Czarny koń kampanii?

4 min. czytania

Redakcja

25 czerwca 2020 r.

4 min. czytania

Redakcja

25 czerwca 2020 r.

Mijająca kampania wyborcza zostanie zapamiętana jako najdłuższa i najdziwniejsza z dotychczasowych. Z całą pewnością nie była nudna, przeciwnie dostarczyła nam wielu, niekoniecznie pozytywnych emocji. Kandydaci potrafili jednak także zaskakiwać in plus. Dla mnie ta kampania przyniosła aż trzy polityczne odkrycia.

Miejsce trzecie, w tym wyjątkowo subiektywnym i niemiarodajnym rankingu, zajmuje Stanisław Żółtek. Choć nieznany szerszym odbiorcom, dla znawców polityki nie jest postacią anonimową. Niegdysiejszy wiceprezydent Krakowa i europoseł, od lat związany jest z ideą wolnościową. Jako jednak, że w czasie pięciu lat spędzonych w Brukseli zasłynął głównie z własnego lenistwa, jego kandydaturę od początku mało kto traktował poważnie.

Tymczasem skazywany na rolę politycznego planktonu Żółtek swoim prostym lecz czytelnym przekazem wniósł do debaty sporo świeżości. Dał się też zauważyć kilkoma wyraźnymi akcentami, choćby upublicznieniem faktu przecieku kart wyborczych. Poniekąd wypełnił tutaj lukę po nieobecnym w tych wyborach Januszu Korwin-Mikke. Pewna przaśność formy i bezsprzeczne podobieństwo do Krwawego Barona, jednego z bohaterów popularnej gry Wiedźmin III, pomogło mu zaskarbić sympatię wśród grupy najmłodszych wyborców. Stanisław Żółtek, może zatem zaliczyć tą kampanię do udanych, choć prezydentem zapewne nie zostanie.

Więcej na ten temat w tekście: Kim są maślarze i kim są harcerze

Prezydentem nie zostanie najprawdopodobniej także Władysław Kosiniak-Kamysz, choć swego czasu miał na to poważną szansę. Na nieszczęście dla lidera PSL wymiana kandydata PO z katastrofalnej wizerunkowo Kidawy-Błońskiej na lubianego w elektoracie Platformy Trzaskowskiego, doprowadziła do całkowitego wywrócenia sondażowych słupków. Gdyby wybory odbyły się 10 maja, niezależnie od personaliów zwycięzcy, doprowadziłyby do marginalizacji PO jako głównej siły opozycyjnej. To z kolei stwarzało przestrzeń dla PSL-u i samego Kosiniaka-Kamysza.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Rozwój Plus Morawieckiego ma klub parlamentarny. Rozłam w PiS

Niezależnie od kilkuprocentowego spadku notowań WKK jest pierwszym od lat kandydatem PSL, który nie szoruje po sondażowym dnie. Udało mu się zbudować wizerunek jednocześnie wyważony i merytoryczny przy czym zwyczajnie sympatyczny. Kosiniak-Kamysz pokazał się jako kandydat znakomicie wykształcony i doskonale przygotowany do pełnienia funkcji publicznych. Budował swoją pozycję na propozycjach programowych bez wdawania się w zbędne pyskówki i antagonizowania i tak skłóconych z sobą Polaków. Jakkolwiek nie popieram części jego postulatów, doskonale wyobrażam sobie WKK jako prezydenta potrafiącego współpracować także z politycznymi przeciwnikami.

Miejsce pierwsze zajmuje wyrastający na czarnego konia kampanii Krzysztof Bosak. Pomimo, że popierany przez najmniejsze z sejmowych stronnictw, prowadzi jedną z najlepszych kampanii wyborczych. W terenie widać, że Konfederaci „gryzą glebę”, walczą o każdy głos. Są widoczni zarówno w metropoliach jak i zapadłych mieścinach.

Bosak zasługuje jednak na uznanie także z innych powodów. Pomimo oczywistych deficytów, takich jak niewielkie doświadczenie i luki w wykształceniu, zbudował wizerunek wyważonego polityka-erudyty. Bez trudu radzi sobie zarówno w debacie z politycznymi oponentami jak i w konfrontacji z doświadczonymi dziennikarzami.

Przeczytaj artykuł o tym, Grzegorz Lorek wraca do PiS. Kim jest poseł z Piotrkowa?

Bosak w swoim przekazie w umiejętny sposób połączył narracje młodych narodowców z wolnościowymi postulatami KORWiN-y. Uwiarygodnił się w ten sposób we wszystkich środowiskach współtworzących Konfederację, zapewniając sobie możliwie szerokie wsparcie społeczne i organizacyjne.
Krzysztof Bosak pokazał się zatem jako polityk skuteczny, który potrafi zminimalizować swoje słabe strony a w pełni wykorzystać, a nawet podwyższyć swój potencjał.

Na kogo zatem zagłosować? – nie odpowiem Państwu, zresztą nie temu miał służyć ten tekst*. Wierzę natomiast, że za klika dni większość z nas podejmie decyzje podyktowane szczerą troską o dobro wspólne. Oparte na wiedzy i aparacie intelektualnym, którymi każdy z nas dysponuje. Czasami podszyte emocjami, ale przez to nie mniej ważne. Oby były to decyzje trafione.

Przemysław Piasta
fot profil fb bosak2020
24.06.2020

PS. Powiedziałem za to już wcześniej na kogo nie głosować. Że sparafrazuję Stanisława Żółtka: moje poglądy są znane, można ich poszukać w internecie.

Przedruk za zgodą tygodnika

Cykl

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Produkcja rakiet Patriot w Polsce. Decyzja USA w ciągu dwóch miesięcy

Skarbnik na 3 etatach zarobiła 611 tys. zł. Nasza Redakcja sprawdziła jej majątek

Wypadek autokaru na Węgrzech. Kierowca trafi do aresztu na 30 dni

Niemcy sukcesywnie odpuszczają zakaz handlu w niedziele, co z zakazem w Polsce?

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. 12 osób nie żyje, wśród ofiar 17-latek. Wracali pielgrzymi z Medjugorie

MSZ wprowadza wizy dla Kolumbijczyków, Gruzinów i Wenezuelczyków

Święto Wojska Polskiego bez Ukraińców. Nawrocki: Bóg, Honor, Ojczyzna

Mietall Waluś miał pośredniczyć w łapówce dla posła Króla

Inne kategorie

Czytaj także