariuszy czy klientów rządzących koterii? Tego premier już nie wyjaśnił, nie padła też żadna konkretna obietnica wzrostu obecnych świadczeń czy marnych ulg podatkowych na rzecz polskich rodzin.

Przeczytaj również: Skryte podnoszenie podatków

Obiecał za to niejasno jakieś działania rządu na rzecz zmniejszenia bezrobocia – poniżej poziomu 13 proc. do grudnia br., na rzecz skrócenia kolejek do lekarzy i lepszego dostępu do leczenia onkologicznego w publicznej służbie zdrowia. Ale jakie posunięcia władz mają prowadzić do tych celów? Tego premier już nie powiedział. Wygląda więc na to, że te deklaracje i obietnice to kolejna „modernizacyjna ściema”. Tym bardziej, że szef rządu nic nie powiedział o ewentualności jakiegokolwiek obniżenia podatków dochodowych czy innych dla małych firm prywatnych – najlepszej metodzie na tworzenie nowych miejsc pracy.

Sprawdź także: Dzień Wolności Podatkowej 2026. Ponad pół roku pracowaliśmy na państwo – czy ta data w ogóle coś znaczy?

Mówił natomiast o zapewnieniu darmowych podręczników dla pierwszoklasistów i drugoklasistów (już w 2010 r. obiecywał każdemu uczniowi darmowego laptopa!). Premier zapewnił też po socjalistycznemu, że państwo „będzie obecne w rozwiązywaniu problemów ekonomicznych, społecznych i rodzinnych”. Zadeklarował, iż rok 2014 ma być pierwszym rokiem „nowego porządku”, mającego polegać na tym, że „polska gospodarka i administracja muszą zacząć działać przede wszystkim na rzecz ludzi, ich godnego życia i godnej pracy”. Cóż to za ogólnikowe i niekonkretne pustosłowie – wręcz bezczelne w sytuacji stopniowo pogłębiającej się biedy aż ok. 3 milionów polskich rodzin! Czyżby szef rządu rozważał przyspieszenie terminu wyborów do krajowego parlamentu i pragnął już teraz urabiać wyborców – tych co bardziej naiwnych i niemądrych?

Dług publiczny i 132 miliardy nowych pożyczek

Jak wyliczyło Centrum im. Adama Smitha, na same „darmowe” podręczniki, skrócenie kolejek do lekarzy (dodatkowe dotacje dla NFZ) czy tzw. walkę z bezrobociem byłoby potrzebne nawet 20 mld zł. A to tylko część wielkich wydatków, które postuluje rząd. Ale nowy minister finansów uznał, iż to nie są propozycje rujnujące budżet państwa. Minister Szczurek szacuje, że już do końca stycznia zostanie sfinansowanych 50 proc. pożyczkowych potrzeb państwa na ten rok. Budżet zakłada, że trzeba pożyczyć ok. 132 mld zł – oznajmił spokojnie Szczurek. No proszę – tylko 132 miliardy. A kto to spłaci, wraz z wielomiliardowymi odsetkami dla lichwiarzy? Czy obecni i przyszli ministrowie, urzędnicy i posłowie z własnych kieszeni? Oczywiście nie. Te i inne ogromne długi będą musieli kiedyś spłacić biedni i niezamożni polscy podatnicy i ich dzieci.

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Tomasza Mysłek pt. „Obietnice puste i bezczelne” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 5 (952) z dnia 28 stycznia 2014 roku, s. 6. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Tomasz Mysłek / „Nasza Polska”. Zdjęcie: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 5 (952)/2014, s. 6.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

W Polsce zabraknie węgla przed zimą? Nieczysta zagrywka Rosji

Ceny gazu najwyżej od prawie czterech lat. Europa ma puste magazyny, polski rząd uspokaja

Zaskoczenie w ZUS. Do kasy płyną nieplanowane miliardy z OFE

Nadzór nad GPW w rękach Paryża? Niemcy wywalczyły wyjątek, a MF milczało do ostatniej chwili

Nie będzie prądu ani internetu? Mastercard ma na to sposób

Podatek cukrowy w górę. Opłata za energetyki ma być 10 razy wyższa. Rząd przyjął już projekt

UOKiK stawia zarzuty Google. Koncern: mamy umowy z ponad 20 wydawcami

Czy jutro jest niedziela handlowa? Zobacz, ile jeszcze wolnych niedziel i kiedy handlowe w 2026

Inne kategorie

Czytaj także