Żołnierze jednostki specjalnej GROM razem z policyjnymi oddziałami kontrterrorystów zostali skierowani w rejon granicy z obwodem królewieckim. Służby spodziewają się pojawienia tam grup dywersyjno-rozpoznawczych, które według doniesień miałyby działać na zlecenie rosyjskich służb. Udział żołnierzy GROM nie został jednak oficjalnie potwierdzony ani przez MON, ani przez Komendę Główną Policji. Potwierdzono natomiast, że w województwach warmińsko-mazurskim i podlaskim jest obecnie przeprowadzana operacja prewencyjna. Jednym z rozważanych scenariuszy jest naruszenie granicy przez uzbrojone grupy. Podobny scenariusz kilka tygodni temu rozegrał się na Łotwie.
GROM na granicy z obwodem królewieckim
Według informacji przekazanych przez Wirtualną Polskę z 2 listopada 2026 r. żołnierze GROM-u mają być główną siłą w czasie operacji antyterrorystycznej przy granicy z Rosją. Razem z policyjnymi oddziałami kontrterrorystycznymi spodziewają się pojawienia grup dywersyjno-rozpoznawczych w części powiatów województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Decyzję o skierowaniu na granicę zwiększonej liczby sił podjęto już kilka dni wcześniej.
O możliwym pojawieniu się dywersantów polskie władze miały zostać poinformowane przez Służbę Wywiadu Wojskowego, a także wywiady sojuszników Polski. Udział GROM-u do momentu publikacji tego artykułu wciąż nie został oficjalnie potwierdzony. Ani rząd, ani MON nie wydały w tej sprawie żadnego komunikatu.
Komendant Główny Policji: to operacja prewencyjna
Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń potwierdził w rozmowie z RMF FM, że w Komendzie Głównej Policji został powołany sztab, który ma koordynować działania w obu województwach. Wiadomo, że w operację zostały zaangażowane komendy wojewódzkie w Olsztynie i Białymstoku, a policja współpracuje z wojskiem, Strażą Graniczną i służbami specjalnymi. Boroń przekazał, że chodzi o zagrożenia związane z możliwą dywersją i sabotażem oraz działalnością wschodnich służb. Głównym celem akcji służb jest ochrona mieszkańców przygranicznych terenów i wybranych obiektów.
Komendant zaprzeczył jednak, jakoby trwająca operacja miała cokolwiek wspólnego ze sporem o Trybunał Konstytucyjny. Takie spekulacje pojawiły się w związku z tym, że policja jeszcze przed piątkową nocą w Trybunale zarządziła podwyższoną gotowość części oddziałów prewencji na dni 2-8 listopada. Komenda Główna Policji tłumaczyła, że podwyższona gotowość dotyczy zagrożeń sabotażem i dywersją.
Czy GROM może działać bez zgody prezydenta?
Cała sprawa ma też swoje drugie dno. Jak zauważa Wirtualna Polska, użycie jednostki specjalnej na terytorium kraju według prawa wymaga wydania decyzji prezydenta na wniosek premiera albo wprowadzenia stanu wyjątkowego. Tutaj żadna z tych przesłanek nie została spełniona. WP sugeruje, że GROM może jednak działać w ramach szerszej operacji służb, na przykład pod dowództwem policji.
Wskazano na pewną furtkę prawną w przypadku werbowania żołnierzy przez Służbę Wywiadu Wojskowego lub Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, co pozwalałoby im legalnie działać w kraju. Warto podkreślić, że jeżeli ustalenia WP by się potwierdziły, w praktyce oznaczałoby to, że rząd wysyła na granicę elitarną jednostkę wojskową, omijając zwierzchnika sił zbrojnych, czyli prezydenta Karola Nawrockiego.
„Czarna Ruś” na Łotwie. Uzbrojeni ludzie przepychali migrantów
Obawy polskich służb nie biorą się znikąd. W tym przypadku warto cofnąć się do nocnych wydarzeń z 5 na 6 października 2026 r., które miały miejsce na granicy łotewsko-białoruskiej. Wtedy to uzbrojeni, zamaskowani mężczyźni próbowali przeprowadzić na Łotwę grupę ok. 20 migrantów. Gdy zostali zatrzymani przez żołnierzy, napastnicy grozili im bronią. Kilka godzin później ci sami ludzie przedostali się na terytorium Łotwy, zniszczyli urządzenia przy posterunku granicznym, ukradli kamery monitoringu i wrócili na Białoruś, zanim jeszcze łotewskie służby zdążyły zareagować.
Kim byli sprawcy? Do przeprowadzenia opisanych wyżej działań oficjalnie przyznała się grupa, która przedstawia się jako tzw. Czarna Ruś. Zapowiedziała przy okazji podobne działania w innych krajach, w tym w Polsce. Łotewskie wojsko uznało incydent za kolejną celowo przeprowadzoną prowokację i element działań hybrydowych. Po tym zdarzeniu Litwa wysłała dodatkowych żołnierzy na granicę z obwodem królewieckim. WP zwraca uwagę, że podobna sytuacja miała również miejsce w fińskiej Karelii.
Rosyjska dywersja w Polsce to nie teoria
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego od miesięcy ostrzega przed nasilaniem się rosyjskich działań sabotażowych w Polsce. W ostatnich latach dochodziło do licznych podpaleń, prób ataków na infrastrukturę kolejową i innych działań hybrydowych przypisywanych rosyjskim służbom. Dotychczas jednak nie doszło do żadnego incydentu przy granicy z obwodem królewieckim, a działania służb mają charakter wyłącznie prewencyjny.



