Liderka francuskiej prawicy Marine Le Pen zabrała głos w sprawie przejęcia Trybunału Konstytucyjnego. Jej zdaniem zawieszenie prezesa TK i interwencja służb wokół Trybunału przypominają siłowe przejęcie instytucji chroniącej konstytucję. Le Pen zarzuciła też Unii Europejskiej i mediom, że milczą wobec kryzysu w Polsce. Radosław Sikorski w odpowiedzi stwierdził, że Polska nie ingeruje w politykę Francji, a Le Pen zaliczył do grona sojuszników „patoprawicy”.
Le Pen: to przypomina siłowe przejęcie Trybunału
Kolejne wpływowe osoby z zagranicznej sceny politycznej zabierają głos w sprawie piątkowego zamachu stanu pod budynkiem TK. Do ostatnich wydarzeń w Warszawie odniosła się Marine Le Pen, która w niedzielę 1 listopada 2026 r. około godz. 13.20 opublikowała w tej sprawie oświadczenie na X. Napisała je w swoim ojczystym języku, czyli francuskim:
Poważne wydarzenia, które rozgrywają się obecnie w Polsce wokół Trybunału Konstytucyjnego, budzą głęboki niepokój. Kwestionowane zawieszenie prezesa Trybunału i interwencja sił bezpieczeństwa wokół tej instytucji wydają się przypominać siłowe przejęcie kontroli nad instytucją konstytucyjną. Obojętność Unii Europejskiej i milczenie mediów wobec polskiego kryzysu rodzą uzasadnione pytania: nie można twierdzić, że broni się demokracji i państwa prawa, i milczeć, gdy równowaga konstytucyjna państwa członkowskiego jest poważnie zagrożona. Nie przywraca się państwa prawa, sprawiając wrażenie, że samemu zwalnia się z zasad, na których się ono opiera. Mnożenie się takich siłowych działań w samej Unii Europejskiej zaczyna budzić poważne pytania.
Marine Le Pen, wpis na X, 1 listopada 2026 r. (tłumaczenie redakcji)
W podobnym tonie wypowiedział się też przewodniczący jej partii, Zjednoczenia Narodowego, Jordan Bardella. Ocenił, że w Polsce praworządność jest podważana przez użycie siły przed Trybunałem Konstytucyjnym, a liczna policja utrudniła normalne funkcjonowanie tej instytucji.
Sikorski: Polska nie ingeruje w waszą politykę
Na powyższe słowa zareagował szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Wicepremier jeszcze tego samego dnia, około godz. 17.45, bezpośrednio odpisał pod postem Le Pen. Swój komentarz zamieścił w języku angielskim.
Pani Le Pen, jako przyjaciel i sojusznik Francji, Polska nie ingeruje w waszą politykę. Proszę nas szanować i nie ingerować w naszą.
Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, wpis na X, 1 listopada 2026 r. (tłumaczenie redakcji)
To nie koniec. W osobnym wpisie Sikorski wymienił Le Pen obok Dmitrija Miedwiediewa, Viktora Orbána i Nigela Farage’a jako kolejną osobę, która ruszyła na pomoc „patoprawicy”. Wspomniał też Brauna, Korwina i sędziego Schmydta, a na koniec ironicznie pogratulował prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Czyli otrzymaliśmy dość klasyczną już reakcję ze strony przedstawicieli rządu Donalda Tuska. Kto kwestionuje działania obecnej władzy, ten jest reprezentantem patologicznych sił politycznych. Jeżeli do tego jest jeszcze z innego państwa, to najlepiej niech pilnuje swojego interesu, a nie wnika w to, co się dzieje w polityce wewnętrznej. Dziwnym trafem takiej obojętności Sikorski i rząd nie okazują wobec działań na Ukrainie, na Węgrzech czy w USA.
Głosy z zagranicy w sprawie TK
Jak wspominaliśmy na wstępie, Le Pen nie jest pierwszym zagranicznym politykiem, który skrytykował rząd Donalda Tuska za akcję w Trybunale. Dzień wcześniej Viktor Orbán napisał, że Tusk przeprowadził zamach stanu wymierzony we własny naród. O sytuacji w Polsce piszą też największe zagraniczne media, które cytują oskarżenia o zamach stanu.
Sikorski woli jednak wrzucać krytyków do jednego worka z Dmitrijem Miedwiediewem, jednym z najbardziej agresywnych głosów Kremla, niż odnieść się do zarzutów. A te dotyczą konkretów, które trudno podważyć, czyli zawieszenia prezesa TK, którego powołał prezydent, przez sędzię, od której prezydent nie odebrał ślubowania, i policji w budynku konstytucyjnego organu państwa.
Co się wydarzyło w Trybunale Konstytucyjnym
W piątek 30 października sędzia Anna Korwin-Piotrowska, wybrana przez obecny Sejm do TK, ogłosiła, że przejmuje kierowanie Trybunałem, i zawiesiła na miesiąc prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Na teren Trybunału wtargnęła policja. Prezydent Nawrocki, gdy tylko się o tym dowiedział, przerwał lot do Senegalu i jeszcze tej samej nocy przyjechał do budynku TK. W opublikowanym kilka godzin później oświadczeniu napisał o „siłowym przejęciu konstytucyjnego organu państwa”. Rząd przekonuje, że przywraca praworządność.



