Katolicyzm bezobjawowy. Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego

4 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

18 lutego 2014 r.

Pusta ławka w kościele z różańcem i modlitewnikiem, ilustracja o katolicyzmie bezobjawowym

4 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

18 lutego 2014 r.

Katolicyzm bezobjawowy to według Zbigniewa Żmigrodzkiego model wiary, jaki liberalny „porządek” Unii Europejskiej, lewicowe rządy, partie i media chciałyby narzucić katolikom. Felietonista „Naszej Polski” porównuje go do trzech małpek z biurka admirała Canarisa, szefa hitlerowskiej Abwehry: jedna nie widzi, druga nie słyszy, trzecia milczy, a „katolickie” małpki najlepiej stałyby pod biurkiem, by nikt ich nie widział. W lutym 2014 r. autor opisuje narastającą akcję wojującego ateizmu, prowadzoną pod pretekstem, że publiczne wyznawanie wiary i jej symbole „urażają” otoczenie. Krytykuje partię Palikota, „postępowych” duchownych głoszących koncepcję „Kościoła otwartego”, pseudokatolickie tygodniki oraz media opanowane przez środowiska niechętne religii. Ostrzega, że antykatolicyzm w Polsce będzie narastał, skoro scenę publiczną zdominowało porozumienie dawnych komunistów z „przywódcami” wykreowanymi w 1989 r. Felieton jest głosem w obronie prawa katolików do publicznego wyznawania wiary bez wstydu i strachu.

Według światowego liberalno-libertyńskiego „porządku”, jaki narzuca nam Unia Europejska wraz z lewostronnymi rządami państw, ich partiami politycznymi oraz służebnymi mediami, czyli mówiąc po prostu – całym zjednoczonym lewactwem, katolicy powinni przypominać małpki, które stały na biurku szefa hitlerowskiej Abwehry, admirała Canarisa: jedna zakrywała sobie oczy, druga zatykała uszy, a trzecia zasłaniała ręką usta. Ta trzecia byłaby najważniejsza, ale „katolickie” małpki nie mogłyby stać na biurku, lecz pod nim – żeby nikt ich nie widział…

Wojujący ateizm i „Kościół otwarty”

Żarty żartami, ale wciąż się nasilająca, wielokierunkowa akcja wojującego ateizmu, wymierzona przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej, przypomina hitlerowski antysemityzm, z tym, że rolę Żydów odgrywają katolicy. Odbywa się to pod fałszywymi i obłudnymi pretekstami, że publiczne przyznanie się do wiary czy posiadanie jej znaków i symboli „uraża” otoczenie. W związku z tym eryguje się jakobińskie partie w rodzaju Twojego (Palikota) Ruchu oraz uruchamia skrajnych antychrześcijańskich nienawistników, w celu napaści na religię, Kościół, duchowieństwo, katolickie instytucje i organizacje oraz katolików świeckich, którzy zamiast „siedzieć cicho”, dają się ze swych przekonań poznać. Rzeczą szczególnie haniebną jest udział w tym podłym przedsięwzięciu niektórych „postępowych” księży i zakonników, głoszących koncepcje „Kościoła otwartego”. O tym, na co on ma być otwarty, można się dowiedzieć, czytając, co piszą, i słuchając, co „otwarci” księża mówią publicznie – na łamach ateizującej prasy, w telewizji, radiu, a także przez Internet. Mamy również w Polsce pseudokatolickie tygodniki, zaś „liberalni” duchowni, najczęściej dominikanie i jezuici, którym widać nadmierna mądrość szkodzi, nie mogą się doczekać upomnień ze strony kościelnego zwierzchnictwa i nieustannie szkodzą, mieszając wiernym w głowach, dopóki sami swego stanu nie porzucą. Śluby zakonne i poczucie przyzwoitości mają za nic.

Przeczytaj również: Świadek prawdy. Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego o Jerzym Robercie Nowaku

Antykatolicyzm w polityce i mediach

Dalszych postępów antykatolicyzmu w Polsce można być pewnym, biorąc pod uwagę antyreligijny charakter Unii Europejskiej, narzucającej ateizm podległym państwom, a także podobne tendencje przejawiane przez ONZ. Najistotniejsze stało się jednak obsadzenie środków przekazu, zwłaszcza audiowizualnych, lewactwem: od umiarkowanego – laicyzującego, do skrajnego – wojującego. Także politykę i całą scenę publiczną zdominowały środowiska niechętne lub wrogie religii oraz tradycji chrześcijańskiej. W Polsce odgrywa czołową rolę udokomuna, czyli połączenie wykreowanych w 1989 r. „przywódców Solidarności” o agnostycznej orientacji, niekiedy tylko udających chrześcijaństwo, z dawnymi komunistami, wciąż obecnymi w życiu publicznym, oraz ich fizycznym i duchowym potomstwem. Ten sojusz owocuje aż trzema partiami, które lewactwa od władzy odsunąć nie dadzą – w razie czego zawrą koalicję. Dochodzi do tego w znacznym stopniu zdezorientowane, wciąż demoralizowane społeczeństwo, udzielające poparcia tym, co głośniej krzyczą i jawią się demonstracyjnie na ekranach TV, werbując sobie tą drogą elektorat.

Zbigniew Żmigrodzki

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Zbigniewa Żmigrodzkiego pt. „Katolicyzm bezobjawowy” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 8 (955) z dnia 18 lutego 2014 roku, s. 5. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Zbigniew Żmigrodzki / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także