Trump rozważa złagodzenie sankcji na Rosję. W zamian więźniowie i biznes

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

30 września 2026 r.

złagodzenie sankcji na Rosję

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

30 września 2026 r.

Donald Trump miał wyrazić zgodę na plan, w ramach którego Rosja uwalnia część więźniów politycznych, a Stany Zjednoczone w zamian łagodzą część sankcji gospodarczych. Jak ujawnił „The Atlantic”, pomysł ten przedstawił prezydentowi John Coale, nominowany właśnie na wysłannika ds. zakładników. Porozumienie humanitarne miałoby otworzyć drogę do kontraktów na rosyjską ropę, paliwa i metale ziem rzadkich. Biały Dom nie potwierdził jednak krążących w mediach szczegółów, a sankcje pozostają na niezmienionym poziomie.

Co rozważa Donald Trump w sprawie Rosji?

Serwis „The Atlantic” poinformował teraz, że kilka miesięcy temu John Coale przedstawił Trumpowi układ z Rosją. Według jego założeń Kreml wypuszcza część więźniów politycznych, a Waszyngton łagodzi część nałożonych na ten kraj sankcji. Prezydent USA miał ponoć ten plan zaakceptować.

Tutaj jednak chodzi o coś więcej niż sama pomoc więźniom. Porozumienie humanitarne miałoby stać się przepustką do ponownego włączenia Rosji do globalnej gospodarki. W grę wchodzą kontrakty na rosyjską ropę, olej napędowy, metale ziem rzadkich i inne surowce. Według amerykańskiego magazynu ta zmiana miałaby również podłoże w osobistych ambicjach Trumpa, które są związane z Pokojową Nagrodą Nobla. Jak wiadomo, amerykański prezydent od lat domaga się przyznania tego wyróżnienia.

Rosyjski serwis „Kommiersant” podaje, że pomysł miał narodzić się po rozmowie Coale’a z noblistą Dmitrijem Muratowem, redaktorem naczelnym zamkniętej „Nowej Gaziety”. Ponoć rozmawiano o wymianie Amerykanów przetrzymywanych w rosyjskich więzieniach i Rosjan skazanych za sprzeciw wobec wojny.

Kim jest John Coale i co załatwił na Białorusi?

John Coale to wieloletni doradca Trumpa, który właśnie otrzymał nominację na specjalnego wysłannika ds. zakładników w randze ambasadora. Od ponad roku prowadzi analogiczne rozmowy z Mińskiem.

Na Białorusi mechanizm jest prosty: Aleksandr Łukaszenka wypuszcza więźniów, a USA stopniowo łagodzą nałożone sankcje. Dzięki temu białoruskie kolonie karne opuściło już ok. 500 więźniów politycznych, w tym Andrzej Poczobut. Wiosną Waszyngton zdjął sankcje z największych białoruskich producentów nawozów. Ponadto w ubiegłym tygodniu Trump ogłosił, że USA negocjują z Mińskiem „gigantyczną” umowę na import nawozów potasowych.

Coale nie ukrywa, że pokłada silną wiarę w skuteczność tej strategii. Jego zdaniem więzi gospodarcze zwykle prowadzą do normalizacji relacji. Teraz ten sam mechanizm miałby objąć Moskwę i otworzyć drogę do interesów z Rosją.

Dlaczego Trump miałby złagodzić sankcje na Rosję?

Powodów jest kilka. Głównym powodem miałby być impas dotyczący negocjacji między Ukrainą a Rosją, w których pośredniczą Stany Zjednoczone. Prawda jest taka, że rozmowy pokojowe w sprawie zakończenia wojny za naszą wschodnią granicą stoją w miejscu od ponad roku. Układ „więźniowie za sankcje” pozwala natomiast Trumpowi ruszyć relacje z Moskwą bez czekania na koniec wojny.

Jest jeszcze drugi powód, który wiąże się bezpośrednio ze stylem prowadzenia działań przez Trumpa. Prezydent USA zdecydowanie bardziej preferuje transakcje na zasadzie „coś za coś” niż utrzymywanie sankcji aż do zwycięstwa Ukrainy. Do tego dochodzi jeszcze kwestia kluczowych surowców. Rosyjska ropa, olej napędowy i metale ziem rzadkich wracają w rozmowach amerykańsko-rosyjskich od czasu spotkania Trumpa z Putinem na Alasce.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o jednej, również istotnej kwestii, czyli wizerunku. Uwolnienie więźniów brzmi znacznie lepiej niż handel z Kremlem w czasie, gdy rosyjskie rakiety spadają na Kijów. Historia zna już tego typu próby. Tzw. reset w relacjach z Rosją za prezydentury Baracka Obamy również opierał się na interesach i nie zapobiegł późniejszej aneksji Krymu.

Co z ustawą Grahama?

Doniesienia „The Atlantic” pojawiły się zaledwie 11 dni po tym, jak 18 września Trump podpisał ustawę Grahama. Ustawa utrwala dotychczasowe sankcje wobec Rosji, a do tego dorzuca kolejne, m.in. wobec energetyki i finansów. Przewiduje również wysokie cła dla państw, które kupują rosyjską ropę i gaz.

Z drugiej jednak strony ustawa ta daje Trumpowi szerokie możliwości w kwestii odstąpienia od sankcji. Wystarczy, że poświadczy przed Kongresem, iż leży to w interesie narodowym USA, i przedstawi odpowiednie uzasadnienie. Jak podaje Politico, niektórzy republikanie, m.in. senator Roger Wicker, naciskają, aby prezydent skorzystał z nowych uprawnień. Natomiast z doniesień „The Atlantic” wynika, że Trump rozważa właśnie ruch w przeciwną stronę. Chodzi bowiem o to, że ustawa mocno utrudnia całkowite zniesienie sankcji, natomiast ich wybiórcze złagodzenie jest znacznie łatwiejsze.

Jak zmieniłoby to sytuację geopolityczną?

Taki układ oznaczałby w praktyce oddzielenie sankcji od zakończenia wojny. Putin mógłby wykazać na pokaz swoją „dobrą wolę”, wypuszczając kilkudziesięciu więźniów, a do tego otrzymać pewną ulgę finansową, a przy okazji nadal bombardować Ukrainę. Wołodymyr Zełenski wielokrotnie powtarzał, że każdy, kto dostarcza Rosji więcej pieniędzy poprzez kupowanie jej produktów, daje jej też więcej czasu na prowadzenie wojny.

Europa i Kijów odebrałyby tego typu ruch jako wyłom we froncie gospodarczym przeciwko Rosji. „The Atlantic” zwraca uwagę, że plan rozwścieczyłby Ukraińców, Europejczyków, a nawet wielu sojuszników Trumpa w Kongresie. Dla autorów ustawy Grahama stanowiłoby to sabotaż ich własnego projektu.

Dla Polski natomiast oznaczałoby to większą presję na jedność sankcyjną Unii Europejskiej. Węgry i Słowacja zyskałyby zaś dość wygodny argument, ponieważ skoro Amerykanie handlują z Rosją, to dlaczego Europa ma tego nie robić? Wzrasta przy tym też ryzyko, że rosyjska ropa i olej napędowy wrócą szerszym strumieniem na światowe rynki.

Kto zyskałby, a kto straciłby na złagodzeniu sankcji?

Jeżeli doniesienia o łagodzeniu sankcji okazałyby się prawdziwe, najbardziej zyskałby na tym sam Kreml. Każdy legalny kontrakt oznacza bowiem dodatkowe pieniądze dla rosyjskiego budżetu, w tym dla armii Putina. To byłby również ważny sygnał, że izolacja Rosji dobiega końca. Zyskałby również sam Trump, który mógłby przez to kreować się na polityka, który uwalnia ludzi i zawiera korzystne umowy. Na układzie skorzystałyby także amerykańskie firmy zainteresowane rosyjską ropą, olejem napędowym i metalami ziem rzadkich. Wygranym byłby również Łukaszenka, ponieważ okazałoby się, że jego model „więźniowie za sankcje” działa i posłużył za wzór dla Moskwy.

Stratna byłaby na tym przede wszystkim Ukraina, ponieważ Rosja dostałaby pieniądze i legitymizację bez konieczności zawieszenia broni. Straciłaby również Europa i wschodnia flanka NATO, która musiałaby liczyć się ze słabszą presją gospodarczą na Rosję. Najbardziej ucierpiałaby jednak wiarygodność samych sankcji. Jeśli można je złagodzić poprzez wymianę więźniów, to Kreml będzie wiedział, że stanowią one tak naprawdę towar na sprzedaż, a nie mur.

Źródła: „The Atlantic”, Wirtualna Polska, PAP, Politico, „Kommiersant”, Meduza, Kyiv Post. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij
Najnowsze

Sikorski jedzie na G20 mimo zaproszenia Putina. Wypomniał Nawrockiemu milczenie o Ukrainie

Londyn będzie chronił sojuszników parasolem atomowym. Polski w tym gronie nie ma

Niemcy wracają do rozmów z Rosją. Siergiej Ławrow grozi Polsce

Dzieci Kliczki nie walczą na froncie. Mer Kijowa tłumaczy dlaczego

Iran chce opuścić pakt nuklearny. Jakie byłyby tego konsekwencje?

Totalny demontaż systemu Orbána. Radykalne reformy na Węgrzech

Bill Gates chce spotkania z Trumpem. Ostrzega przed skutkami AI

Minister finansów Izrael chce „wojny” na Zachodnim Brzegu. Smotricz: zrobić to samo, co w Gazie

Inne kategorie

Czytaj także