Stanisław Michalkiewicz: Znowu szczur i łasica?

4 min. czytania

Redakcja

12 listopada 2010 r.

4 min. czytania

Redakcja

12 listopada 2010 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Stanisław Michalkiewicz w felietonie „Znowu szczur i łasica” z listopada 2010 r. (NP 44/783 z 02.11.2010) sięga po rosyjską bajkę o wizycie myszy u szczura, który przechwala się afrykańskim puchem od Pelikana. Publicysta wykorzystuje ten literacki obraz jako pretekst do refleksji o polskiej klasie politycznej III RP i o dwóch kadencjach prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Kończy prowokacyjną konstatacją: „w kraju ślepców jednooki jest królem”. Michalkiewicz punktuje mechanizm samouwielbienia elit i pokazuje, jak polska scena publiczna daje się nabierać na powierzchowne kryteria oceny – o wiele bardziej po zewnętrznym wrażeniu niż po rzeczywistych kompetencjach. Klauzula końcowa: „Felietony nie zawsze odzwierciedlają poglądy i opinie redakcji”.

Czytaj więcej w dziale Felietony…

Żeby nie podłożyć się rozmaitym krajowym cudzoziemcom, tym razem odwołam się również do utworu rosyjskiego, a ściślej – sowieckiego: opowieści o wizycie myszy u szczura. – Na czym byś nie usiadła, gdzie nie spojrzysz – przechwalał się szczur – wszystko zagraniczne! – „A etot snieżnyj puch dostali mnie wcziera. On afrikanskij, od – od Pelikana!”. Wreszcie podano do stołu, a tam – cóż za obciach! Chleb i słonina! Mysz musiała zrobić wielkie oczy, bo szczur najwyraźniej uznał, że powinien się wyekskuzować. Uczynił to w sposób mniej więcej podobny do tego, w jaki premier Donald Tusk uzasadniał swoją rezygnację z kandydowania w wyborach prezydenckich – że niby kwaśne winogrona. I na koniec autor bajki – zwyczajem sowieckich moralizantów – konstruuje morał w tym sposobie: „Da, znaju, jest jeszczio siemiejki, gdie nasze chajat i braniat, gdie s umilenijem gladiat na zagranicznyje naklejki – da sało – russkoje jediat!” (tak, wiem, są jeszcze domy, gdzie wszystko co nasze ganią i ze wszystkiego szydzą, gdzie z upodobaniem oglądają zagraniczne etykiety – ale słoninę jedzą rosyjską). Coraz częściej można odnieść wrażenie, że z tą reinkarnacją coś jednak jest na rzeczy. Już nie chodzi nawet o to, że niektóre osobistości do złudzenia zaczynają przypominać osobistości zmarłe; na przykład pani red. Janina Paradowska coraz bardziej przypomina Melanię Kierczyńską, której smakowity opis pozostawił w literaturze Leopold Tyrmand – ale o to, że żyjące osobistości wcielają się również w – jeśli można tak powiedzieć – postacie literackie. Na przykład w rolę tego szczura z sowieckiej bajki wcielił się ludowy komisarz Unii Europejskiej Janusz Lewandowski, o czym mogliśmy przekonać się podczas sympozjonu pod tytułem: „Jaka Polska w XXI wieku”, jaki odbył się niedawno na Politechnice Warszawskiej. Nie chodzi o fizyczne podobieństwo do szczura, bo w tej konkurencji bezkonkurencyjny był inny lublinianin, mianowicie Bolesław Bierut, nawet z tego powodu nazywany „szczurem”, w odróżnieniu od premiera Edwarda Osóbki-Morawskiego, który nazywany był „łasicą”. Szczur i łasica – takie potwory administrowały wówczas naszym nieszczęśliwym krajem. Pod tym względem niewiele się zmieniło – ale na razie wróćmy do Lewandowskiego i jego podobieństwa do szczura z sowieckiej bajki. Upatruję je w snobizmie. Miał bowiem ironicznie doradzać niektórym polskim europarlamentarzystom, żeby starali się „ukrywać kraj swego pochodzenia”, bo obnosząc się ze swoją „bogoojczyźnianą przeszłością” nie są dobrymi ambasadorami naszego kraju. Lewandowski to co innego; wystarczy jedno spojrzenie, by nabrać przekonania, że jest cudzoziemcem. O takich poeta pisał jeszcze przed wojną, że „O pierwszej, gdy najgwarniej, wszedł dureń do kawiarni. Siadł ważny, energiczny i chciał być zagraniczny (…). Zamówił „whisky-soda”, sepleniąc spleenowato i westchnął, myśląc: szkoda – bo tęsknił za herbatą (…). Zażądał „ilustrejszn” – podano „Światowida”. Odsunął go z wyrazem znudzenia i niesmaku, bo tęsknił za powieścią Migowej w „Czerwoniaku”. Ciekawe, że takie parcie na imitowanie cudzoziemszczyzny spotyka się tylko w naszym nieszczęśliwym kraju i to zwłaszcza wśród tak zwanych „młodych, wykształconych”, jak np. były prezydent naszego państwa Aleksander Kwaśniewski, który na wspomnianym sympozjum uznał, że największym problemem naszego nieszczęśliwego kraju jest problem „z solidarnością”. Oczywiście, jak zwykle się myli. Największym problemem Polski jest bowiem kryzys przywództwa, w następstwie którego prezydentami zostają osobnicy – na przykład tacy jak on. Nie chodzi mi nawet o tzw. wstydliwe zakątki z życiorysu, tylko o notoryczne zaniedbywanie polskich interesów państwowych – w dodatku z pobudek wyjątkowo nikczemnych – bo chyba można za taką uznać nadzieję na powierzenie mu posady pierwszego sekretarza ONZ albo przynajmniej – pierwszego sekretarza NATO. Oczywiście nic z tego nie wyszło; jacy ci Amerykanie są, to są, ale na tyle kumaci, żeby wiedzieć, że takim filutom żadnego poważniejszego stanowiska powierzyć nie można. Toteż w końcu wylądował na łaskawym chlebie u ukraińskiego nababa Wiktora Pińczuka, zięcia b. prezydenta Leonida Kuczmy, na posadzie szefa fundacji Jałtańska Strategia Europejska – cokolwiek by to miało znaczyć. No ale w kraju ślepców jednooki jest królem – więc nic dziwnego, że i Kwaśniewski został obwołany prezydentem Polski aż dwukrotnie. Co za hańba, co za wstyd! Stanisław Michalkiewicz Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” Nr 44 (783) z 2 listopada 2010 r.

Napisane przez

Cykl

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Mordobicie „ruskich onuc”

Czy jesteśmy kondominium niemiecko-rosyjskim? Felieton z 2013 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także