IV Symfonia Lutosławskiego, ostatnie dzieło symfoniczne Witolda Lutosławskiego, zamknęła w Filharmonii Narodowej obchody Roku Lutosławskiego, ogłoszonego w setną rocznicę urodzin kompozytora. Koncert poprowadził Jacek Kaspszyk, a w programie znalazły się także utwory Brahmsa i Haydna, kompozytorów, których Lutosławski szczególnie cenił. Dzień wcześniej, 23 stycznia 2014 r., w tej samej sali po raz pierwszy w Warszawie wystąpiła Młoda Filharmonia Bałtycka (Baltic Youth Philharmonic), orkiestra młodych muzyków z krajów nadbałtyckich założona przez Kristjana Järviego, syna słynnego dyrygenta Neeme Järviego. Solistką była polska pianistka Julia Kociuban. Stanisław Dybowski, stały recenzent muzyczny „Naszej Polski”, opisuje oba wieczory i nie kryje zachwytu, zwłaszcza nad interpretacją symfonii Lutosławskiego i grą węgierskiego trębacza Gábora Boldoczkiego w Koncercie Es-dur Haydna. Przypomina też dawne interpretacje Witolda Rowickiego w tej samej sali.
Filharmonia Narodowa
Młoda Filharmonia Bałtycka Kristjana Järviego
W ostatniej dekadzie stycznia odbyły się w Filharmonii Narodowej dwa atrakcyjne koncerty. Na pierwszym (23 stycznia) wystąpiła Młoda Filharmonia Bałtycka, założona przez młodszego syna sławnego dyrygenta Nieme Järviego, Kristjana. Zespół rekrutuje się z młodych muzyków (przeważnie studenci) krajów nadbałtyckich. W Warszawie koncertowali po raz pierwszy, wzbudzając aplauz publiczności grą promienną, pełną energii i młodości. Program przygotowali wymagający i trudny. Rozpoczęli poematem „Don Juan” Ryszarda Straussa, popisując się świetnym zgraniem i instrumentalną wirtuozerią. Następnie zabrzmiała Rapsodia na temat Paganiniego na fortepian z orkiestrą Rachmaninowa z udziałem polskiej pianistki Julii Kociuban, wychowanki m.in. prof. Piotra Palecznego. Grała z zaangażowaniem i wirtuozowskim zacięciem. Bardzo byłem ciekaw „Trzech utworów w dawnym stylu” Henryka Mikołaja Góreckiego. Wykonano je świetnie, z podziwu godną maestrią. Koncert skrzypcowy a-moll Bacha grała koncertmistrzyni orkiestry Dalia Simaska, dźwiękiem krystalicznie czystym i przejrzystym. Koncert zamknął „Poemat ekstazy” Skriabina.
Jacek Kaspszyk i IV Symfonia Lutosławskiego na zamknięcie Roku Lutosławskiego
Dzień później Jacek Kaspszyk poprowadził abonamentowy koncert filharmoniczny, którym zwieńczył „Rok Lutosławskiego”. W programie znalazły się dzieła Brahmsa i Haydna, których Lutosławski bardzo cenił oraz jego IV Symfonia. I mimo, że Brahmsa wszyscy lubimy, przywołując świetne interpretacje Witolda Rowickiego w tej samej sali, to omawianego wieczora wszyscy wychodzili pod wrażeniem pięknej IV Symfonii Lutosławskiego. Takiej eterycznej, precyzyjnej i żarliwej interpretacji tego genialnego dzieła nie słyszałem; a przecież mierzyli się z nim różni dyrygenci. Mówiąc, że było to wykonanie piękne, mam na myśli jego niezwykłą urodę muzyczną. Z wirtuozowskim zacięciem Koncert Es-dur na trąbkę i orkiestrę Haydna zagrał sławny Gábor Boldoczki. Co on wyczarowywał ze swojej trąbki, trudno opisać: tak słodko, nieskazitelnie czysto brzmiącego instrumentu dawno nie słyszałem. III Symfonią F-dur i Wariacjami na temat Haydna Brahmsa Kaspszyk złożył hołd nie tylko Lutosławskiemu, ale i Rowickiemu, byłemu szefowi Filharmonii Narodowej.
Przeczytaj również: Maurycy Moszkowski. Koncert fortepianowy
Stanisław Dybowski
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Stanisława Dybowskiego pt. „Atrakcyjne koncerty” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 6 (953) z dnia 4 lutego 2014 roku, s. 16. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.






