Konspiracyjne Wojsko Polskie, największa formacja podziemia niepodległościowego po 1945 r., było dziełem kapitana Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, o którym Alina Czerniakowska pisze w tygodniu po obchodach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w 2014 r. Autorka przytacza jego rozkaz ze stycznia 1945 r., gdy front był jeszcze na polskich ziemiach, w którym młody żołnierz z Rzejowic przestrzegał przed frazesami Rządu Lubelskiego i zapowiadał walkę, „aż nad Polską rozgorzeje słońce prawdziwej wolności”. Przypomina, że bohaterów mordowano i wrzucano do bezimiennych dołów, a dzień 1 marca, o który zabiegali prezydent Lech Kaczyński i prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka, jest ich pośmiertnym zwycięstwem. Opisuje uroczystość w Piasecznie, wmurowanie tablicy i pokaz swojego filmu dokumentalnego „Czy warto było tak żyć”. Wymienia „Nila”, „Ognia”, „Łupaszkę”, „Inkę” i innych, którzy powrócili z niepamięci.
Publicystyka
Zwycięstwa przychodzą, gdy walczy się o słuszną sprawę, bez fałszu, pokrętnych interesów, oddając się całkowicie wielkim ideałom. Tak było z Żołnierzami Wyklętymi (bo niezłomnymi), którzy nie złożyli broni w 1945 r.
Dla nich to nie był koniec wojny. Wraz z frontem sowieckim przyszła nowa okupacja, zdradziecka, podstępna, mamiąca ludzi hasłami o przyjaźni, sprawiedliwości społecznej, wzajemnej współpracy. Przedwojenni polscy żołnierze, nienawykli do zdrady, służący w niepodległościowych formacjach, doskonale wiedzieli, co ich czeka z rąk „czerwonych”. Mieli zresztą tego dowody na Kresach i kolejnych terenach zajmowanych przez wojska sowieckie.
Kapitan Stanisław Sojczyński „Warszyc”
Dowódca i twórca Konspiracyjnego Wojska Polskiego, największej formacji wojskowej po wojnie, skutecznie walczący z bandytyzmem komunistycznym, Wielki Wyklęty, kapitan Stanisław Sojczyński „Warszyc” już w styczniu 1945 r. pisał do żołnierzy: „Nie dawać się zwodzić pustymi frazesami Tymczasowego Rządu Lubelskiego i Rosji o nowej rzekomej niepodległości. Pamiętać o tym, ze dążeniem Rosji jest wchłonięcie nas jako jednej z republik sowieckich… Wpływy Stalina na rządzącą klikę w Polsce równają się okupacji, w administracji państwowej jest wielka ilość osób posiadających obywatelstwo rosyjskie lub zaprzedanych ZSRR. Załogi Armii Czerwonej grabią i gwałcą, a w wojsku polskim na różnych stanowiskach są oficerowie sowieccy lub rażąco w nieproporcjonalnej ilości Żydzi, a służba bezpieczeństwa działa jak NKWD. Stosowana przez czerwonych metoda rządzenia jest systemem policyjnym. Po więzieniach i obozach karnych siedzi tylu najlepszych synów Polski i nie ma dziedziny, gdzieżby czerwoni nie dopuszczali się najpospolitszych draństw… Będziemy trwać na stanowiskach i walczyć tak długo, aż nad Polską rozgorzeje słońce prawdziwej wolności!”.
Tak pisał wówczas, gdy jeszcze front był na polskich ziemiach, młody żołnierz z dalekich Rzejowic, który miał świadomość sytuacji i determinację walki. A dzisiaj niektórzy „wielcy” uczeni, profesorowie mówią, że byli w PPR czy UB, bo nic nie wiedzieli…
Przeczytaj również: Stanisław Sojczyński „Warszyc”, twórca KWP
1 marca, pośmiertne zwycięstwo Niezłomnych
Bohaterowie byli nieludzko mordowani przez moskiewskich bandytów i rodzimych zdrajców. Skazani na zapomnienie, zamordowani, wrzuceni do dołów w niewiadomych miejscach, doczekali się zwycięstwa. Dzień 1 marca zostanie już na zawsze ich świętem – Żołnierzy Wyklętych – Niezłomnych. Zabiegał o to jeszcze prezydent Lech Kaczyński i prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Ten dzień to również ich pośmiertne zwycięstwo! Mało kto chce dziś o tym pamiętać.
Najważniejsze, że tak licznie włączyli się Polacy w to narodowe świętowanie. Tyle różnych organizacji, instytucji, młodzieży, ludzi różnych zawodów i profesji. Przez kilka dni mówili w całej Polsce o tamtych powojennych bohaterach. Nil, Ogień, Łupaszka, Żelazny, Zapora, Młot, Burta, Inka, Lalek itd. – stali się naszą dumą, powrócili z niepamięci. Byłam na jednej z takich uroczystości w podwarszawskim Piasecznie. Wmurowanie tablicy Żołnierzom Wyklętym, wzruszenie, gdy młodzi recytowali teksty i śpiewali pieśni, jeszcze niedawno zakazane, duże zainteresowanie moim filmem dokumentalnym pt. „Czy warto było tak żyć”, właśnie o wspomnianym, bohaterskim żołnierzu Stanisławie Sojczyńskim i kolegach, którzy podzielili jego los. Wtedy pomyślałam: jednak zwyciężyli, ale czy zawsze „wolność krzyżami trzeba mierzyć”?
Alina Czerniakowska
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Aliny Czerniakowskiej pt. „Jednak zwyciężyli!” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 12 (959) z dnia 18 marca 2014 roku, s. 14. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Alina Czerniakowska / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 12 (959)/2014, s. 14.



