„Patrzcie, ilu jednorazowych” – tak rosyjski oficer skomentował nagranie tańczących Afrykanów w rosyjskich mundurach. Ukraińskie MSZ doliczyło się już co najmniej 2965 obywateli 36 krajów Afryki, którzy walczyli lub walczą po stronie Rosji. W sieci krąży kolejne nagranie z nową grupą rekrutów z tego kontynentu. Kreml oficjalnie przedstawia się jako przyjaciel Afryki, ale tak naprawdę wysyła jej mieszkańców na front jako mięso armatnie.
Rosyjski oficer zdradza niewygodną prawdę
20 września konto The Consulo opublikowało na Instagramie nagranie, na którym widać kolejną grupę rekrutów z Afryki w rosyjskiej armii. Autor filmu napisał, że nagranie pochodzi z 82. pułku 69. Dywizji Zmechanizowanej, która walczy na odcinku charkowskim. To kolejni już Afrykanie w rosyjskim mundurze. Nagranie z nimi pojawia się kilka miesięcy po tym, jak własny oficer nazwał takich „jednorazowymi”.
Największym echem w światowych mediach odbiło się inne nagranie, które pochodzi ze stycznia 2026 roku. Brytyjskie radio LBC informowało, że przedstawia ono grupę Afrykanów w rosyjskich mundurach, którzy tańczą i śpiewają w suahili. Obecny na nim oficer śmieje się i mówi do kamery: „Patrzcie, ilu jednorazowych”. Dodaje, że teraz śpiewają i są weseli, ale w czasie szturmu „zaśpiewają inaczej”. Ten sam fragment w lipcu pokazała też amerykańska telewizja PBS.
Tego nie da się zrzucić na ukraińską propagandę. To rosyjska kamera i głos rosyjskiego oficera, który mówi wprost, do czego armia Putina potrzebuje rekrutów z Afryki.
Ilu Afrykanów walczy w rosyjskiej armii?
Lubow Abrawitowa, dyrektor departamentu Afryki w ukraińskim MSZ, powiedziała 25 maja agencji Ukrinform, że według ukraińskiego Sztabu Koordynacyjnego ds. Postępowania z Jeńcami na dzień 1 maja 2026 roku w armii rosyjskiej walczyło lub walczy co najmniej 2965 obywateli 36 państw Afryki. Sama zastrzegła, że realna liczba jest znacznie wyższa.
Najwięcej rekrutów pochodzi z Kenii, Egiptu, Kamerunu, Ghany, Nigerii i Ugandy. Ukraińskie MSZ twierdzi, że Moskwa w 2026 roku planowała zwerbować do swojej armii 18,5 tys. obcokrajowców. Inne szacunki wskazują na jeszcze wyższą liczbę. Francuski badacz Thierry Vircoulon, na którego powołuje się m.in. dziennikarz Martin Plaut, ocenia, że wśród 18-20 tys. obcokrajowców w rosyjskiej armii znajduje się od 3 do 4 tys. Afrykanów.
Jak Rosja werbuje Afrykanów na wojnę?
Część rekrutów świadomie i dobrowolnie podpisuje kontrakt z rosyjską armią. Wielu innych trafia na front, ponieważ dało się nabrać na obietnice lepszego życia. Rosyjskie sieci werbunkowe kuszą fałszywymi stypendiami i pracą na budowie lub w fabryce za 1500-2000 dolarów miesięcznie. Część ludzi podpisuje wojskowy kontrakt dopiero po przylocie do Rosji. Ukraińskie MSZ wskazuje też na werbunek za pośrednictwem różnych sieci religijnych.
Waszyngtoński ośrodek Africa Center for Strategic Studies opisał w maju wyciek bazy danych z lat 2023-2025. Znalazło się w niej ponad 1700 Afrykanów z 36 krajów, z czego aż 22 proc. to potwierdzone ofiary śmiertelne. Raport w tej sprawie został przedstawiony kenijskiemu parlamentowi. Napisano w nim o ponad tysiącu zwerbowanych Kenijczyków. Ghana podała, że spośród 272 znanych jej obywateli, którzy znaleźli się w rosyjskiej armii, zginęło 55 osób.
Skutki tego typu działań widać także w Afryce. W lutym 2026 roku do Durbanu w RPA wróciło 11 mężczyzn, którym obiecano pracę w Rosji, a którzy trafili na front. Część z nich wysiadła z samolotu na wózkach inwalidzkich.
Dlaczego Rosja potrzebuje rekrutów z Afryki?
Moskwa coraz bardziej nie nadąża z uzupełnianiem poniesionych strat na froncie przeciwko Ukrainie. Kreml łata więc dziury w armii obcokrajowcami, których traktuje jako najbardziej zbędnych.
Rosja od lat kreuje się w Afryce na sojusznika, który zwalcza globalistów i jest przyjazny narodom Globalnego Południa. Nagranie z oficerem, który śmieje się z „jednorazowych” Afrykanów, mówi jednak o tej przyjaźni znacznie więcej niż cała kremlowska propaganda.



