Syreny wyją, telefon wyświetla alert, a obywatel nadal nie wie, czy ma pół godziny na dotarcie do schronu, czy tylko kilka minut na ukrycie się w pomieszczeniu bez okien. Tak gen. Roman Polko opisuje sposób, w jaki państwo komunikuje się z Polakami w sprawie zagrożeń. Były dowódca GROM-u w rozmowie z Kanałem Gospodarczym nazwał „głupotą” odsyłanie w alertach Rządowego Centrum Bezpieczeństwa do „Poradnika bezpieczeństwa”, które przygotowały wspólnie MSWiA i MON. Jego zdaniem można go przeczytać pięć razy i wciąż nie wiedzieć, co robić we własnej miejscowości.
Co gen. Polko powiedział o poradniku bezpieczeństwa?
Generał Polko nie przebierał w słowach i celnie punktował ważne niedociągnięcia dotyczące przygotowanego przez rząd „Poradnika bezpieczeństwa” na wypadek kryzysu. Jego krytyka nie dotyczyła jednak samego dokumentu, ale tego, że władza odsyła do niego obywateli zamiast wskazać im konkretne instrukcje. Jak relacjonuje „Rzeczpospolita”, Polko przekonywał, że poradnik można przeczytać pięć razy i nie znaleźć w nim odpowiedzi na zagrożenia, które pojawią się w miejscu zamieszkania.
Politycy powinni omawiać konkretne przypadki: był alarm o trzeciej w nocy, w takiej sytuacji zrób to i to. Tylko pewnie sami nie wiedzą, co.
gen. Roman Polko, Kanał Gospodarczy
Polko podkreślał, że po otrzymaniu alertu obywatel tak naprawdę nie wie, ile ma czasu na reakcję. Może to być pół godziny na dojście do schronu, który często mieści się w centrum handlowym, więc w nocy bywa zamknięty. Wojskowy zauważał, że to może być również jedynie kilka minut, więc lepiej wtedy zostać w mieszkaniu i czekać w pomieszczeniu bez okien. Komunikaty powinny więc być proste, jednoznaczne i wysyłane na czas, ponieważ według generała zbyt często trafiają do odbiorców po czasie, gdy realne zagrożenie już minęło.
Czym jest „Poradnik bezpieczeństwa”?
„Poradnik bezpieczeństwa” to dokument, który został przygotowany wspólnie przez MSWiA i MON. Zaprezentowano go publicznie 28 sierpnia 2025 r. Jest on dostępny w aplikacji mObywatel, a na przełomie 2025 i 2026 r. Poczta Polska rozesłała go do domów obywateli. Poradnik opisuje m.in., jak przygotować domowe zapasy i plecak ewakuacyjny, jak rozpoznawać sygnały alarmowe i gdzie należy szukać schronienia.
Polacy masowo usłyszeli o nim dopiero 31 lipca 2026 r., kiedy Alert RCB w całej Polsce wyświetlał komunikat o treści: „bądź przygotowany, pobierz poradnik bezpieczeństwa”. Dlatego właśnie generał Polko nie krytykuje do końca samej broszury, tylko sposób, w jaki państwo od ponad roku posługuje się tym dokumentem.
Dlaczego generał krytykuje alerty RCB?
Polko krytykuje nie tylko odsyłanie do poradnika. Absurdem nazwał także testowanie syren alarmowych, bo ludzie wciąż nie odróżniają dźwięku modulowanego od jednostajnego. Osobno skrytykował same komunikaty RCB, które jego zdaniem są „nic nie mówiące”, w rodzaju: „zagrożenie, zachować szczególną ostrożność, ewakuuj się”. Wojskowy zaapelował, aby władze wreszcie nauczyły się komunikować ze społeczeństwem.
Niezależnie od słów generała warto przypomnieć, że pod koniec września MSWiA opublikowało osobną instrukcję na wypadek ataku z powietrza. W komunikacie resortu opisano w niej m.in. sygnały alarmowe i zasadę dwóch ścian. Instrukcja odsyła też do punktów schronienia z serwisu gdziesieukryc.pl, a gdy nie da się do nich dotrzeć, do garażu albo pomieszczenia bez okien.
Polko zwraca również uwagę na samą decyzję o ogłaszaniu alarmu. W sytuacji, gdy nad daną okolicą przelatuje jeden dron i nie wiadomo, czy jest on uzbrojony, to alert dostaje cała miejscowość. W efekcie rodziny zarywają pół nocy w schronie, a rano przecież muszą iść do pracy i szkoły. Według generała takie scenariusze należy przećwiczyć, ponieważ inaczej utrwala się myślenie, że „niby coś wyje, ale nigdy nic się nie działo”.
Co proponuje gen. Polko?
Rozwiązania, które wskazuje generał, są bardzo przyziemne. Polko uważa, że najlepszą praktyką w razie zagrożenia jest rozmawianie z ludźmi na konkretnych osiedlach i w konkretnych regionach, ale z inicjatywy władz centralnych. Co więcej, tam, gdzie brakuje schronów, zwłaszcza w najbardziej narażonych regionach, należy je jak najszybciej zbudować.
Polko wskazuje jako rozwiązanie doraźne bastiony Hesco, czyli konstrukcje z wypełnionych ziemią koszy, jakie stawia się już przy przejściach granicznych. Jego zdaniem mogłyby stanąć tam, gdzie ludzie nie mają w okolicy żadnego schronu, choćby po to, żeby czuli się bezpieczniej.
Co generał uważa za największe zagrożenie?
Polko nie ma wątpliwości, że „największym zagrożeniem dla Polski jest dziś rosyjska agresja. Koniec, kropka”, jak mówił w Kanale Gospodarczym. Nie chodzi mu jednak o klasyczną wojnę, ale o konflikt hybrydowy, czyli dywersję, ataki z powietrza, prowokacje, działania pod obcą flagą, cyberataki i dezinformację.
Generał ocenił, że świadomość zagrożenia wśród Polaków jest „taka sobie”, a współodpowiedzialność za to ponosi administracja rządowa i samorządowa, która jego zdaniem działa „na pokaz”. Zwrócił też uwagę, że w debacie publicznej dominuje antyukraińska i antyniemiecka narracja, a ludzie zapominają, że to Rosja atakuje Polskę.
Roman Polko to generał dywizji, oficer wojsk powietrznodesantowych i sił specjalnych. Dowodził jednostką GROM w latach 2000-2004 i ponownie w 2006 r. Służył m.in. w Kosowie, Afganistanie i Iraku. W 2006 r. był zastępcą, a następnie p.o. szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Od 2009 r. pozostaje poza czynną służbą i występuje jako komentator.




