Andrzej Panufnik, urodzony w 1914 r. w Warszawie kompozytor i dyrygent, przez dziesięciolecia nie istniał w PRL: nie wolno było wykonywać jego utworów ani nawet wymieniać jego nazwiska. Komuniści nie wybaczyli mu, że w 1954 r. uciekł przez Szwajcarię do Anglii. Stanisław Dybowski, który znał ten zakaz z pracy w Polskim Radiu, przypomina, że odważniejsi redaktorzy nadawali muzykę Panufnika pod zmienionym, rosyjsko brzmiącym nazwiskiem. Przywołuje też jego biografię: naukę w Konserwatorium Warszawskim, studia w Wiedniu u Weingartnera i w Paryżu u Gauberta, okupacyjne występy w duecie fortepianowym z Witoldem Lutosławskim, a wreszcie powrót do Polski na „Warszawską Jesień” w 1990 r., rok przed śmiercią w londyńskim Twickenham. W roku stulecia urodzin kompozytora autor recenzuje lutowe wykonanie „Sinfonia di Sfere” przez Orkiestrę Filharmonii Narodowej pod batutą Jacka Kaspszyka, dzieła pełnego kontrastów i wymagającego od słuchacza skupienia.
W stulecie urodzin
Andrzej Panufnik, którego w tym roku obchodzimy setne urodziny (ur. 1914 r. w Warszawie), należał do tych twórców polskich, których komuna wyklęła. Nie wolno było wykonywać i wydawać jego dzieł, a nawet wymieniać publicznie nazwiska. Wszędzie, gdzie się pojawiało, cenzura skrzętnie je wykreślała. Miał nie istnieć! I w Polsce przez dziesięciolecia nie istniał. Za co był tak znienawidzony? Za to, że wziął za żonę kobietę z „wrogiego Zachodu” i uciekł (przez Szwajcarię) z socjalistycznego raju do Anglii (1954). Zawziętość komunistów była tak wielka, że szykany dopadały nawet muzyków i muzykologów ceniących „zwyrodniałą” twórczość Panufnika. W Polskim Radiu – znam to z autopsji – kontrolowanym skrupulatnie przez Urząd Bezpieczeństwa i rosyjskie KGB, odważniejsi redaktorzy czasem nadawali muzykę Panufnika, ale pod zmienionym nazwiskiem kompozytora (np. brzmiącym z rosyjska), później jedynie zaufanym wyjawiając prawdę…
Od Konserwatorium Warszawskiego do emigracji
Andrzej Panufnik był synem wziętego lutnika i inżyniera geodety, wielce zasłużonego dla nauki i muzyki polskiej, oraz skrzypaczki warszawskiej. Naukę muzyki rozpoczął mając 7 lat u babki. Później ukończył Konserwatorium Warszawskie (dwa wydziały: kompozycja i dyrygentura), gdzie jego profesorami byli Rytel, Maliszewski, Morawski, Lefeld, Sikorski i Bierdiajew. Następnie studiował w Wiedniu u Weingartnera i w Paryżu u Gauberta. Okupację niemiecką spędził w Warszawie. Utrzymywał się wtedy z występów w kawiarniach (m.in. „U Aktorek”, „Moda i Sztuka”), grając w duecie fortepianowym z kolegą konserwatoryjnym Witoldem Lutosławskim.
Ponownie w Polsce pojawił się dopiero w 1990 r. z okazji wykonania jego dzieł na festiwalu „Warszawska Jesień”, na którym m.in. Ewa Pobłocka dała prawykonanie jego Koncertu fortepianowego, który dzisiaj należy do kanonu repertuarowego każdego pianisty wirtuoza, a Wanda Wiłkomirska – Koncertu skrzypcowego. Wtedy, staraniem znakomitego muzykologa Tadeusza Kaczyńskiego, ukazała się książka pt. „Panufnik o sobie”. Rok później, 27 października, w londyńskiej dzielnicy Twickenham nad Tamizą, kompozytor zmarł. Miał 77 lat.
Przeczytaj również: Antoni Wit. Piękny jubileusz dyrygenta w Filharmonii Narodowej
„Sinfonia di Sfere” w Filharmonii Narodowej
W piątek 14 lutego usłyszeliśmy „Sinfonia di Sfere” Panufnika w interpretacji Orkiestry Filharmonii Narodowej pod batutą Jacka Kaspszyka. Wspaniałe dzieło, „pełne – jak słusznie napisała Małgorzata Gąsiorowska – ustawicznych kontrastów, zmian barwy, nastroju, rodzaju narracji, wymaga niezwykłej koncentracji, by w jej przebiegu dostrzec piękno, które ma wznieść słuchacza w wyższe rejony kontemplacji”. Kaspszykowi odkrycie walorów dzieła się udało: obcowaliśmy z muzyką wywołującą silne doznania. Chciałoby się tego dzieła wysłuchać ponownie!
Poza utworem Panufnika, zabrzmiała jeszcze III Symfonia Philipa Glassa – zupełnie nie wiem, po co – oraz piękny Koncert skrzypcowy Sibeliusa z udziałem, utytułowanej wysokimi nagrodami konkursów skrzypcowych, Esther Yoo. Grała nieskazitelnie czysto, pięknie niuansując wykonywaną muzykę, ale zbyt chłodno, by rozgrzać słuchaczy.
Stanisław Dybowski
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Stanisława Dybowskiego pt. „„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany!” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 9 (956) z dnia 25 lutego 2014 roku, s. 16. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 9 (956)/2014, s. 16.






