Witold Rowicki. W setną rocznicę urodzin twórcy Filharmonii Narodowej

4 min. czytania

Redakcja

04 marca 2014 r.

Witold Rowicki, dyrygent i dyrektor Filharmonii Narodowej, zdjęcie pokolorowane

4 min. czytania

Redakcja

04 marca 2014 r.

Witold Rowicki, dyrygent i wieloletni szef Filharmonii Narodowej, urodził się 26 lutego 1914 r. w Taganrogu, a w lutym 2014 r. Warszawa uczciła setną rocznicę jego urodzin koncertem pod batutą Jacka Kaspszyka. Stanisław Dybowski przypomina, co Rowicki zrobił dla polskiej kultury muzycznej: zbudował orkiestrę od podstaw, wprowadził ją na światowe estrady i zainicjował powstanie dzieł Lutosławskiego, Bacewicz, Bairda i Kilara. To jemu dedykowano „Koncert na orkiestrę” Witolda Lutosławskiego. Autor opisuje drogę dyrygenta od repatriacji do Nowego Sącza, przez studia w Krakowie, śmierć brata, żołnierza AK rozstrzelanego przez Niemców, i okupacyjną grę w orkiestrze Rudolfa Hindemitha, po pierwszy koncert w odbudowanym gmachu przy ul. Jasnej 21 lutego 1955 r. Relacjonuje wieczór pamięci z udziałem Wandy Wiłkomirskiej i dawnych współpracowników, a nieobecność ministra kultury uznaje za wymowny znak.

Kultura, media

Z perspektywy ćwierćwiecza od śmierci Witolda Rowickiego wyraźnie widać, co zrobił dla kultury muzycznej będąc szefem Filharmonii Narodowej. Zbudował ten zespół od podstaw, wprowadził go do przestrzeni kulturalnej świata, zainicjował powstanie wielkich dzieł, Lutosławskiego, Bacewicz, Bairda, Kilara i innych, którymi się dzisiaj szczycimy. Dość przypomnieć, że genialny „Koncert na orkiestrę” Lutosławskiego powstał z dedykacją dla Rowickiego. Kilar, za piękne wykonania swoich dzieł napisał dyrygentowi następujące słowa: „Bardzo kochanemu i bardzo wspaniałemu Witkowi z serdeczną przyjaźnią Wojtek Kilar, 5-III-76”. Tego typu wpisów jest wiele, mogłyby wypełnić gruby album.

Od Taganrogu do Filharmonii Narodowej

Rowicki urodził się 26 lutego 1914 r. w Taganrogu. Dziewięć lat później jako repatriant polski osiadł w Nowym Sączu. Studia muzyczne odbył w Krakowie (dyplom w 1938 r.). W listopadzie 1939 r., w kościele św. Szczepana w Krakowie wziął ślub. W 1943 r. jego brat, Włodzimierz, żołnierz AK, został rozstrzelany przez Niemców przy ul. Montelupich w Krakowie. Lata okupacji przetrwał grając w krakowskiej orkiestrze prowadzonej przez Rudolfa Hindemitha, brata sławnego kompozytora (antyfaszysty) Paula Hindemitha. Po wojnie zaangażował się w formowanie orkiestry symfonicznej w Warszawie, a potem Radiowej Orkiestry Symfonicznej w Katowicach, którą mu odebrano, przekazując w ręce Grzegorza Fitelberga.

21 lutego 1955 r. Rowicki poprowadził pierwszy koncert Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej w odbudowanym ze zgliszcz gmachu przy ul. Jasnej w Warszawie. Później na krótko odsunięto go od prowadzenia tej instytucji, by w 1958 r. mianować go dyrektorem artystycznym i dyrygentem-szefem FN. Na tym stanowisku pozostawał do momentu przejścia na emeryturę w 1977 r. Rowicki jest ojcem wielu sukcesów orkiestry, ale też autorem wielu muzycznych odkryć wspaniałych artystów polskich i zagranicznych oraz znakomitych nagrań płytowych, które weszły do wybitnych osiągnięć fonografii światowej.

Przeczytaj również: Atrakcyjne koncerty w Filharmonii Narodowej. Młoda Filharmonia Bałtycka i IV Symfonia Lutosławskiego

Koncert pamięci w setną rocznicę urodzin

Koncert pamięci Rowickiego (21 lutego br.) poprowadził Jacek Kaspszyk z udziałem fagocisty Leszka Wachnika (Koncert fagotowy Rowickiego) oraz skrzypaczki Aleksandry Kuls (I Koncert skrzypcowy Szymanowskiego). Wieczór zakończył Kwartet g-moll op. 25 Brahmsa w orkiestrowej transkrypcji Schoenberga. Wszyscy wykonawcy nagrodzeni zostali spontanicznymi oklaskami.

Potem było spotkanie, na którym pojawiła się – trzymana pod rękę przez Aleksandrę Kuls – Wanda Wiłkomirska, ulubiona solistka Rowickiego, z którą święcił sukcesy na największych estradach świata. Ponadto obecni byli: dyrektor Marian Gołębiowski (prawa ręka Rowickiego przez wiele lat), „ciocia Jadzia” czyli Jadwiga Mackiewicz, której talent do pracy z dziećmi świetnie Rowicki wykorzystał, wielu sławnych solistów, jak Jerzy Artysz oraz muzyków pamiętających „czasy” sławnego dyrygenta. Byli też przedstawiciele Bamberger Symphoniker, których Rowicki przez kilka sezonów prowadził.

Minister Zdrojewski miał ważniejsze zajęcia. Szkoda, że kultura muzyczna tak mało go interesuje!

Stanisław Dybowski

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Stanisława Dybowskiego pt. „W setną rocznicę urodzin Rowickiego” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 10 (957) z dnia 4 marca 2014 roku, s. 16. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 10 (957)/2014, s. 16.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Sławomir Zapała z miłości do Warszawy nagrał „Syrenkę” z Powstańcami. Szczery wywiad udzielony Naszej Polsce o Kajrze, synu Kordianie, ojcostwie i rodzinie

Nie żyje Arleta Żynel. „Matka białostockiej kuchni” miała 72 lata

Nie żyje Mariusz Komenda. Półfinalista MasterChefa miał 44 lata

Syn Andrzeja Seweryna nie mówi po polsku. „To moja wina”

Marta Nawrocka i Omenaa Mensah „uśmiercone” – Rafał Brzoska apeluje do prezydenta

Nie żyje Przemysław Branny. Aktor Teatru Bagatela miał 55 lat

Nie żyje Anatolij Kaszpirowski. Leczył przez telewizor, chwalił Putina

Parastoo Ahmadi dostanie 74 baty za koncert w internecie. Tyle w Iranie kosztuje śpiewanie bez hidżabu

Inne kategorie

Czytaj także