„Czarna legenda” NSZ

8 min. czytania

Redakcja

10 marca 2015 r.

„Czarna legenda” NSZ

8 min. czytania

Redakcja

10 marca 2015 r.

Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych – najbardziej znienawidzona przez komunistów formacja niepodległościowego podziemia – do dziś bywa oskarżana o współpracę z Niemcami. Andrzej Krzystyniak rozkłada „czarną legendę” na czynniki pierwsze: analizuje rolę gestapowca Paula Fuchsa i tajemniczej postaci Huberta Jury „Toma”, przypomina kilkanaście potyczek BŚ z Wehrmachtem podczas marszu na zachód i wyzwolenie 5 maja 1945 r. kobiecego obozu koncentracyjnego w Holiszowie, gdzie żołnierze NSZ uratowali ponad 2 tys. więźniarek, w tym ok. 200 Żydówek.

Truizmem będzie stwierdzenie, iż Narodowe Siły Zbrojne były najbardziej znienawidzoną przez komunistów organizacją zbrojnego podziemia niepodległościowego. Przez cały okres PRL dyspozycyjni historycy, pisarze, filmowcy wymyślali niestworzone kalumnie wobec tej organizacji, mające zatrzeć w pamięci ludzkiej wszelki pozytywny aspekt walki żołnierzy NSZ. Organizacja ta miała stać się na zawsze synonimem zdrady, gangsterstwa, warcholstwa, antysemityzmu, szowinizmu. Po pewnym czasie komuniści zaczęli nawet oddawać honory znienawidzonej i zwalczanej nie mniej bezwzględnie po wojnie Armii Krajowej, jednak NSZ na zawsze miały pozostać wyklęte.

Zarzut współpracy NSZ z Niemcami

Najpoważniejszym zarzutem, jaki wytoczono NSZ, była rzekoma współpraca z Niemcami podczas okupacji, czego emanacją i ostatecznym dowodem – skądinąd przytaczanym przez historyków i publicystów do dziś – były losy Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Jak pisał jeden z dowódców BŚ, Jerzy Jaxa-Maderski, o współpracy NSZ z Niemcami na kanwie marszu Brygady Świętokrzyskiej na Zachód i o pomawianiu NSZ o współpracę z Niemcami przez niektóre czynniki: „Czynniki te usiłują wzbudzić podejrzenie, że bez wyraźnej współpracy z Niemcami nie udałoby się Brygadzie Świętokrzyskiej z bronią w ręku dojść do środka Czech. Czynników tych, podnoszących tak krzywdzący zarzut, nie stać równocześnie na obiektywne rozpatrzenie okoliczności, w jakich to się działo”.

No właśnie, a w jaki sposób to się działo? Niektórzy z publicystów wysuwają tezę, jakoby Brygada Świętokrzyska przyjęła propozycję Niemców dotyczącą współpracy mającej obejmować rozejm we wzajemnych stosunkach, wspólne zwalczanie komunistycznej partyzantki w zamian za dozbrojenie Brygady oraz wzajemną pracę wywiadowczą. Prawdą jest, że Niemcy byli dobrze zorientowani w wachlarzu ideowym organizacji podziemnych i podejmowali próby rozbicia każdej z nich różnymi metodami, również pozornej propozycji współpracy. NSZ, oprócz niewątpliwego nieprzejednanego antykomunizmu, były również zaciekle antyniemieckie, w swym programie zakładały walkę z okupantem do jego końca, postulując granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej, jak również okupację części Niemiec przez Polskę. Prowadziły walkę partyzancką z Niemcami, jak również działania wywiadowcze, czego dowodem była rozbudowana i bardzo sprawna sieć wywiadowcza NSZ na obszarze Niemiec.

Polecamy także: „Chłopcy silni jak stal”

Antyniemiecka walka i decyzja o marszu na zachód

Brygada Świętokrzyska stoczyła kilkanaście mniejszych i większych walk z Niemcami, zwalczała bezwzględnie podziemie komunistyczne. Dowództwo BŚ zdawało sobie doskonale sprawę z faktu, iż wcześniej czy później nastąpi moment sowieckiej okupacji, w której to żołnierze Brygady staną się najzacieklej ściganą zwierzyną, dla której nie jest przewidziany żaden okres ochronny ani nawet pozorna amnestia. Wycofanie części lub całości sił, zachowanie substancji biologicznej najwartościowszego elementu, co było zresztą zgodne z dyrektywami gen. Kazimierza Sosnkowskiego, stawało się priorytetem dla dowództwa BŚ.

Jednak to nie propozycje Niemców czy – jak woli red. Piotr Zychowicz – działanie „inteligentnego gestapowca”, Hauptsturmführera Paula Fuchsa, szefa gestapo z Radomia, którego najważniejszym celem miało być doprowadzenie do współpracy z Polakami w perspektywie nadchodzącego od wschodu wspólnego wroga, okazały się kluczowe dla decyzji o wymarszu. Trzeba być nieco naiwnym, by wierzyć w takie koncepcje. Zadaniem Fuchsa była inwigilacja polskiego podziemia i jego rozbicie, nie zaś współpraca z nim. Kontakty, jakie miewał z różnej maści agentami, świadczą o tym, iż nie zamierzał podejmować wspólnej walki z komunistami, ale manipulować i kontrolować podziemie. Niewątpliwie łakomym kąskiem dla Niemców była Brygada Świętokrzyska, jednak gra, jaką podjęto na tej kanwie z Niemcami, nie miała na celu wspólnej walki ramię w ramię przeciwko Armii Czerwonej, a wycofanie się z Polski wobec grożącego unicestwienia ze strony NKWD. Brygada Świętokrzyska nie uciekała razem z Wehrmachtem, a raczej wbrew niemu, tocząc podczas marszu na zachód – mimo rzekomego lokalnego porozumienia – kilkanaście potyczek z wojskiem niemieckim, SS i jego formacjami pomocniczymi. Ponadto Niemcy nie dozbrajali Brygady, jak twierdzą dziś niektórzy.

Hubert Jura „Tom” i gestapowiec Paul Fuchs

Niewyjaśnioną do dzisiaj zagadką pozostaje Hubert Jura „Tom”, postać bardzo tajemnicza, o której milczą archiwa, a świadkowie wydarzeń z jego udziałem zazwyczaj nie mówią nic lub wiedzą bardzo niewiele. Wyrzucony z AK, nieprzyjęty do NSZ, z dwukrotnym wyrokiem śmierci za współpracę z Niemcami wydanym właśnie przez NSZ, cudem uniknął śmierci. To on miał być łącznikiem między dowództwem Brygady a gestapo. Prawdą jest, że NSZ korzystały z jego pracy wywiadowczej, jednak trudno mówić o współpracy w momencie, gdy NSZ dwukrotnie było o krok od zlikwidowania „Toma”.

Choć NSZ za główny cel przyjęły zwalczanie komunistów, to nie rezygnowano z walki z Niemcami, nawet w momencie – podkreślmy to – pozornego zawieszenia broni. Walkę z Niemcami prowadzono w ograniczonym zakresie z całą pewnością nie z sympatii do nich, lecz licząc się z ofiarami wśród polskiej ludności cywilnej, które pociągało za sobą każde uderzenie na Niemców.

Marsz na zachód i wyzwolenie obozu w Holiszowie

Marsz Brygady Świętokrzyskiej na zachód rozpoczął się 13 stycznia 1945 r. starciem z wojskiem niemieckim w okolicach miejscowości Tunel na kielecczyźnie. Jak relacjonuje to w swoich wspomnieniach były dowódca BŚ, płk Antoni Szacki-Bogucki „Bohun”, podczas walki żołnierze NSZ wzięli do niewoli kilkunastu żołnierzy niemieckich, w tym kilku oficerów. „Bohun” po latach twierdził, iż posiadanie jeńców oficerów umożliwiło mu dalsze „negocjacje” z Niemcami. Mimo iż oddziały Brygady miały rzekomo zagwarantowane bezpieczne przejście, to czasami tylko łut szczęścia decydował o przedostawaniu się partyzantów bez walki z Niemcami. Mówi o tym wiele relacji dowódców oddziałów, w tym wspomnienia płk. Szackiego-Boguckiego: „Tymczasem rozpoznanie doniosło, że [ściana] lasu jest obsadzona przez duży oddział niemiecki. Aby uniknąć walki i strat, wydałem rozkaz zatrzymania się i znalezienia innej drogi (amunicji mieliśmy tylko na kilka godzin walki). Nagle nadleciały sowieckie bombowce i zaczęły bombardować obsadzony przez Niemców skraj lasu. Niemcy w popłochu wycofali się”.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Jan Borysewicz „Krysia” – legenda nowogródzkiej AK. Biografia i śmierć

Jest wiele przesady w opinii, jakoby panika i chaos górowały wówczas w szeregach niemieckich. Panowało co prawda spore zamieszanie w pobliżu frontu, jednak Wehrmacht wciąż stanowił realną i groźną siłę mogącą zagrozić istnieniu BŚ. Tak się jednak nie stało. Czy zadecydował o tym brak czasu, szczupłość sił, czy postawa mająca na celu ignorowanie przemarszu Polaków wobec ważniejszych celów? Czy też jakieś tajemnicze siły chciały wykorzystać Polaków do jakichś absurdalnych przedsięwzięć typu stworzenie „Legii Antybolszewickiej”?

Dowódca NSZ, płk Tadeusz Kurcyusz, wydał rozkaz datowany na 9 marca 1944 r., w którym stwierdzał jednoznacznie: „Stwierdziłem, że niemieckie władze bezpieczeństwa w Generalnej Guberni, a szczególnie w dystrykcie radomskim i lubelskim, usiłują nawiązać kontakt z polskimi organizacjami celem zorganizowania akcji antykomunistycznej. Pod groźbą oddania pod sąd wojenny, zabraniam żołnierzom NSZ nie tylko współpracy z Niemcami w akcji zwalczania komunistycznych band, lecz nawet godzenie się na pertraktacje będę uważał za zbrodnię przeciwko państwu”.

Zachęcamy do lektury: Stanisław Sojczyński „Warszyc” – twórca KWP, Żołnierz Wyklęty

Przebijanie się poszczególnych oddziałów Brygady nie było przyjaznym spacerkiem między wojskami niemieckimi, które respektowały na swoim obszarze obecność polskich partyzantów. Ze wspomnień uczestników tamtych wydarzeń możemy wysnuć wniosek, iż w każdej chwili żołnierzom NSZ groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. „W świetle reflektorów Niemcy zauważyli nas i zatrzymali wozy. Z jednego wysiadł ich dowódca z automatem gotowym do strzału. Stał jakieś 25 kroków z wycelowanym w nas pistoletem. Zadawał pytania – kim jesteśmy i co tu robimy? Nagle od wsi zaczęła zbliżać się tyraliera naszych żołnierzy, którzy spostrzegli, że jesteśmy w niebezpieczeństwie. Gdy Niemcy zauważyli to, krzyknęli do rozmawiającego z nami, a ten począł gwałtownie się wycofywać, ostrzeliwując nas seriami z pistoletu”.

Przebicie się ponad tysiąca żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ do wojsk amerykańskich było połączeniem wojennego fortelu z podobną dawką żołnierskiego szczęścia. Historycy dziś na przemian nazywają żołnierzy NSZ bohaterami bądź zdrajcami lub też sugerują co najmniej niestosowność rzekomej współpracy z Niemcami. Epilogiem swoistego „marszu na zachód” Brygady Świętokrzyskiej było wyzwolenie kobiecego obozu koncentracyjnego w Holiszowie w Czechach, gdzie żołnierze NSZ uwolnili ponad 2 tysiące przetrzymywanych przez Niemców kobiet, w tym ratując od niechybnej śmierci ok. 200 Żydówek, umieszczonych w baraku przeznaczonym do spalenia w przypadku zbliżania się wojsk amerykańskich. Jednak mimo iż żołnierze BŚ dotarli do wolnego świata, to poznali wkrótce gorzki smak emigracji…

Andrzej Krzystyniak

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Andrzeja Krzystyniaka pt. „Czarna legenda NSZ” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 10 (1008) z dnia 10 marca 2015 roku, s. 14. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Andrzej Krzystyniak / „Nasza Polska”. Zdjęcie: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 10 (1008)/2015, s. 14.

Udostępnij

Cykl

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Berta Bauer: kim była i co wydarzyło się w Licheniu w 1944 roku

Radiostacja Babice. To stąd nadano pierwsze komunikaty o wybuchu II wojny

Nakaz pracy w PRL: ustawa z 1950 r., kary i kiedy go zniesiono

Inne kategorie

Czytaj także