Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. 12 osób nie żyje, wśród ofiar 17-latek. Wracali pielgrzymi z Medjugorie

11 min. czytania

Redakcja

17 sierpnia 2026 r.

Kolaż: śmigłowiec ratownictwa medycznego i karetki na autostradzie M3 oraz przewrócony wrak polskiego autokaru podnoszony dźwigiem

11 min. czytania

Redakcja

17 sierpnia 2026 r.

Dwanaście osób zginęło w wypadku polskiego autokaru na węgierskiej autostradzie M3. Pojazdem wracali do kraju pątnicy z Podkarpacia, którzy spędzili kilka dni w Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Węgierskie media podały, że wśród ofiar jest 17-latek. Identyfikacja ciał w kostnicy szpitala w Miszkolcu wciąż trwa. Kierowcę, który prowadził autokar, zatrzymano, a drugiego zwolniono po przesłuchaniu. W poniedziałek w południe na Podkarpaciu odbędzie się minuta ciszy.

Autokar wypadł z drogi na 139. kilometrze autostrady M3

Do wypadku doszło około godziny 1 w nocy w niedzielę 16 sierpnia 2026 roku, na 139. kilometrze autostrady M3, między miejscowościami Mezőkeresztes i Mezőnagymihály w komitacie Borsod-Abaúj-Zemplén. Trasa łączy Budapeszt z północno-wschodnią częścią Węgier i stanowi fragment drogi europejskiej E71. Autokar jechał w kierunku Nyíregyházy.

Pojazd zjechał z prostego odcinka jezdni, wpadł do przydrożnego rowu i przewrócił się na bok. Ważył około 24 ton. Część pasażerów została uwięziona pod leżącym autokarem, co przesądziło o skali tragedii i o tym, jak długo trwała akcja ratunkowa.

Czternaście karetek i śmigłowce. Ludzi wyciągano wyciągarką

Na miejsce skierowano czternaście karetek, zastępy straży pożarnej oraz śmigłowce ratunkowe. Zanim dotarł ciężki sprzęt zdolny podnieść wrak, ratownicy wydobyli spod autokaru i z jego wnętrza 35 osób, używając wyciągarki. Do godziny 3 w nocy z pojazdu wyciągnięto wszystkich uwięzionych.

Śmigłowiec ratownictwa medycznego i węgierskie karetki pogotowia na autostradzie M3 po wypadku polskiego autokaru
Śmigłowiec ratownictwa medycznego lądował na zamkniętej jezdni autostrady M3. Do akcji skierowano 14 karetek

Wrak autokaru leżał na skarpie przy jezdni. Podnoszenie go z rowu wymagało sprowadzenia dźwigu, a prace przy pojeździe trwały jeszcze rano.

Przewrócony polski autokar podnoszony dźwigiem przy autostradzie M3 na Węgrzech, obok pracują strażacy
Wrak polskiego autokaru przy autostradzie M3 pod Mezőkeresztes, 16 sierpnia 2026

Węgierska straż pożarna opublikowała nagranie z akcji. Widać na nim, jak ratownicy wyciągają pasażerów przez okna leżącego pojazdu. Żeby dotrzeć do osób przygniecionych nadwoziem, strażacy najpierw podnieśli wyciągarką tylną oś autokaru, a następnie sprowadzili dwa cywilne dźwigi, które przesunęły 24-tonową konstrukcję.

Z bilansu węgierskich służb wynika, że jedenaście osób zginęło na miejscu, a dwunasta zmarła w szpitalu. Jedenastu poszkodowanych odniosło obrażenia zagrażające życiu, a 37 lżejsze. Rannych rozwieziono do szpitali w Miszkolcu, Debreczynie, Egerze i Nyíregyházie.

Jedna z poszkodowanych, pani Helena, opisała pierwsze sekundy po zjechaniu autokaru z jezdni.

Rękami rwałam ziemię, żeby się wydostać. Wszyscy krzyczeli: ratunku

pani Helena, pasażerka autokaru

Co wiemy o ofiarach. Węgierskie media: wśród nich 17-latek

Węgierski serwis 24.hu podał, że najmłodszą ofiarą wypadku jest 17-latek. Pozostałych jedenaście osób, które zginęły, było pełnoletnich. Wśród pasażerów jechały także młodsze dzieci, ale według dostępnych informacji żadne z nich nie znalazło się wśród ofiar śmiertelnych.

Ciała wszystkich dwunastu ofiar przewieziono do kostnicy szpitala w Miszkolcu. Identyfikacja trwa i jest utrudniona. Wojewoda podkarpacki Teresa Kubas-Hul tłumaczyła, dlaczego proces się przedłuża.

Cały czas trwa identyfikacja wszystkich zwłok. Ona nie jest łatwa. Wypadek był drastyczny, więc służby węgierskie muszą być w 100 procentach pewne, że to jest tożsamość tej osoby

Teresa Kubas-Hul, wojewoda podkarpacki

Władze zapowiedziały, że tożsamości ofiar nie będą ujawniane bez zgody rodzin. Część bliskich wciąż nie wie, co stało się z ich krewnymi. Jedna z osób szukających informacji relacjonowała: Nie wiemy dalej nic, szukamy brata. Odnaleźliśmy szwagierkę, jest w szpitalu, ale nie mamy informacji o bracie. On nie miał dokumentów przy sobie.

Dla pasażerów, którzy wyszli z wypadku bez poważnych obrażeń, wysłano z Polski autokar zastępczy. Autostradę na odcinku wypadku zamknięto na wiele godzin.

Wracali z Medjugorie. Pielgrzymkę organizowało biuro z Rymanowa-Zdroju

Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie potwierdził, że autokarem wracała do kraju grupa pielgrzymkowa z Podkarpacia. Pojazd miał podkarpackie tablice rejestracyjne, a należał do firmy transportowej z okolic Jasła. Samą pielgrzymkę organizowało biuro z Rymanowa-Zdroju.

Celem wyjazdu było Medjugorie w Bośni i Hercegowinie, jedno z najczęściej odwiedzanych przez Polaków miejsc kultu maryjnego w Europie. Grupa spędziła tam kilka dni i wracała do Polski trasą przez Węgry. Do granicy pozostawało jej kilka godzin jazdy.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że pasażerowie to mieszkańcy Strzyżowa i okolicznych miejscowości. Resort nie podawał w niedzielę pełnej listy ofiar, powołując się na trwającą identyfikację i konieczność powiadomienia rodzin.

Siedliska w gminie Lubenia. Proboszcz: rodziny wciąż żyją nadzieją

Najwięcej ofiar pochodzi z parafii świętego Józefa w Siedliskach w gminie Lubenia w powiecie rzeszowskim. Proboszcz, ksiądz Krzysztof Kochanowicz, przekazał w niedzielę, czego dowiedział się od rodzin.

Mam niezweryfikowane jeszcze informacje, że wśród osób, które zginęły, pięcioro to tutejsi parafianie. Na sto procent wiem o jednej osobie, ponieważ rano odwiedziła mnie rodzina ofiary

ksiądz Krzysztof Kochanowicz, proboszcz parafii świętego Józefa w Siedliskach

Sołtys Siedlisk mówił o czterech potwierdzonych ofiarach z samej miejscowości i podsumował niedzielę słowami: Na pewno duży szok i czarny dzień w historii Siedlisk. Proboszcz podkreślił, że pielgrzymki nie organizowała parafia i że sam dowiedział się o niej dopiero rano w dniu wypadku. Za parafian modlono się po niedzielnej sumie.

Ksiądz Kochanowicz opisał też, kto jechał autokarem. Osoby wymieniane wśród ofiar to ludzie starsi, mający po sześćdziesiąt kilka lub siedemdziesiąt lat. Wiem, że w pielgrzymce uczestniczyła też rodzina z dziećmi, jednym dorosłym synem i drugim kończącym szkołę podstawową, ale o nich nie słyszałem, by stało im się coś złego – powiedział.

Najtrudniejsze w niedzielę było to, że część rodzin wciąż nie miała oficjalnego potwierdzenia.

Rozmawiałem z bliskimi jednego z małżeństwa i oni wciąż żyją nadzieją, że to nie ich bliscy zginęli, ponieważ czekają na oficjalne potwierdzenie. Sytuacja jest dynamiczna

ksiądz Krzysztof Kochanowicz

Odwołane dożynki w Straszydlu, okrojone Święto Plonów w Strzyżowie

Gmina Lubenia odwołała zaplanowane na niedzielę Dożynki Gminne w Straszydlu. Gminny Ośrodek Kultury podał, że zostaje z nich tylko część religijna: msza o godzinie 14 z poświęceniem plonów.

W obliczu tej tragedii prosimy o uszanowanie powagi sytuacji. Łączymy się w bólu z rodzinami i bliskimi osób dotkniętych tragedią

Adam Skoczylas, wójt gminy Lubenia

W gminie Strzyżów, z której pochodziła część pasażerów, z Gminnego Święta Plonów w Grodzisku wykreślono część rozrywkową. Odwołano występy grup Małe Pogórze, Kłosowianie i Łęczanie oraz zespołów Alergen i Ukoja. Reszta obchodów odbyła się w stonowanej atmosferze.

Echo tragedii dotarło też poza Podkarpacie. W Gdańsku wyciszono finał 766. Jarmarku świętego Dominika, rezygnując z pozostałych występów artystycznych. Nagrody wręczono laureatom indywidualnie, a stoiska pracowały do godziny 20.

MSZ: pięć osób w stanie zagrożenia życia. Ambasada uruchomiła infolinię

Andrzej Osiak z Departamentu Konsularnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych przedstawił w niedzielę bilans obrażeń. Wcześniej rzecznik resortu Maciej Wewiór mówił o siedmiu osobach w stanie bardzo ciężkim, a dane były w ciągu dnia korygowane w miarę napływu informacji ze szpitali.

Stan około dziesięciu osób jest bardzo poważny, pięć z nich jest w stanie zagrożenia życia

Andrzej Osiak, Departament Konsularny Ministerstwa Spraw Zagranicznych

W Ambasadzie RP w Budapeszcie powołano zespół kryzysowy i uruchomiono infolinię dla rodzin: +36 20 472 9502. Konsulowie mają odwiedzić każdy ze szpitali, do których trafili Polacy. Ministerstwo zapowiedziało, że samo skontaktuje się z rodzinami, które nie zdołają tego zrobić.

Osiak zwrócił uwagę na barierę językową w węgierskich szpitalach. Do pomocy włączyli się mieszkający na Węgrzech Polacy, przede wszystkim z okolic Egeru, którzy tłumaczą rozmowy między poszkodowanymi a personelem medycznym.

Kierowcy autokaru. Jeden zatrzymany, drugi zwolniony po przesłuchaniu

W autokarze jechało dwóch kierowców i obaj przeżyli wypadek. Jeden z nich został ranny. Węgierska policja przesłuchała obydwu, po czym zatrzymała tego, który w chwili zdarzenia prowadził pojazd. Drugiego zwolniono.

Okoliczności wypadku uzasadniają zatrzymanie jednej osoby w areszcie, tej, która prowadziła autokar

Wojciech Zajączkowski, wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Sąd rejonowy w Miszkolcu zdecydował 18 sierpnia o 30-dniowym areszcie dla kierowcy. Do poniedziałku żadnemu z kierowców nie postawiono zarzutów. Wiceminister zaznaczył, że kolejność jest tu jednoznaczna: To jest kwestia ustaleń, które musi poczynić najpierw policja węgierska, później trafi to do naszych władz.

Obecność dwóch kierowców jest standardem na dłuższych trasach międzynarodowych i ma pozwalać na zmiany za kierownicą. To, jak wyglądał podział jazdy i odpoczynku tej nocy, będzie jednym z kluczowych wątków obu postępowań.

Policja: kierowca prawdopodobnie zasnął za kierownicą

W komunikacie węgierskich służb pojawiła się wstępna hipoteza dotycząca przyczyny.

Wstępne informacje wskazują, że kierowca prawdopodobnie zasnął

komunikat policji węgierskiej

Na tym etapie jest to ustalenie wstępne. Odcinek, na którym doszło do zdarzenia, jest prosty, a warunki drogowe nie wskazywały na czynnik zewnętrzny. W autokarze podróżowało dwóch kierowców, co jest standardem przy dłuższych trasach międzynarodowych i pozwala na wymianę za kierownicą. Węgierskie służby będą badać między innymi zapisy tachografu i czas pracy obu kierowców. Policja rozpoczęła przesłuchania świadków.

Przewoźnik broni kierowców. Firma Michael spod Jasła działa od 28 lat

Autokar należał do Firmy Przewozowej Michael s.c. ze Świerchowej w gminie Osiek Jasielski w powiecie jasielskim. Właścicielami są Teresa i Tadeusz Dykasowie, a przedsiębiorstwo działa od 28 lat. Zajmuje się przewozem pasażerskim, wynajmem autokarów z kierowcą oraz organizacją wyjazdów krajowych i zagranicznych. W materiałach reklamowych zapewniało, że wszyscy jego kierowcy przechodzą szkolenia z bezpieczeństwa.

Tadeusz Dykas stanął w obronie swoich pracowników. Podkreślił, że nie są to przypadkowi ludzie ani kierowcy zatrudnieni na jeden wyjazd.

To są bardzo doświadczeni kierowcy, pracują u nas od kilku lat. Obaj kierowcy żyją, jeden z nich jest ranny

Tadeusz Dykas, współwłaściciel Firmy Przewozowej Michael

Właściciel przekazał też, że firma zareagowała jeszcze w nocy. Jak tylko w nocy dowiedzieliśmy się o wypadku, wyruszyliśmy na Węgry autokarem zastępczym – powiedział. Przyznał przy tym, że nie zna przyczyn zdarzenia, a dostęp do rozbitego pojazdu mają na razie wyłącznie śledczy. Przewoźnik zadeklarował współpracę z policją.

Ustalenie odpowiedzialności należy do prowadzących postępowania. Na tym etapie zarzutów nie postawiono ani kierowcom, ani firmie.

Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo

Równolegle do postępowania węgierskiego własne śledztwo prowadzi strona polska. Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Krośnie, właściwa dla miejsca, z którego pochodzili przewoźnik i pasażerowie.

Prokuratura działa, podejmujemy natychmiastowe czynności w celu pełnego wyjaśnienia przyczyn i przebiegu tej tragedii

Waldemar Żurek, prokurator generalny

Polscy prokuratorzy i policjanci wykonują na razie czynności na terenie kraju, między innymi u przewoźnika i organizatora wyjazdu. Działania na miejscu wypadku będą możliwe dopiero po uzyskaniu zgody władz węgierskich. Prokurator generalny zapowiedział ścisłą współpracę z węgierskimi organami i koordynację ze służbą konsularną.

Nawrocki, Tusk, Sikorski i węgierski premier o tragedii

O wypadku jako pierwszy poinformował publicznie premier Węgier Péter Magyar, który opublikował wpis na Facebooku w niedzielę rano.

Dwanaście osób straciło życie, a co najmniej dziesięć zostało ciężko rannych w nocy, gdy polski autokar wpadł do rowu na autostradzie M3. Szczere wyrazy współczucia dla rodzin ofiar. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy brali udział w akcji ratunkowej

Péter Magyar, premier Węgier
Zrzut ekranu wpisu premiera Węgier Pétera Magyara na Facebooku o wypadku polskiego autokaru na autostradzie M3
Wpis premiera Węgier Pétera Magyara. fot. Facebook / Péter Magyar

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki zabrał głos kilkadziesiąt minut później.

Z głębokim bólem przyjąłem tragiczną wiadomość o wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło tak wielu naszych Rodaków. W obliczu tej niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła nas wszystkich, łączę się w modlitwie i głębokim współczuciu z rodzinami oraz bliskimi ofiar

Karol Nawrocki, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Zrzut ekranu wpisu prezydenta Karola Nawrockiego w serwisie X o wypadku polskiego autokaru na Węgrzech
Wpis prezydenta Karola Nawrockiego. fot. X / @NawrockiKn

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski potwierdził zdarzenie i zapowiedział przekazywanie kolejnych informacji przez resort.

Potwierdzam zaistnienie tragicznego wypadku autokaru z polskimi turystami na Węgrzech. Służba konsularna działa. Jesteśmy w kontakcie z władzami węgierskimi. MSZ będzie podawał sprawdzone informacje

Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych
Zrzut ekranu wpisu ministra Radosława Sikorskiego w serwisie X o wypadku polskiego autokaru na Węgrzech
Wpis ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. fot. X / @sikorskiradek

Kondolencje złożył również premier Donald Tusk.

12 osób straciło życie w tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Składam najgłębsze wyrazy współczucia rodzinom i bliskim ofiar. Dziękujemy węgierskim służbom za akcję ratunkową

Donald Tusk, premier

Minuta ciszy w poniedziałek, flagi do połowy masztu do 19 sierpnia

Wojewoda podkarpacki Teresa Kubas-Hul ogłosiła żałobne formy upamiętnienia ofiar. W poniedziałek 17 sierpnia w południe na Podkarpaciu ma zostać zachowana minuta ciszy, a flagi na budynkach publicznych opuszczono do połowy masztu do 19 sierpnia.

Premier Donald Tusk zdecydował o wysłaniu na Węgry samolotu specjalnego z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych i personelem medycznym. Kolejne maszyny przygotowała 8. Baza Lotnictwa Transportowego w Krakowie. Mają posłużyć do transportu poszkodowanych i wsparcia rodzin.

Sztab kryzysowy wojewody podkarpackiego

W Rzeszowie zwołano sztab kryzysowy. Wojewoda podkarpacki pozostawała w kontakcie z ministerstwami oraz służbami koordynującymi pomoc dla rodzin.

To ogromna tragedia. Łączymy się w bólu z rodzinami i bliskimi ofiar

Teresa Kubas-Hul, wojewoda podkarpacki

Polska służba konsularna na Węgrzech pracuje na miejscu i w szpitalach, do których trafili ranni. Konsulowie ustalają tożsamość poszkodowanych i pośredniczą w kontakcie z rodzinami w kraju.

To nie pierwszy taki wypadek polskich pątników wracających z Medjugorje

Niedzielna katastrofa jest najtragiczniejszym, ale nie pierwszym wypadkiem polskiego autokaru na trasie do Medjugorje. W XXI wieku doszło do co najmniej trzech podobnych zdarzeń, a dwa z nich miały niemal identyczny przebieg.

Czerwiec 2007 roku, Węgry. Autokar z pielgrzymami wracającymi z Medjugorje uległ wypadkowi na terenie tego samego kraju. Zginęła jedna osoba, 28 zostało rannych.

22 lipca 2007 roku, Francja. Miesiąc później autokar wiozący pielgrzymów z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej spadł w przepaść pod Grenoble i spłonął. Zginęło 26 osób, 24 zostały ranne. To najtragiczniejszy wypadek polskiego autokaru w historii.

6 sierpnia 2022 roku, Chorwacja. Na autostradzie A4 na północ od Zagrzebia autokar z polskimi pielgrzymami zjechał z drogi i wpadł do rowu. Zginęło 12 osób, 32 zostały ranne. Okoliczności były niemal takie same jak na węgierskiej M3: nocna jazda, prosty odcinek, zjazd do rowu.

Powtarzalność tego schematu, czyli nocny przejazd na końcówce wielogodzinnej trasy powrotnej, jest tym, na co po każdej z tych katastrof zwracali uwagę specjaliści od transportu drogowego.

Trasa, którą co roku jeżdżą tysiące polskich pielgrzymów

Autostrada M3 to główny korytarz tranzytowy dla polskich autokarów wracających z Bałkanów przez Węgry i Słowację. Wyjazdy do Medjugorje, zapisywanego w polskich mediach także jako Medjugorie lub Medziugorje, organizuje w kraju kilkadziesiąt biur pielgrzymkowych i parafii, a szczyt sezonu przypada na lipiec i sierpień. Trasa z Bośni i Hercegowiny na Podkarpacie liczy około 1100 kilometrów i jest zwykle pokonywana w jednym przejeździe, z nocnym odcinkiem przez Węgry.

Materiał będziemy aktualizować.

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Areszt dla trojga podejrzanych w sprawie Zondacrypto. Są zarzuty dla Rafała Zaorskiego

Sołowiow grozi Polsce bronią jądrową. „Żarty się skończyły”

Policja zatrzymała obywatela Azerbejdżanu. Kierwiński mówi o wydaleniu z Polski

Wojciech Olszański skazany prawomocnie. Sąd obniżył karę do 1,5 roku

Rafał Zaorski zatrzymany w sprawie Zondacrypto. „Jestem poszkodowany”

Jasnowidz Jackowski zapowiada wojnę po 20 września, a jej skutki, jak twierdzi, dotkną Polaków.

Panczenko odebrała Medal Wolności Słowa 2026. Wraca spór o jej słowa o podpaleniach sklepów i domów

Pogrzeb Wandy Traczyk-Stawskiej. Gdzie została pochowana i co napisał prezydent

Inne kategorie

Czytaj także