Sprawy damsko-męskie. Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego o czystości przedmałżeńskiej

4 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

25 lutego 2014 r.

Obrączki na otwartej Biblii i róża, ilustracja o czystości przedmałżeńskiej

4 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

25 lutego 2014 r.

Czystość przedmałżeńska, jak zauważa Zbigniew Żmigrodzki, przestała być dla wielu młodych ludzi obowiązującą normą, najpierw w odniesieniu do mężczyzn, a coraz częściej także do kobiet. W felietonie z lutego 2014 r. autor opisuje, jak pod wpływem „natrętnej ofensywy antyobyczajowej” granica wieku, od którego dziewczęta i chłopcy zaczynają się ze sobą wiązać, przesunęła się do szkoły podstawowej, a nawet przedszkola. Zwraca uwagę na zmianę języka: zamiast „kochać się w niej” mówi się „kochać się z nią”, a przygodne związki nazywa się „partnerstwem”, choć lud ma na nie swoje drwiące określenia. Przypomina, że takie relacje kończą się często awanturami i urazami na całe życie, a dyskoteki i „imprezki” wymagają szczególnej rozwagi. Radzi szukać współmałżonka w bliskim środowisku i słuchać rad rodziców, a duszpasterzy namawia, by mówili młodzieży także o ciemnej stronie takich kontaktów i nie rozmywali pojęcia grzechu.

Tak jest świat urządzony, że panie i panowie skłaniają się ku sobie wzajemnie; dawniej zaczynało się to dopiero od pewnego wieku, teraz – w wyniku natrętnej ofensywy antyobyczajowej – ta granica przesunęła się znacznie w dół, do pierwszych lat szkoły podstawowej, a kto wie, czy nawet nie do przedszkola. Boy-friends i girl-friends, czyli przyjaciele i przyjaciółki, występują już nieledwie od maleńkości, a w szkołach bywa to regułą, przybierając czasem ostentacyjne i rażące formy. Zaproszono mnie kiedyś do mojego liceum sprzed lat na jubileuszową uroczystość i siedząc wśród młodzieży widziałem, jak uczennica kładła głowę na kolanach ucznia. Co się zresztą dziwić: przeróżne „prywatki” oraz „imprezki” mogą dostarczyć dużo więcej i nie takich wrażeń…

Od narzeczeństwa do „partnerstwa”

Bardzo dawno temu dziewcząt nawet nie pytano, czy wybrany przez rodziców kandydat na męża im odpowiada, a przed ślubem pilnie ich strzeżono. Te zwyczaje się skończyły i o związkach decyduje najczęściej obustronna skłonność, ale bywa, że i przypadek. Powinność czystości przedmałżeńskiej stała się, jak sądzę, raczej nieobowiązująca w odniesieniu do płci męskiej, a coraz częściej i w stosunku do pań. Słowo „kochać się” zmieniło całkowicie znaczenie. Zamiast „kochać się w niej”, mówi się teraz „kochać się z nią”. Pojawiają się przygodne kontakty, a gdy trwają nieco dłużej, mówi się o „partnerstwie”. Lud ma na takie sytuacje swoiste drwiące określenia: „żyją ze sobą na kocią łapę” albo „na kartę rowerową”. Tego typu związki nie mają żadnej gwarancji i po pewnym czasie się kończą. Mawia się: „była z nim” i „był z nią”, „moja eks”, „mój były”. Jedna lub druga strona miewa nagle dość i „miłość” zanika, niekiedy wśród awantur i wzajemnych wyzwisk, bo rzadko kiedy obie strony zgodne są co do potrzeby rozstania. Urazy i poczucie krzywdy mogą pozostawać na całe życie i z reguły zatruwają przyszłe znajomości. W dodatku zaczynając „chodzenie” z jakąś „opuszczoną królewną”, można się narazić na obicie przez jej poprzedniego partnera, który nowego romansu nie może swej „byłej” darować.

Przeczytaj również: Katolicyzm bezobjawowy. Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego

Ostrożność w wyborze współmałżonka

W tej sytuacji należy zachowywać szczególną ostrożność wobec osób przeciwnej płci, gdy ktoś zamierza się bliżej poznać. Wszelkie dyskoteki, „imprezki” itp. wymagają nadzwyczajnej rozwagi – świadczą o tym choćby statystyki kryminalne. Cechy zewnętrzne człowieka, pozornie pociągające, mogą okazać się pułapką. Są przysłowia: „Kandydatki na żony trzeba przebierać, jak ziarno do siewu” i „Dziewczyna łatwa do zdobycia może się okazać trudna do zniesienia”. Ale w odniesieniu do mężczyzn bywa jeszcze gorzej: zdarzają się u nich skłonności do „zaliczania partnerek”, nałogi, chamstwo. Cenne rady rodziców, dobrze znających życie, są przez młodych ludzi lekceważone; najkorzystniej jednak wybrać kogoś, kogo się dłużej zna, w bliskim sobie środowisku, natomiast oczarowanie „wspaniałymi” obcymi ludźmi kończy się często fatalnie, a nawet tragicznie. Sądzę, że w duszpasterstwie należałoby zwrócić głębszą uwagę na ciemną stronę kontaktów dziewcząt i chłopców. Samo mówienie, że najważniejsza jest „miłość” to za mało, a już rozmywanie pojęcia grzechu ma fatalny skutek.

Zbigniew Żmigrodzki

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego pt. „Sprawy damsko-męskie” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 9 (956) z dnia 25 lutego 2014 roku, s. 5. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Zbigniew Żmigrodzki / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także