Zbigniew Żmigrodzki w felietonie z marca 2016 r. – w cztery miesiące po zmianie władzy – analizuje medium publiczne w Polsce, TVP pod kierownictwem Jacka Kurskiego, i pyta, czy jest ono „czwartą władzą, czy piątą kolumną”. Autor bezlitośnie punktuje, że polska telewizja publiczna wciąż eksponuje figury opozycji liberalnej: Mateusza Kijowskiego z KOD, Andrzeja Halickiego, Ryszarda Petru z Kingą Gąsiuk-Pihowicz i Katarzyną Lubnauer, Grzegorza Schetynę, Borysa Budkę, Sławomira Neumanna i Ewę Kopacz. Zamiast reformować media publiczne, ekipa Kurskiego pod pretekstem „pluralizmu” pozostaje wystawiona na „trujące wyziewy poprzedniego okresu”. Krytyka wyprzedzająca – z 2016 r. – dotycząca sposobu zarządzania mediami przez nową większość.
Sprawdź także: Wielowieyska z „Wyborczej” uderzyła w Stanowskiego. Zapomniała o Michniku
„Choć Platforma nie rządzi, lecz jej dusza żyje..” Tak można rzec, oglądając to, co się dzieje w przestrzeni publicznej, a co wciąż nam do mózgów wsącza TVP Kurskiego, zaś „Trwam” jej w tym procederze sekunduje.
Sprawdź także: Rozwój Plus Morawieckiego ma klub parlamentarny. Rozłam w PiS
Zamiast prezentować osoby godne uwagi i szacunku, wciąż wprowadza się nam przed oczy takie figury, jak Mateusz Kijowski, Andrzej Halicki; ekipę Petru z Gasiuk-Pihowicz i z nową gwiazdą Lubnauer; perorują butnie Schetyna, Budka i Neumann, odzywa się wrogo Kopacz, wtórują jej gromko aktywiści PO w rodzaju Grupińskiego. Ekonomiści i socjologowie, ukształtowani w PRL i w Trzeciej RP, straszą, jakie to groźne skutki będą miały zmiany wprowadzane przez rząd: banki podniosą procenty od pożyczek, w marketach podrożeje, pogorszy się nam zdrowie i samopoczucie. Narazimy się jeszcze więcej Unii Europejskiej, będzie nas krytykować prasa światowa, oskarży o wszelkie fikcyjne przewinienia – dawne i nowe. Niestety, ten potok oszczerstw i kalumnii ( „z ziarnka prawdy wyprowadzaj roślinę kłamstwa”) przelewają w nasze umysły środki przekazu, aby polskie społeczeństwo infekować; nie inaczej, jak w ciągu długich lat panowania „liberałów” z UW-PO. „Kłamcie, kłamcie, a zawsze coś z tego zostanie”. Mamy już efekty: do marszów elektoratu „Platformy” pod hasłem „obrony demokracji”( jakiej demokracji?) przyłączają się grupki otumanionych lemingów. Wgapiając się w małe ekrany, wierzą święcie w to, co tam widzą i słyszą. Wywody podżegaczy, lewusów i lewaków znajdują posłuch… Główne tematy w programach informacyjnych TVP to wystąpienia przywódcy „Platformy” Schetyny oraz jego groźby; napastliwe, antyrządowe oracje różnych działaczy PO; kontestacja uchwał Sejmu RP ze strony prezesa TK Rzeplińskiego; komentarze z różnych stron, jak to nowe decyzje władz mogą nas doprowadzić do ruiny itp. Szanowni panowie K. i Cz!. Mieliście uzdrowić Telewizję Publiczną – gdzie więc jesteście? Chwilami się wydaje, że była ona bardziej obiektywna w ostatnich dwóch miesiącach przed dymisją Kraśki, niż jest obecnie, kiedy w panicznym lęku przed zarzutami o nieprzestrzeganie pluralizmu raczy się nas trującymi wyziewami poprzedniego okresu. Ulubieńcy PO i SLD powinni wreszcie zejść z małego ekranu; wszak zaopatrzyli się obficie w latach „prosperity”, niech odpoczną w swych willach i apartamentach, pooglądają zgromadzone kolekcje dzieł sztuki, ubiorów, zegarków. Zresztą zadba o nich wciąż przemożna lewicowa infrastruktura, o ile w ogóle tego „dbania” potrzebują, mając pozostawione synekury i przywileje . Jeżeli nowa władza będzie porządkować państwo w podobny sposób, jak radzi sobie z mediami, poważnie się obawiamy o jej i nasz los. Do trudnych zadań trzeba powoływać energicznych ludzi o jednoznacznie określonym ideowym obliczu, a nie tych, co trzęsą się ze strachu, „aby nikogo nie urażać” i słusznie uważani są przez vox populi za kunktatorów typu: „jak powie, że coś zrobi, to nie wiadomo, czy w ogóle zrobi i co”.
Przeczytaj artykuł o tym, Kim są maślarze i kim są harcerze
Zbigniew Żmigrodzki



