Franciszek Gajowniczek. Człowiek, za którego święty Maksymilian Kolbe oddał życie w Auschwitz

4 min. czytania

Brat Paweł

12 maja 2026 r.

Święty Maksymilian Kolbe i Franciszek Gajowniczek — ten, który oddał życie, i ten, który przeżył

4 min. czytania

Brat Paweł

12 maja 2026 r.

Franciszek Gajowniczek (1901–1995) to polski sierżant i więzień niemieckiego obozu Auschwitz o numerze 5659, którego życie uratował święty Maksymilian Maria Kolbe, zgłaszając się dobrowolnie na śmierć głodową w jego zastępstwie. Franciszek Gajowniczek przeżył obóz i przez ponad pół wieku dawał świadectwo o człowieku, który oddał za niego życie. Oto jego historia – od selekcji w bloku 11, przez rodzinną tragedię, po grób w Niepokalanowie.

Kim był Franciszek Gajowniczek

Franciszek Gajowniczek urodził się 15 listopada 1901 roku w Strachominie koło Mińska Mazowieckiego. Był zawodowym żołnierzem – podoficerem, sierżantem Wojska Polskiego. W kampanii wrześniowej 1939 roku walczył w obronie kraju, m.in. w rejonie twierdzy Modlin, a po klęsce próbował przedostać się przez granicę w rejonie Poronina, by dołączyć do odtwarzanego wojska polskiego. Został jednak ujęty przez gestapo i w 1940 roku, jednym z pierwszych transportów, trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie oznaczono go numerem obozowym 5659. Przed wojną założył rodzinę – miał żonę i dwóch synów.

Franciszek Gajowniczek - obozowe zdjęcie z Auschwitz, więzień numer 5659, skoloryzowane

Selekcja i ofiara ojca Maksymiliana

Pod koniec lipca 1941 roku z bloku, w którym przebywał Gajowniczek, zbiegł jeden z więźniów. W ramach odwetu zastępca komendanta obozu Karl Fritzsch zarządził, że w zamian za uciekiniera dziesięciu więźniów zginie śmiercią głodową. Po całym dniu wyczerpującego apelu rozpoczęła się selekcja. Gdy Fritzsch wskazał Franciszka Gajowniczka, ten głośno zawołał, że ma żonę i dzieci, i będzie ich musiał osierocić.

Usłyszał to stojący w szeregu ojciec Maksymilian Kolbe, franciszkanin z Niepokalanowa. Wystąpił z szeregu, zdjął czapkę i stanął przed komendantem ze słowami:

„Jestem polskim księdzem katolickim, jestem stary, chcę umrzeć za tego, który ma żonę i dzieci.”

słowa ojca Maksymiliana, wskazującego na Franciszka Gajowniczka

Komendant zgodził się na zamianę. Gajowniczka odprowadzono z powrotem do szeregu, a ojciec Maksymilian zajął jego miejsce w kolejce do bunkra głodowego. Pełną historię świętego, który go ocalił, opisujemy w osobnym artykule: Święty Maksymilian Maria Kolbe.

Żona i dzieci Franciszka Gajowniczka

To właśnie los najbliższych sprawił, że Franciszek Gajowniczek zawołał o żonie i dzieciach – i to on poruszył ojca Maksymiliana. Gajowniczek miał wówczas żonę Helenę oraz dwóch synów, Bogdana i Juliusza. Dla nich chciał żyć i to ich osierocenie opłakiwał podczas selekcji.

Tragiczna ironia jego losu polega na tym, że mimo ocalenia nie dane mu było odzyskać synów. Obaj synowie zginęli 17 stycznia 1945 roku podczas sowieckiego ostrzału miasta – na kilka tygodni przed jego uwolnieniem z obozu. Żona Helena przeżyła wojnę i doczekała powrotu męża; zmarła w 1983 roku w Brzegu. Po jej śmierci, już jako człowiek po osiemdziesiątce, Gajowniczek ożenił się po raz drugi – z Janiną, która opiekowała się nim i była przy nim aż do jego śmierci. Tak rodzina, o którą wołał w Auschwitz, na zawsze splotła się z historią jego ocalenia.

Świadek do końca życia

Po wojnie Franciszek Gajowniczek przetrwał najpierw Auschwitz, a następnie obóz koncentracyjny w Sachsenhausen, i odzyskał wolność w 1945 roku – po niemal pięciu latach w niemieckich obozach. Osiadł z rodziną w Brzegu nad Odrą i uczynił ze swojego ocalenia misję.

Przez ponad pół wieku jeździł po Polsce i świecie – bywał w Stanach Zjednoczonych, w Japonii, w wielu krajach Europy – opowiadając o człowieku, który oddał za niego życie. Powtarzał, że ojciec Maksymilian odszedł na śmierć zamiast niego, a on dzięki temu przeżył. Był obecny na beatyfikacji ojca Maksymiliana w 1971 roku oraz na jego kanonizacji, dokonanej przez Jana Pawła II 10 października 1982 roku. Dla milionów ludzi stał się żywym dowodem, że ofiara Kolbego nie była legendą, lecz faktem z konkretną twarzą.

Zmarł 13 marca 1995 roku w Brzegu, w wieku 93 lat53 lata po tym, jak ojciec Maksymilian zajął jego miejsce w bloku śmierci.

Grób w Niepokalanowie

Franciszek Gajowniczek spoczął tam, gdzie jego wybawca zbudował swoje największe dzieło – na cmentarzu klasztornym w Niepokalanowie. Na jego nagrobku, ozdobionym maryjnym symbolem świętego Maksymiliana, wykuto zdanie, które streszcza całą tę historię:

Franciszek Gajowniczek, więzień Oświęcimia, ocalony męczeńską ofiarą życia św. Maksymiliana M. Kolbego.

napis z nagrobka w Niepokalanowie

Grób Franciszka Gajowniczka na cmentarzu klasztornym w Niepokalanowie

Dwie biografie – świętego męczennika i ocalonego więźnia – pozostały złączone na zawsze. Franciszek Gajowniczek nigdy nie zapomniał, komu zawdzięcza dodatkowe pół wieku życia, i całe je poświęcił na to, by pamięć o tym geście nie zaginęła.

Najczęstsze pytania o Franciszka Gajowniczka

Kim był Franciszek Gajowniczek?
Polskim sierżantem i więźniem Auschwitz o numerze 5659, za którego życie dobrowolnie oddał się na śmierć głodową święty Maksymilian Maria Kolbe. Przeżył obóz i zmarł w 1995 roku w wieku 93 lat.

Ile dzieci miał Franciszek Gajowniczek?
Miał dwóch synów – Bogdana i Juliusza. Obaj zginęli 17 stycznia 1945 roku podczas sowieckiego ostrzału miasta, na krótko przed jego uwolnieniem z obozu.

Kim była żona Franciszka Gajowniczka?
Jego pierwszą żoną była Helena, matka jego synów; przeżyła wojnę i zmarła w 1983 roku. Po jej śmierci Gajowniczek ożenił się po raz drugi, z Janiną, która opiekowała się nim do końca życia.

Czy Franciszek Gajowniczek przeżył Auschwitz?
Tak. Dzięki ofierze ojca Maksymiliana przeżył obóz, potem Sachsenhausen, odzyskał wolność w 1945 roku i żył jeszcze 50 lat.

Kiedy i gdzie zmarł Franciszek Gajowniczek?
Zmarł 13 marca 1995 roku w Brzegu, w wieku 93 lat. Został pochowany na cmentarzu klasztornym w Niepokalanowie.

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Berta Bauer: kim była i co wydarzyło się w Licheniu w 1944 roku

Radiostacja Babice. To stąd nadano pierwsze komunikaty o wybuchu II wojny

Nakaz pracy w PRL: ustawa z 1950 r., kary i kiedy go zniesiono

Inne kategorie

Czytaj także