Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych – 1200 żołnierzy, którzy w styczniu 1945 r. przeszli przez front niemiecko-sowiecki i połączyli się z armią generała Pattona. To historia tak filmowa i tak niewiarygodna, że w PRL skazana była na zapomnienie – wraz z kłamliwym zarzutem kolaboracji z Niemcami. Elżbieta Cherezińska, autorka powieści „Legion”, przybliża losy NSZ, tajemniczego agenta „Toma” Hubera Jury i sowieckiego cichociemnego Mirosława Petelickiego, który dozbrajał oddział „Żbika”.
Z Elżbietą Cherezińską, pisarką, autorką książki „Legion”, rozmawia Mateusz Rawicz:
Marsz na Zachód i połączenie z armią Pattona
– Dotychczas pisała Pani głównie o średniowieczu. Skąd wzięło się zainteresowanie II wojną światową?
– Wydawca podrzucił mi historię Brygady Świętokrzyskiej NSZ, opowiadającą o jej niesamowitym marszu na Zachód, o przejściu przez front niemiecko-sowiecki i połączeniu z amerykańskimi wojskami generała Pattona. Ta historia zrobiła na mnie ogromne wrażenie, brzmiała tak filmowo i tak niewiarygodnie w kontekście naszych narracji wojennych, kończących się klęską, że postanowiłam ją opisać.
– Wcześniej nic Pani o niej nie wiedziała?
– Miałam szczątkową wiedzę. Podejmując decyzję o pracy nad książką, miałam świadomość, że jest to historia niezwykła, fantastyczna, a jednocześnie niefunkcjonująca w zbiorowej wyobraźni Polaków.

Źródła – rozkazy Brygady i pomoc Leszka Żebrowskiego
– Skąd Pani czerpała wiedzę o Brygadzie?
Zachęcamy do lektury: Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” – legendarny dowódca 5 Brygady Wileńskiej AK
– Bezcennym źródłem były rozkazy Brygady i książka Zbigniewa Siemaszki. Ważna była praca poświęcona Obozowi Narodowo-Radykalnemu i Organizacji Polskiej „Duch młodych”, wnikająca w rzeczy, które dla pisarza są najbardziej interesujące: w mniej znane struktury przedwojennego ONR-u. Korzystałam ze wspomnień żołnierzy Brygady, m.in. Jaxy Marcinkowskiego czy „Żbika” Kołacińskiego. Szalenie mi pomógł konsultant historyczny książki, Leszek Żebrowski – służył wiedzą, własną biblioteką i kontaktami z żołnierzami Brygady.
Tajemniczy „Tom” Hubert Jura – agent Gestapo czy NSZ?
– Na kartach książki pojawia się wiele tajemniczych postaci. Jedną z nich jest Otmar Wawrzkowicz. Dlaczego po wojnie został usunięty ze środowiska Brygady Świętokrzyskiej?
– Nie wiem i myślę, że się tego nie dowiemy. Po wojnie żołnierze Brygady tworzyli hermetyczne środowisko, szczególnie ludzie z trzonu politycznego trzymali się na uboczu. Na Wawrzkowiczu ciążyła współpraca z organizacją „Toma” i prawdopodobnie udział w mordzie na dowódcy NSZ w Częstochowie.
– Kim był „Tom”?
– Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Używał od czterech do pięciu przydomków i nazwisk, m.in. Hubert Jura, prawdopodobnie żaden z nich nie był prawdziwy. Nie znamy jego prawdziwej tożsamości. Był człowiekiem, który próbował przeniknąć do struktur AK, co mu się do końca nie udało. Początek jego działalności w NSZ był trudny, kierownictwo organizacji wiedziało o wydanych na niego przez AK wyrokach śmierci. NSZ również wydało na niego dwa wyroki. „Tom” na pewno był agentem Gestapo, który jednocześnie działał na specjalne poruczenie władz politycznych NSZ, ale nie do końca legalnie. Nie jesteśmy w stanie określić legalności jego działań na rzecz Brygady. Na początku nie był tolerowany w Brygadzie, pojawił się po raz kolejny w trakcie przejścia przez front niemiecki, kiedy Brygada znalazła się na terytorium Czechosłowacji, i służył jej pomocą.
– Co to znaczy, że służył pomocą?
– Zorganizował nielegalne dokumenty dla wywiadowców Brygady i pieniądze. Jednak władze Brygady zrezygnowały z jego pośrednictwa w rozmowach z Niemcami, gdy odbywały się trudne negocjacje dotyczące przejścia brygady przez front. Pojawił się ponownie podczas szkolenia skoczków spadochronowych. Trudno powiedzieć, jaki był jego bezpośredni udział w akcji przejścia Brygady przez linie niemieckie, czy udałoby się to bez niego, czy nie. Nie przeceniałabym jednak roli „Toma”. Pamiętajmy, że to był duży oddział, liczący 1200 ludzi. Kluczowa była postawa dowództwa, które potrafiło świetnie negocjować z Niemcami.
– Jak potoczyły się jego losy po wojnie?
– Kiedy Brygada została uznana za siły sojusznicze przez amerykańskiego generała Pattona, złożyła meldunki o przejściu przez front, gen. Anders wezwał dowództwo Brygady do dostarczenia mu kapitana „Toma”, żeby go przesłuchać i osądzić. Po przesłuchaniu ulokował go na placówce wywiadowczej w zachodnich Niemczech. Gdyby był wyłącznie agentem Gestapo, przesłuchanie zakończyłoby się wyrokiem śmierci. Wszystko wskazuje więc na to, że był także agentem wywiadu brytyjskiego, a czy jeszcze innego – trudno powiedzieć. Później zniknął, nie wiadomo, jakie były jego dalsze losy.
Anglik Harry V. Tullet w Brygadzie
– Jaką rolę odgrywał w Brygadzie Świętokrzyskiej Anglik Harry V. Tullet?
Sprawdź także: Zdzisław Badocha „Żelazny” – postrach bezpieki
– Znalazł się tam po długiej obecności w oddziałach NSZ dowodzonych przez „Żbika”. Wcześniej był w AK, ale tam mu się nudziło, bo – jak twierdził – organizowali za mało akcji. W kwietniu 1945 r., kiedy Brygada usiłowała nawiązać bezpośredni kontakt z aliantami, został wysłany jako łącznik do generała Andersa. Harry był jednym z wielu oficerów Brygady i jednym z kilkunastu obcokrajowców w jej szeregach, bardzo możliwe, że pełnił na terenie Polski rolę agenta wywiadu brytyjskiego. Na to wskazuje fakt zniknięcia jego akt z archiwów brytyjskich.

Sowiecki cichociemny Petelicki przekazuje broń NSZ
– Niektóre historie opisane w książce są tak nieprawdopodobne, że aż trudno uwierzyć, że się zdarzyły. Np. historia Mirosława Petelickiego, sowieckiego cichociemnego, przekazującego broń z sowieckich zrzutów oddziałowi „Żbika” (notabene ojca gen. Sławomira Petelickiego). To naprawdę miało miejsce?
– Petelicki przybył ze wschodu, żeby dozbroić w imieniu Sowietów „ludowe” Wojsko Polskie, jednak po spotkaniu z AL doszedł do wniosku, że nie jest to polska armia. Za polskie wojsko uznał NSZ i właśnie oddziałowi „Żbika” przekazał broń. Takich niesamowitych historii jest w książce mnóstwo, np. wyrwanie mapy zaminowań przez Zub-Zdanowicza i „Ojca Jana” w Werszichorze. Dzięki mapie wyniesionej ze sztabu Sowietów i temu, że udawali AK, wydostali oddział z zupełnie patowego otoczenia. To potwierdzenie, że życie pisze najlepsze scenariusze.
– Czy są dokumenty potwierdzające udzielenie pomocy NSZ przez Petelickiego?
– Potwierdzają to protokoły z powojennych przesłuchań. Informacja o przekazaniu broni narodowcom rozeszła się, po wojnie Petelicki i jego koledzy byli w związku z tym przesłuchiwani. Podczas przesłuchań starali się kluczyć, żeby ze zeznań nie wynikało wprost, komu broń przekazali.
Komunistyczny zarzut kolaboracji z Niemcami
– Dlaczego o Brygadzie Świętokrzyskiej się nie pamięta?
Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” – biografia legendarnego dowódcy 5. Brygady Wileńskiej AK
– Przez lata powojenne żyliśmy w jednej narracji, dopiero dziś, kiedy mamy dostęp do Internetu, możemy prowadzić wiele równoległych narracji, nie poddając się „jedynej słusznej”, możemy dyskutować – wcześniej to była wiedza szeptana. Brygada i NSZ były wrogiem, bo nie poddały ani nie ujawniły się Sowietom, którzy byli wrogami na równi z Niemcami. Z wymarszu Brygady na Zachód zrobiono ucieczkę, bo najłatwiej było zhańbić pamięć ucieczką oraz zarzutem kolaboracji z Niemcami. Ten drugi zarzut był wysuwany wobec Brygady nieustająco, dowodem miała być obecność przy oddziale agenta Gestapo, kapitana „Toma”, czy fakt negocjowania z Niemcami przejścia przez linię frontu. Był to zarzut nieprawdziwy i nigdy przed żadnym sądem nieudowodniony, bo sądy stalinowskie normalnymi nie były. Propaganda komunistyczna zarzucała NSZ wywołanie „bratobójczych” walk. Ta historia została wnikliwie opisana na łamach „Legionu”. To nie były „bratobójcze” walki, ale ochrona ludności cywilnej przed agresją i pospolitym rabunkiem ze strony żołnierzy AL. Do listy zarzutów nie dołączono antysemityzmu, mając świadomość, że nie ma on pokrycia w faktach. Niestety, są jeszcze ludzie powtarzający te pomówienia, wymyślone przez propagandę Stalina.
ⓘ Informacja o publikacji
Wywiad Mateusza Rawicza pt. „Brygada Niezłomnych” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 13 (960) z dnia 25 marca 2014 roku, s. 14. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Mateusz Rawicz / „Nasza Polska”. Zdjęcie: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 13 (960)/2014, s. 14.



