„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany! Andrzej Panufnik w stulecie urodzin

4 min. czytania

Redakcja

25 lutego 2014 r.

Andrzej Panufnik, kompozytor i dyrygent, zdjęcie pokolorowane

4 min. czytania

Redakcja

25 lutego 2014 r.

Andrzej Panufnik, urodzony w 1914 r. w Warszawie kompozytor i dyrygent, przez dziesięciolecia nie istniał w PRL: nie wolno było wykonywać jego utworów ani nawet wymieniać jego nazwiska. Komuniści nie wybaczyli mu, że w 1954 r. uciekł przez Szwajcarię do Anglii. Stanisław Dybowski, który znał ten zakaz z pracy w Polskim Radiu, przypomina, że odważniejsi redaktorzy nadawali muzykę Panufnika pod zmienionym, rosyjsko brzmiącym nazwiskiem. Przywołuje też jego biografię: naukę w Konserwatorium Warszawskim, studia w Wiedniu u Weingartnera i w Paryżu u Gauberta, okupacyjne występy w duecie fortepianowym z Witoldem Lutosławskim, a wreszcie powrót do Polski na „Warszawską Jesień” w 1990 r., rok przed śmiercią w londyńskim Twickenham. W roku stulecia urodzin kompozytora autor recenzuje lutowe wykonanie „Sinfonia di Sfere” przez Orkiestrę Filharmonii Narodowej pod batutą Jacka Kaspszyka, dzieła pełnego kontrastów i wymagającego od słuchacza skupienia.

W stulecie urodzin

Andrzej Panufnik, którego w tym roku obchodzimy setne urodziny (ur. 1914 r. w Warszawie), należał do tych twórców polskich, których komuna wyklęła. Nie wolno było wykonywać i wydawać jego dzieł, a nawet wymieniać publicznie nazwiska. Wszędzie, gdzie się pojawiało, cenzura skrzętnie je wykreślała. Miał nie istnieć! I w Polsce przez dziesięciolecia nie istniał. Za co był tak znienawidzony? Za to, że wziął za żonę kobietę z „wrogiego Zachodu” i uciekł (przez Szwajcarię) z socjalistycznego raju do Anglii (1954). Zawziętość komunistów była tak wielka, że szykany dopadały nawet muzyków i muzykologów ceniących „zwyrodniałą” twórczość Panufnika. W Polskim Radiu – znam to z autopsji – kontrolowanym skrupulatnie przez Urząd Bezpieczeństwa i rosyjskie KGB, odważniejsi redaktorzy czasem nadawali muzykę Panufnika, ale pod zmienionym nazwiskiem kompozytora (np. brzmiącym z rosyjska), później jedynie zaufanym wyjawiając prawdę…

Od Konserwatorium Warszawskiego do emigracji

Andrzej Panufnik był synem wziętego lutnika i inżyniera geodety, wielce zasłużonego dla nauki i muzyki polskiej, oraz skrzypaczki warszawskiej. Naukę muzyki rozpoczął mając 7 lat u babki. Później ukończył Konserwatorium Warszawskie (dwa wydziały: kompozycja i dyrygentura), gdzie jego profesorami byli Rytel, Maliszewski, Morawski, Lefeld, Sikorski i Bierdiajew. Następnie studiował w Wiedniu u Weingartnera i w Paryżu u Gauberta. Okupację niemiecką spędził w Warszawie. Utrzymywał się wtedy z występów w kawiarniach (m.in. „U Aktorek”, „Moda i Sztuka”), grając w duecie fortepianowym z kolegą konserwatoryjnym Witoldem Lutosławskim.

Ponownie w Polsce pojawił się dopiero w 1990 r. z okazji wykonania jego dzieł na festiwalu „Warszawska Jesień”, na którym m.in. Ewa Pobłocka dała prawykonanie jego Koncertu fortepianowego, który dzisiaj należy do kanonu repertuarowego każdego pianisty wirtuoza, a Wanda Wiłkomirska – Koncertu skrzypcowego. Wtedy, staraniem znakomitego muzykologa Tadeusza Kaczyńskiego, ukazała się książka pt. „Panufnik o sobie”. Rok później, 27 października, w londyńskiej dzielnicy Twickenham nad Tamizą, kompozytor zmarł. Miał 77 lat.

Przeczytaj również: Antoni Wit. Piękny jubileusz dyrygenta w Filharmonii Narodowej

„Sinfonia di Sfere” w Filharmonii Narodowej

W piątek 14 lutego usłyszeliśmy „Sinfonia di Sfere” Panufnika w interpretacji Orkiestry Filharmonii Narodowej pod batutą Jacka Kaspszyka. Wspaniałe dzieło, „pełne – jak słusznie napisała Małgorzata Gąsiorowska – ustawicznych kontrastów, zmian barwy, nastroju, rodzaju narracji, wymaga niezwykłej koncentracji, by w jej przebiegu dostrzec piękno, które ma wznieść słuchacza w wyższe rejony kontemplacji”. Kaspszykowi odkrycie walorów dzieła się udało: obcowaliśmy z muzyką wywołującą silne doznania. Chciałoby się tego dzieła wysłuchać ponownie!

Poza utworem Panufnika, zabrzmiała jeszcze III Symfonia Philipa Glassa – zupełnie nie wiem, po co – oraz piękny Koncert skrzypcowy Sibeliusa z udziałem, utytułowanej wysokimi nagrodami konkursów skrzypcowych, Esther Yoo. Grała nieskazitelnie czysto, pięknie niuansując wykonywaną muzykę, ale zbyt chłodno, by rozgrzać słuchaczy.

Stanisław Dybowski

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Stanisława Dybowskiego pt. „„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany!” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 9 (956) z dnia 25 lutego 2014 roku, s. 16. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 9 (956)/2014, s. 16.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Sławomir Zapała z miłości do Warszawy nagrał „Syrenkę” z Powstańcami. Szczery wywiad udzielony Naszej Polsce o Kajrze, synu Kordianie, ojcostwie i rodzinie

Nie żyje Arleta Żynel. „Matka białostockiej kuchni” miała 72 lata

Nie żyje Mariusz Komenda. Półfinalista MasterChefa miał 44 lata

Syn Andrzeja Seweryna nie mówi po polsku. „To moja wina”

Marta Nawrocka i Omenaa Mensah „uśmiercone” – Rafał Brzoska apeluje do prezydenta

Nie żyje Przemysław Branny. Aktor Teatru Bagatela miał 55 lat

Nie żyje Anatolij Kaszpirowski. Leczył przez telewizor, chwalił Putina

Parastoo Ahmadi dostanie 74 baty za koncert w internecie. Tyle w Iranie kosztuje śpiewanie bez hidżabu

Inne kategorie

Czytaj także