Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej wchodzi w kolejny etap. Spółka Polskie Elektrownie Jądrowe jeszcze w październiku złoży do wojewody pomorskiego wniosek o pozwolenie na tzw. wstępne roboty budowlane. Chodzi o głębokie wykopy pod fundamenty reaktorów w gminie Choczewo. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, prace ruszą już w 2027 roku, a pierwszy reaktor zacznie produkować prąd w 2036 roku. Mieszkańcy regionu liczą na nowe drogi i miejsca pracy, ale nie brakuje też obaw na wielu płaszczyznach.
Kiedy ruszy budowa elektrowni jądrowej w Polsce?
Prezes Polskich Elektrowni Jądrowych (PEJ) Marek Woszczyk podczas wizyty dziennikarzy na placu budowy poinformował, że projekt wchodzi w kolejny ważny etap. Z końcem października spółka chce wystąpić do wojewody pomorskiego o pozwolenie na wstępne roboty budowlane. W przeciwieństwie do obecnych prac mają być to głębokie wykopy pod przyszłe fundamenty reaktorów.
„Planujemy uzyskać to pozwolenie w 2027 roku i wtedy ruszyłyby te prace”
– Marek Woszczyk, prezes Polskich Elektrowni Jądrowych
Na obecną chwilę na terenie przyszłej elektrowni trwają prace przygotowawcze. Budimex niweluje teren. Szacuje się, że w ramach tych robót może dojść do przeniesienia nawet ok. 7 mln m³ ziemi. Równolegle prowadzone są badania geologiczne lądu i dna morskiego. Cała inwestycja zajmie ponad 330 hektarów w okolicach miejscowości Lubiatowo i Kopalino.
Jaki jest harmonogram budowy?
Pozwolenie ze strony wojewody na wstępne roboty to tylko jeden z wielu kroków. Najważniejszy dokument stanowi bowiem zezwolenie na budowę obiektu jądrowego, które wydaje Prezes Państwowej Agencji Atomistyki. Spółka PEJ złożyła wniosek w tej sprawie w tym roku, natomiast decyzji spodziewa się w 2028 roku. Niedługo potem wojewoda ma wydać pozwolenie na budowę samej elektrowni.
Harmonogram inwestycji prezentuje się następująco:
- koniec października 2026 – wniosek do wojewody o pozwolenie na wstępne roboty budowlane,
- 2027 – planowane podpisanie umowy na budowę (tzw. kontraktu EPC) z konsorcjum Westinghouse-Bechtel (negocjacje mają się zakończyć do końca 2026 r.),
- 2027 – pozwolenie wojewody i rozpoczęcie głębokich wykopów,
- 2028 – zezwolenie Prezesa PAA na budowę,
- III-IV kwartał 2028 – tzw. pierwszy beton jądrowy, czyli formalny początek budowy wyspy jądrowej (najpóźniej w I kwartale 2029),
- 2036, 2037 i 2038 – uruchomienie kolejnych trzech reaktorów.
Po uruchomieniu wszystkich bloków elektrownia ma zaspokajać ok. 10-15 proc. zapotrzebowania Polski na energię elektryczną.
Kto buduje polską elektrownię jądrową?
Inwestorem jest państwowa spółka Polskie Elektrownie Jądrowe. Budowę elektrowni powierzono amerykańskim firmom Westinghouse i Bechtel. Powstaną w niej trzy reaktory AP1000. W tym przypadku chodzi o reaktory wodne ciśnieniowe generacji III+, czyli najnowszej generacji, obecnie stosowanej na świecie w dużych elektrowniach. Każdy z nich będzie miał moc ok. 1250 MW, co łącznie da ok. 3750 MW.
Kontrakt na budowę wciąż znajduje się na etapie negocjacji, a jego podpisanie planuje się na 2027 rok. Prezes firmy Bechtel Polska Leszek Hołda podkreślał, że sfinalizowanie kontraktu stanowi obecnie najważniejsze zadanie dla obu firm.
Ilu ludzi będzie pracować przy budowie?
Obecnie przy projekcie pracuje ok. 150 polskich inżynierów, ale to dopiero początek. W szczytowym momencie na budowie ma pracować ponad 10 tys. osób. Część z nich zamieszka w specjalnym miasteczku modułowym dla ok. 1000 pracowników. Bechtel zlecił jego budowę firmie Unihouse z Grupy Unibep. Umowa opiewa na kwotę ok. 260 mln zł netto. Pierwsze 500 pokoi ma być gotowe w połowie 2028 roku, a całe miasteczko pod koniec 2028 roku.
Co powstanie przy elektrowni?
Budowie elektrowni towarzyszą duże inwestycje w okoliczną infrastrukturę. Ich wartość szacuje się na blisko 5 mld zł. W planach są nowe drogi oraz ok. 150 km linii kolejowych. Pierwszy odcinek nowej drogi krajowej ma być gotowy w maju lub czerwcu 2027 roku. To ważne nie tylko dla budowy, ale też dla mieszkańców regionu, który do tej pory był dość słabo skomunikowany.
Nie wszyscy mieszkańcy się cieszą
Mieszkańcy gminy Choczewo mają mieszane uczucia w sprawie planowanej elektrowni. Część z nich widzi w inwestycji szansę na rozwój regionu.
„Przeciwnikiem nie jestem, gmina skorzysta przy inwestycjach tego pokroju. I drogi, i infrastruktura, i kolej, no i zatrudnienie”
– mieszkaniec gminy Choczewo, cyt. za PAP
Inni mają jednak obawy. Martwią się między innymi o bezpieczeństwo, koszty przyszłej likwidacji elektrowni i o to, jak zmieni się okolica, gdy przyjadą tysiące pracowników z zewnątrz.
„Nie wierzę w to, że mieszkańcy skorzystają. Przyjadą pracownicy z zewnątrz, z innych kultur, a nasza gmina może stracić swój dotychczasowy, kameralny charakter i tożsamość”
– mieszkanka gminy Choczewo, cyt. za PAP
Weźmy pod uwagę, że Choczewo uchodzi dziś za spokojną gminę turystyczną nad Bałtykiem. Budowa pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce na pewno wpłynie na jej obraz. Od tego, czy mieszkańcy rzeczywiście na niej skorzystają, będzie zależało, jak zapamiętają ten projekt.



