Afera taśmowa, „taśmy prawdy” i niskie morale elit. Jerzy Biernacki opisał to w 2015 roku – prawomocny wyrok zapadł wobec jednego człowieka

7 min. czytania

Jerzy Biernacki

12 czerwca 2026 r.

Sala obrad Sejmu RP — felieton Jerzego Biernackiego o niskim morale elit i aferze taśmowej

7 min. czytania

Jerzy Biernacki

12 czerwca 2026 r.

Z cyklu Sprawdzam. Kartka z kalendarza. Poniższy materiał to komentarz redakcji „Naszej Polski” do felietonu Jerzego Biernackiego, opublikowanego pierwotnie na naszych łamach w styczniu 2015 roku. Wracamy do archiwalnej publicystyki i sprawdzamy, ile z niej potwierdził czas.

W 2014 roku „taśmy prawdy” obnażyły język i kulisy ówczesnej władzy. Rok później Jerzy Biernacki pisał na łamach „Naszej Polski”, że afera taśmowa zostanie zamieciona, a odpowiedzą nie ci, których rozmowy nagrano, lecz ten, kto je nagrywał. Dekadę później wiemy: jedyny prawomocny wyrok zapadł wobec organizatora podsłuchów, a postępowania dotyczące polityków umorzono.

Wiosną i latem 2014 roku tygodnik „Wprost” opublikował stenogramy nielegalnie nagranych rozmów polityków rządu Donalda Tuska i ludzi biznesu – nagrań dokonywano w warszawskich restauracjach od lipca 2013 do czerwca 2014 roku. Tak wybuchła afera podsłuchowa, zwana też taśmową. W styczniu 2015 roku Jerzy Biernacki poświęcił jej felieton, w którym diagnozował „niskie morale elit” i przewidywał, że sprawa zostanie wyciszona.

Cztery tezy Biernackiego i ich finał

Warto zestawić je z tym, co przyniosły kolejne lata:

  1. Finał afery taśmowej. Jedyny prawomocny wyrok zapadł w 2017 roku wobec Marka Falenty, biznesmena uznanego za organizatora nielegalnych nagrań – skazano go na 2,5 roku więzienia (warunkowo zwolniony w 2021). Postępowania dotyczące samych rozmów polityków zostały umorzone. Mechanizm, który Biernacki opisał – odpowiedzialność spada na obrzeża sprawy, a jej treść paruje – potwierdził się.
  2. Tusk i „ucieczka do Brukseli”. Biernacki pisał, że premier „uciekł” na stanowisko w UE. Donald Tusk istotnie został w 2014 roku przewodniczącym Rady Europejskiej, a po latach wrócił do krajowej polityki – od grudnia 2023 roku ponownie jest premierem Polski (urzęduje w 2026).
  3. „Putler” i Anschluss. Autor przypomniał, że Putina zaczęto tak nazywać po zajęciu Krymu. Osiem lat później, w lutym 2022 roku, Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę.
  4. Smoleńsk. Biernacki pisał, że wrak i czarne skrzynki „wciąż są w Rosji”. Pozostają tam do dziś – w 2026 roku Moskwa nadal odmawia ich zwrotu, mimo wieloletnich starań Warszawy.

Felieton o „niskim morale elit” czyta się dlatego nie jak zapis jednego skandalu, lecz jak opis mechanizmu, który w polskiej polityce powraca. O tym, kto dziś ma rację w sporze o morale klasy politycznej, czytelnik rozstrzygnie sam – my pokazujemy, co z diagnozy sprzed dekady potwierdziły fakty.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Kim są maślarze i kim są harcerze

Poniżej publikujemy oryginalny felieton Jerzego Biernackiego ze stycznia 2015 roku, w niezmienionej formie. Tekst pierwotnie ukazał się w „Naszej Polsce” i wyraża opinie autora. Publikacja za zgodą autora.

Do czego doprowadza niskie morale elit?

Jerzy Biernacki

Jak pisałem ostatnio, w Polsce morale to obniżyło się dramatycznie w ostatnich latach. Zobaczyliśmy to na „taśmach prawdy” tzw. afery podsłuchowej, o której od tygodni przestali mówić politycy i milczą media głównego koryta. Polacy mają o nich zapomnieć. O knajackim, by nie rzec – łajdackim języku tych rozmów, o knajackim czy zgoła gitowskim poziomie moralnym rozmówców, o „dealach”, jakie ze sobą załatwiali, czy chodziło o to, jak dopomóc PO wygrać wybory, dodrukując pieniądze, żeby żyło się lepiej przez chwilę, a zwłaszcza wykluczyć powrót PiS-u do władzy, czy o to, jak zablokować kontrolę skarbową w firmie żony eksministra.

Przykład na to, co znaczy dane słowo, dał wicepremier Piechociński, grożąc Tuskowi, jeszcze wówczas premierowi, że jeśli afera nie zostanie wyjaśniona do września, to PSL wyjdzie z koalicji, a następnie przyklepując zamiecenie afery pod dywan. Czyż nie pozostał w ten sposób bez krztyny honoru, a razem z nim wszyscy „ludowcy”, od Żelichowskiego po Kłopotka, który po niewiarygodnym wyniku wyborów pokazał swoje prawdziwe oblicze, jak nikt przedtem z tego grona flekując Prawo i Sprawiedliwość? Wreszcie zdjął maskę outsidera i niezależnego komentatora wydarzeń, którego dosyć skutecznie udawał.

Mistrzem odwracania kota ogonem i wychodzenia z różnych klinczów za pomocą nieczystych chwytów był Donald Tusk, kiedy za aferę hazardową ukarał policjanta, który ją wykrył, a nie winnych, kiedy sypał pustymi obietnicami „kastracji pedofilów”, likwidacji handlu dopalaczami, kiedy z afery Amber Gold i uwikłania w nią swego syna wybrnął za pomocą „ojcowskiej” rozmowy z potomkiem, kiedy podsłuchane rozmowy swoich ministrów, których forma i treść wstrząsnęła Polską, nazwał zwykłymi konwersacjami towarzyskimi, a za winnych uznał jedynie tych, którzy rozmowy potajemnie nagrali. Abstrahując od politycznego wymiaru wszystkich tych kłamstw i eufemizmów, mamy tu do czynienia z całkowitym brakiem odpowiedzialności i jakiejkolwiek wiarygodności człowieka, który całe to zakłamanie pokrywał i pokostował powagą stanowiska premiera. A na koniec, wbrew wcześniejszym zapewnieniom uciekł na wysoce intratne, choć nie tak ważne stanowisko w UE do Brukseli, a media każą jeszcze Polakom czerpać dumę z sukcesu „króla Europy”.

I publika to gładko łyka – jak mawiał z ironią Kisiel o rodakach, którzy przyzwyczaili się do kłamstwa i do zniewolenia. Wtedy, zanim przyszła Solidarność. Ale i teraz..!

Więcej na ten temat w tekście: Rozwój Plus Morawieckiego ma klub parlamentarny. Rozłam w PiS

Do tego dochodzi cała sfera polityki zagranicznej, polegająca na „ambicji” płynięcia w głównym nurcie, oddanie Rosjanom śledztwa smoleńskiego „z pełnym zaufaniem”, robienie „żółwików” z Putinem nad zwłokami Prezydenta Polski, z tym Putinem, którego wkrótce zaczęto przezywać Putlerem, gdy podobnie jak osławiony „dawca” tej ksywy zastosował Anschluss wobec bratniego sąsiada. „Pełne zaufanie” trwa do dziś, nie ma przecież cienia sprzeciwu wobec haniebnego werdyktu zespołu generał Anodiny, a wrak i czarne skrzynki wciąż są w Rosji. I Polacy, po krótkim okresie żałoby i zarazem nadziei na poznanie prawdy, poddali się manipulacji, skapitulowali i wszystkie te kłamstwa przełknęli. Z wyjątkiem mniejszości, która zawsze stawia opór i która takie śmiecie odrzuca.

I właśnie to przenikanie demoralizacji od elit w dół, do społeczeństwa, powoduje największe spustoszenia moralne. A także – dość powszechne przeświadczenie, że cała ta polityka to syf i lepiej być od niej z daleka. Czy to jest wina „lemingozy”, tej dużej liczby „wielepów” (to jest tych, którzy rzekomo „wiedzą lepiej”, bo wiedzieli i słyszeli w tefałenie), których w żaden sposób nie można przekonać, że zostali oszukani, że ich wielekroć wpuszczono w maliny? Bo oni „boją się PiS-u”, jak śpiewa Ryszard Makowski, PiS-u, który rzekomo chce władzy dla władzy, sieje nienawiść i podpala Polskę (choć jakoś tego pożaru nie widać).

Otóż tak, to jest po części ich wina, bo oni w rzeczywistości wiedzą, muszą wiedzieć, że to były i są nadal kłamstwa i wykręty (najnowsze w rządowym projekcie „restrukturyzacji” kopalń), bo nie chcą po prostu poznać prawdy, świadomie dają się oszukiwać, dla „ciepłej wody w kranie” i świętego spokoju. Ale większa jest nieporównanie wina elity politycznej i medialnej, która zna ten mechanizm, tak działający, że amoralność na górze odzwierciedla się w trójnasób na dole. A żeby odbudować to, co znikczemniało i skarlało – trzeba lat i wysiłków nie lada.

(Styczeń 2015)

Polecamy także: Anna Kanigowska, informatorka Onetu, która w kampanii uderzała w Nawrockiego, trafiła do więzienia

Polityk zasłaniający twarz przed kamerami - symbol ukrywania prawdy
Polityk zasłaniający twarz przed kamerami. Ilustracja redakcyjna „Naszej Polski”.

Od redakcji, 2026

Z perspektywy lat najtrwalsza okazała się nie sama treść taśm, lecz wzór, który Biernacki opisał: w aferze taśmowej zapadł jeden prawomocny wyrok – wobec organizatora nielegalnych nagrań – a postępowania dotyczące rozmów polityków umorzono. Można się spierać, czy to dowód sprawnego państwa prawa, czy raczej potwierdzenie diagnozy o „niskim morale elit”; rozstrzygnięcie zostawiamy czytelnikowi. Pozostałe wątki felietonu rozwinęły się jednoznacznie: nazwany przez autora „Putlerem” Władimir Putin osiem lat później napadł na całą Ukrainę, a wrak i czarne skrzynki z Tu-154 do dziś pozostają w Rosji. Najmniej zmieniła się może rama sporu – o uczciwość klasy politycznej kłócimy się tak samo, tyle że dziś role bywają zamienione. I to jest najtrudniejsze pytanie, jakie zostawia ten tekst: czy morale elit naprawdę wróciło do normy, czy tylko zmieniła się obsada.

Źródła: prawomocny wyrok 2,5 roku dla Marka Falenty (2017) i warunkowe zwolnienie (2021); umorzenie postępowań dot. rozmów polityków (TVN24, wPolityce, Wprost); wrak i rejestratory Tu-154 pozostają w Rosji, stan 2025–2026 (RFE/RL, MON/MSZ); inwazja Rosji na Ukrainę 24.02.2022.

Czytaj dalej z archiwum Biernackiego:

  • Aneksja Krymu i pytanie o wojnę (marzec 2014) – felieton, który przewidział napaść na Ukrainę
  • Prawda czy skuteczność (styczeń 2015) – prognoza destabilizacji wschodniej Ukrainy
  • Tusk szefem Rady Europejskiej (wrzesień 2014) – „człowiek bez właściwości” na czele UE
  • Spalonej ziemi (sierpień 2015) – Caracale i wyprzedaż mienia
Udostępnij

Osoby

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Mordobicie „ruskich onuc”

Czy jesteśmy kondominium niemiecko-rosyjskim? Felieton z 2013 roku, który sprawdził czas

Naród zdecydował

Inne kategorie

Czytaj także