dr Artur Dąbrowski: Manipuluję więc jestem

10 min. czytania

Redakcja

21 listopada 2010 r.

10 min. czytania

Redakcja

21 listopada 2010 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Stanisław Michalkiewicz – nie, tu autorem jest inny publicysta. „Manipuluję więc jestem” to esej Artura Dąbrowskiego, doktora teologii dogmatycznej, absolwenta UKSW i Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego. Autor bierze na warsztat mechanizm manipulacji medialnej i propagandy rządowej wprost z Orwellowskiego „Roku 1984″: Ministerstwo Prawdy, Policja Myśli, Wielki Brat. Prole zostają „wyzwoleni” pozorną wolnością, w której kłamstwo staje się prawdą, a prawda kłamstwem. Za dobrym Tajnym Współpracownikiem – sześciopunktowa charakterystyka: pochodzenie ze wsi, plus WSI, plus czyn społeczny. Wątkiem centralnym jest teza filozoficzna: manipulator w głębi serca zna prawdę, ale wybiera jej pogardę – i tym samym zostaje sam okłamany. Dąbrowski odwołuje się do Tomasza z Akwinu, Boecjusza, św. Augustyna i pokazuje, że atmosfera rozwoju ludzkiego zależy od klimatu, w którym rozwija się prawda. Felieton napisany dla portalu Naszapolska.pl przez autora nadesłany – jeden z pierwszych głosów na naszej stronie.

Temat kontynuujemy w artykule: Wielowieyska z „Wyborczej” uderzyła w Stanowskiego. Zapomniała o Michniku

„Przeciętny Prol, a nawet i ten nieprzeciętny, zaczął ufać głoszonym wszem i wobec w przestrzeni publicznej hasłom, artykułującym wciąż: Prawda jest kłamstwem, a kłamstwo prawdą. POzytywne czasopisma są dobre, a pozostałe PISma są złe.”

Przeczytaj artykuł o tym, Cytaty księdza Jerzego Popiełuszki – najważniejsze słowa błogosławionego męczennika

Jeśli nie potrafisz tego dokonać, aby w jakiejś sprawie zwyciężyło dobro, czyń przynajmniej wysiłki, aby wpływ zła jak najbardziej osłabić. Thomas More, „Utopia” George Orwell zwykł mawiać, że: w czasach powszechnego fałszu, mówienie prawdy jest rewolucyjnym aktem. I chociaż od czasów Orwella świat uległ przeobrażeniu, to bytujące na jego organizmie kłamstwo, rozpoczęło szybki proces przekształcania. By rozwijać się w sposób właściwy, w ogólnoludzkiej przestrzeni, za pomocą wszelkich środków społecznego przekazu, kłamstwo, potrzebowało niezwykle lojalnego towarzysza. Chociaż jak uczy historia, kłamstwo przeżyło wielu Towarzyszy, to jednak melancholijnie rozkleja się na myśl o posiadaniu dobrego Tajnego Współpracownika. Niestety, tym TW, nie mógł zostać każdy, ponieważ nad właściwą selekcją czuwa przecież Ministerstwo Miłości, ze swą Policją Myśli. Natomiast na górze, w Ministerstwie Prawdy, ustalono wcześniej, że demokratycznie wskazany kandydat na TW, a może kandydat do TV, pośród wszystkich cennych zalet, musi posiadać niezwykle wartościową cechę. Koniecznie musi pochodzić ze wsi (WSI), lub w drodze wyjątku, powinien część swego życia spędzić na wsi (WSI). Ewentualnie, za duży plus, poczytuje się jeszcze pracę, czyn społeczny na rzecz wsi (WSI). W Ministerstwie Prawdy doskonale rozumiano fakt, że ciężar kłamstwa mierzy się naturą prawdy. W tym celu wypowiedziano wojnę prawdzie. Taką humanitarną, bez oręża. Po prostu, uczono ją pływać w głębokiej wodzie, z odpowiednim ciężarem na barkach oczywiście. W trakcie tej nauki pływania podkreślano wszem i wobec, że przecież prawda poradzi sobie ze wszystkim bez problemu i obroni się sama. Niestety, nigdy nie miała wystarczającej siły przebicia, by wyjść o własnych siłach z wody. Nie stanowiła również impulsu i siły przebicia dla serc dobrze opłacanych instruktorów nauki pływania. Na skutek neutralizacji prawdy Prole otrzymali pozorną wolność, na transparentach której wypisali żądania zaspokojenia wszelkich potrzeb, których wcześniej nie zdołali zaspokoić. A wszystko to po to, by: Prolom żyło się lepiej. Dlatego, szybko zapomnieli, że nabyta przez nich wolność przynosi im w istocie wolność pozorną, będącą niczym innym, jak tylko zniewoleniem i pustką. A ponieważ Prole nie pragną niczego innego, jak chleba i igrzysk, to Ministerstwo Prawdy zadbało o to, by odpowiednio się bawili. Stworzyło dla nich stosowny poziom prasy, literatury, liczne programy rozrywkowe i filmy. Na skutek zżycia się z ekranem Prole szybko uwierzyli w to, że: Ignorancja to siła. Dlaczego Prole z wielką siłą ignorancji zanegowali fakt, że: Polska jest najważniejsza? W imię czego? Nie w imię tego, by: Żyło się lepiej, ale w imię tego, że: Zgoda buduje! W takiej atmosferze tworzy się odpowiedni klimat. Nie każdy jednak w tym klimacie potrafi należycie oddychać. Problem z oddychaniem mają przeważnie: Moherowe Berety, Rydzyki, Lustratorzy, Frondziarze i inne relikty z epoki Paleolitu, a nade wszystko czarna mafia, czyli zacofany kler bojący się oświeconych jegomości. Nadeszła wreszcie odpowiednia chwila, by te wszystkie relikty przeszłości wyrzucić raz na zawsze ze stanu ludzkiej świadomości i skazać na niebyt. Dlatego najlepiej będzie na nowo opisać ich historię. Oczywiście tę najprawdziwszą i pozbawioną wszelkiej stronniczości. Za drobną opłatą wydadzą ją jako dodatek, w jedynie opiniotwórczym dzienniku inteligencji polskiej „Gromada Wkręcających” (GW) i będzie sukces. W końcu: To jest sprawa bardzo prosta – właściwie wóz albo przewóz, rybka albo pipka, a ja jestem bardzo zainteresowany i rybkami, i grzybkami, więc idę, a tam jest mleko na sali. Ponadto „Gromada Wkręcających” (GW), w ramach promowania autorytetów, znających dobrze języki obce, przestrzega wyraźnie: Nie wierzcie frustratom czy dewiantom psychicznym, którzy swoje problemy psychiczne odreagowują na narodzie. Mnie nieraz dziennikarze pytają, jak wytłumaczę taki czy inny problem polityczny, a ja im mówię: Spytajcie europosła Klicha, bo on jest psychiatrą i on to rozumie. W ramach promocji obiecano jeszcze, że pierwsze pięć osób w ramach subskrypcji, wysyłając sms z hasłem: Zgoda buduje!, otrzyma wysoką bonifikatę. Gdzieś na szczeblu wyższym, chyba z namaszczenia Wielkiego Brata, podjęto decyzję o tym, by media stały się nośnikiem dezinformacji i przekazicielem wielu mini prawd. Przeciętny Prol, a nawet i ten nieprzeciętny, zaczął ufać głoszonym wszem i wobec w przestrzeni publicznej hasłom, artykułującym wciąż: Prawda jest kłamstwem, a kłamstwo prawdą. POzytywne czasopisma są dobre, a pozostałe PISma są złe. Na salonach Elity, naczelne hasła programowe okraszono zazwyczaj nutą poezji. Pierwsze skrzypce, w tej materii, grał leciwy starzec o siwawych włosach – Wajdelota. W rzeczywistości jego obecność mogła pozostać zupełnie niezauważona, gdyby nie zdecydował się zaśpiewać, jako sędziwy i wykształcony człowiek, w dodatku na ludową nutę: O wieści gminna! ty arko przymierza (…) Mamy przyjaciół w TV Niezależnej, wspiera nas też druga prywatna telewizja. Wspomnijmy jeszcze, że okrasą każdego szanującego się Dworu jest błazen. Specjalnym elementem stroju błazna jest czapka o trzech rogach zakończonych dzwonkami. Trzy rogi, w tym przypadku, zdają się symbolizować kocie uszy i ogon. Najgorsze jest to, że termin: błazen, kojarzony jest zazwyczaj z ciemnym średniowieczem. Tak więc wydaje się, że błazen o którym myślę, to w pewnym sensie człowiek, w jakimś stopniu, ukształtowany przez pewną KULturę. Na tle Dworzan, błazen, wyróżnia się nie tylko specyficznym humorem, ale nade wszystko kolorowym strojem. Najbardziej lubi koszulki z napisami: Jestem gejem, Jestem z SLD. Zamiast charakterystycznego berła z wyrzeźbioną głową na końcu, woli przemawiać trzymając w jednej ręce silikonowego penisa, a w drugiej pistolet. A co będzie, gdy pewnego dnia błazen złoży z urzędu Wielkiego Brata i zasiądzie na jego tronie? Do uiszczenia tego celu trzeba się odpowiednio przygotować. Najlepiej okres przygotowawczy spędzić na Poletku Pana P. Zasiany tam pewien rodzaj nowomowy zmierza w kierunku wyeliminowania grupy tzw.: niepotrzebnych i nieprawomyślnych osobników w ramach ruchu społecznego. Naszkicowana powyżej rzeczywistość każe zastanowić się przez chwilę, czy my już rzeczywiście weszliśmy w granicę fikcji orwellowskiego „Roku 1984” i przygotowania do Tygodnia Nienawiści, czy też jeszcze nie? Manipulacja medialna sprawia, że na wierzchu wrzącego kotła zawsze ktoś wypłynie i co gorsze, stanie się dla ludzi autorytetem wykreowanym przez media. W parze z manipulacją stosuje się niemoralne środki dla osiągnięcia zamierzonego celu. One od wewnątrz zatruwają strukturę bytową człowieka. Sprawiają, że zatraca się w nim zmysł moralny. W ten sposób osoba ludzka, odarta ze świadomości moralnej, wygląda jak najdziksze stworzenie we wszechświecie. Jeżeli zastosuje się niemoralne środki, to wszystko jest dozwolone w stosunku do wroga, którego przestaje się uważać za człowieka. W ten sposób, demokracja pozbawiona wartości z łatwością przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm i staje się dyktaturą kamuflażu. W zaplanowanym manipulowaniu, w rzeczy samej, nie liczy się to kim jestem i jakim jestem człowiekiem. Liczy się jedynie to, do czego mogę dojść posługując się kłamstwem i układami. Samo sedno manipulacji dobrze oddają słowa: Manipuluję więc jestem. Nie jest ważna moja struktura osobowościowa i to, co sobą reprezentuję. Ważne jest tylko to, że jestem i nie wypadam z dalszej gry. Socjotechnika manipulacji zakłada dokładną kontrolę przeszłości. Na jej bazie kreuje się przyszłość. Natomiast na płaszczyźnie teraźniejszości usiłuje się wpłynąć na podejmowane wybory. W aktualnej rzeczywistości, każdy wybór, zdeterminowany jest przez dezinformację. W sam rdzeń manipulacji celowo wpisano zawrócenie człowieka z drogi, na której poszukuje on obiektywnej prawdy. Dlatego u źródeł działań manipulatorskich znajduje się pogarda dla prawdy. Manipulować może jedynie człowiek zniewolony, ponieważ człowiek wolny jest wrażliwy na prawdę. Osoba ludzka, którą za Boecjuszem definiujemy jako: indywidualną substancję rozumnej natury, całym swym jestestwem poszukuje prawdy i lgnie do niej. Rozumna natura człowieka objawia się min. w: samoświadomości, zdolności myślenia, wolności działania i umiłowaniu prawdy. Ostatni argument przekonuje nas, że człowiek nie jest w stanie zaspokoić się jakimikolwiek półprawdami i kłamstwami. A te podsuwa mu manipulacja. Nie ulega dyskusji, że atmosfera rozwoju ludzkiego uzależniona jest od klimatu w którym rozwija się prawda. Jeżeli środowisko naturalne uwrażliwia człowieka na prawdę, to jego natura rozumna, ludzki intelekt, zawsze będzie dążył do właściwej oceny dobra i zła, prawdy i fałszu. Chociaż obecnie żyjemy w kulturze, która otwarcie neguje prawdę, to optymizmem napawa fakt, że pragnienie prawdy zakorzenione w naturze człowieka, nakazuje mu jej poszukiwać. Zresztą grzech, jak podkreślał to Tomasz z Akwinu, nie niszczy wszystkiego, co w naszej naturze jest dobre, w grzeszniku zawsze pozostaje coś ze zdrowego rozsądku. W rzeczy samej, manipulacja zmierza do zmarginalizowania i wyeliminowania prawdy. Zastanówmy się przez chwilę, co można zrobić z prawdą w świecie pełnym kłamstwa? Oprawić w ramkę i powiesić na ścianie? Co można, a co należy z nią robić? Może trzeba jej bronić? Choć niektórzy twierdzą, że prawda obroni się sama, to jest to chyba dość naiwny pogląd. Bałagan nie sprząta się sam, problemy nie rozwiązują się same, a prawda miała by się sama obronić? Działania manipulatorskie prowadzi się z ukrycia, w sposób celowy i zaplanowany. W założeniu prakseologicznym przyjmuje się, że opisana przez demagogów i narzucona społeczeństwu fragmentaryczna wizja rzeczywistości, jest prawdziwa. W rzeczywistości, mamy jednak do czynienia z kłamstwem i deformacją przekazu, która wyrządza komuś zło. Zakres działań manipulacyjnych, prowadzi w istocie do degra­dacji człowieczeństwa. Naprzeciw działań kłamliwych, wytoczyć można jedynie oręż prawdy. Jedynie prawda jest w stanie wyzwolić człowieka z chęci manipulowania innymi osobami. Człowiek jest powołany do tego, by służyć prawdzie i realizować własne pragnienia przy pomocy moralnych środków. Osoba ludzka dokonując aktu manipulacji, w głębi serca czuje respekt przed prawdą. Prawda przekonuje takiego człowieka o tym, że nie działa on zgodnie ze swoją naturą. Ponadto, wyzwolony przez prawdę lęk, paraliżuje manipulatora, przekonując go, że on sam również może zostać okłamany. Wówczas jedynym ratunkiem dla niego będzie odnalezienie prawdy. Już św. Augustyn, dzieląc się swymi spostrzeżeniami pisał: Wielu spotkałem takich ludzi, którzy chcieliby oszukiwać, ale takiego, który by chciał być oszukiwany, nie spotkałem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet twbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki. Człowiek z natury tęskni za prawdą. Instynktownie przeczuwa, że jedynie ona daje mu poczucie bezpieczeństwa i wewnętrzną siłę do walki z kłamstwem. Nie jest to zwykła walka. Jest to batalia o godność ludzką. Niejednokrotnie działania te mogą wydawać się trudne, uciążliwe i wyczerpujące. Nie należy jednak rezygnować z walki. Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Chociaż manipulator wydaje się być silny i otwarcie, bądź w ukryciu, obnosi się swoimi sukcesami, to w rzeczywistości poczucie tej mocy sprawia, że jest on słaby i żałosny. A nade wszystko zakłamany i egoistyczny. Egocentryzm wybił manipulatora do tego stopnia, że zapomniał on zupełnie o tym, że: jeżeli nie kocha się prawdy nie kocha się człowieka. Artur Dąbrowski Artur Dąbrowski, doktor nauk teologicznych (dogmatyk), absolwent UKSW i WT Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, urodził się 7 grudnia 1973 roku w Radomsku. Jest autorem książki: Teologia laikatu w ujęciu Eugeniusza Werona SAC. Żonaty. Ma trójkę dzieci: Faustynę, Amelię i Tymoteusza. Od grudnia 2005 roku pełni funkcję nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej w parafii Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Kłobucku. Obecnie pracuje jako nauczyciel w Zespole Szkół Nr 1 im. Jana Kilińskiego w Kłobucku. Artykuł nadesłany przez autora do Portalu Naszapolska.pl

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Byłem pod Trybunałem Konstytucyjnym. Tego rządzący nie chcą zobaczyć

Żelazna Dama polskiej polityki

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także