Wenezuela i jej przestępczość, która co roku pochłania tysiące ofiar napadów rabunkowych, to dla prof. Piotra Jaroszyńskiego ostrzeżenie dla Polski. Filozof z KUL zaczyna od spraw krajowych: zadłużenia państwa liczonego w bilionach złotych, perspektywy wolnej sprzedaży ziemi cudzoziemcom od 2016 r., planów wobec lasów państwowych, wiatraków niszczących krajobraz i emigracji za pracą. Zastanawia się, czy społeczeństwo, które na to wszystko reaguje obojętnością, nie zostanie w końcu doprowadzone do sytuacji rewolucyjnej. Na przykładzie Wenezueli, gdzie poprzedni prezydent Hugo Chávez otwarcie nawoływał do rewolucji i socjalizmu, pokazuje mechanizm: najpierw bieda, potem zazdrość, wreszcie nienawiść i przyzwolenie na przemoc. Felieton kończy się przestrogą, że najgorsze, co można stracić w czasie kryzysu, to sumienie, i myślą, która streszcza cały tekst: gdy ocalimy sumienie, ocalimy Polskę.
Patrząc na kierunek, w jakim sterowane jest nasze państwo, możemy dojść do wniosku, że każdy dzień jest jak rok, to znaczy każdy dzień pod rządami obecnej koalicji, a właściwie politycznego kartelu, cofa nas o rok, każdy dzień oznacza zmarnowany rok dla Polski. Tempo upadku jest zastraszające. W świetle niektórych obliczeń mamy już 3 biliony złotych długu, czyli ok. 1 biliona dolarów. Tymczasem w roku 1980 było to ok. 25 miliardów dolarów. Chciałoby się powiedzieć: tylko. Ale jaka była wówczas reakcja społeczna! Dziś ludzie są już tak otępiali całą sytuacją, że gdyby im powiedzieć, że mamy 10 albo 100 bilionów długu, to prawdopodobnie nie sprawiłoby im specjalnej różnicy i nie uświadomiło, co to tak naprawdę realnie znaczy. Perspektywa legalnej sprzedaży ziemi cudzoziemcom od r. 2016, dokonującej się na razie przez podstawione słupy, też nie wywołuje odpowiedniej reakcji, ludzie myślą: a co to za różnica kto będzie właścicielem, ziemia to ziemia, ktoś tam będzie coś uprawiał lub budował. A lasy? Zadłużą i sprzedadzą, wytną i zaorzą. Przecież to wszystko jedno.
Lud polski zniesie wszystko?
Piękny krajobraz zniszczony przez wiatraki i potężną trakcję przesyłową, jak np. na Suwalszczyźnie, to też nie nasz problem, bo przecież można pojechać gdzieś indziej, do ciepłych krajów, na Majorkę albo włączyć w telewizji kanał przyrodniczy. Elektrownie atomowe, z których najbogatsze państwa europejskie się wycofują, bo to tykająca bomba, u nas jak najbardziej, będziemy budować. Jest ciężko, to przecież można wyemigrować za pracą. Jednym słowem lud polski zniesie wszystko. Przyzwyczajony do jarzma pańszczyźnianego i komunistycznego, zniesie i to nowe jarzmo. Zniesie albo nie zniesie. W którymś momencie to wszystko zacznie się kumulować, zacznie pękać, rynki pracy zostaną zamknięte, i wtedy okaże się, że jesteśmy w niewoli na wiele pokoleń i nie mamy żadnego wyjścia. I co wtedy? Wtedy oczywiście rzucimy się sobie do gardeł i nawzajem się pozagryzamy. Gwałtownie wzrośnie przestępczość, a partie lewicowo-rewolucyjne zachęcać będą do budowania nowego, lepszego świata. Będzie tylko jeden warunek, najpierw należy pokonać wroga. A kto będzie wrogiem? Ten, który uczciwie czegoś się dorobił, ten, kto coś już posiada. Biednych napuści się na bogatych, a potem na biedniejszych także, bo każdemu coś można zabrać.
Rewolucja w Wenezueli jako ostrzeżenie
To, co dzieje się od pewnego czasu w Wenezueli, jest dla nas ostrzeżeniem. W każdym miejscu i o każdej porze można być napadniętym, okradzionym, porwanym, a nawet zabitym. Nie ma już żadnych hamulców. Hamulce przeciął poprzedni prezydent, nawołując wprost do rewolucji i mieszając biskupów z błotem. Krzyczał, że jeśli świat nie wybierze rewolucji i socjalizmu, to zginie. A na czym polega rewolucja? Każda rewolucja polega na tym, że ludzi się doprowadza do skrajnej biedy, następnie wzbudza się ich niezadowolenie, potem zadrażnia zazdrością, a wreszcie elektryzuje nienawiścią. Dalej wypadki toczą się same, ponieważ rewolucyjny rząd wcale nie zamierza przeciwdziałać przemocy i przestępczości, skoro zachęcał do rewolucji, a rewolucja to właśnie przemoc i przestępczość. A więc dalej róbmy rewolucję.
Bandytów nigdy nie brakowało. Jak świat światem zawsze byli bandyci, złodzieje i oszuści. Tu jednak mamy do czynienia z przestępczością organizowaną odgórnie, bo przez sterujących państwem – traktowanym jako istotny element ideologii i jako realne narzędzie utrzymania się przy władzy. Jeżeli rocznie w Wenezueli zostaje zamordowanych ok. 23 tys. osób tylko z racji rabunkowych, to jest to znak, że życie ludzkie nic nie znaczy, że nawet łatwiej najpierw zabić, a potem okraść, bo ofiara nie stawia już oporu. Kto w takich warunkach odbuduje społeczność, jeśli w zasadzie zniszczono sumienia? Człowiek bez sumienia nie jest nawet przestępcą, staje się opętańcem, użytecznym narzędziem w rękach takiego czy innego szatana, rewolucjonisty, bandyty.
Przeczytaj również: Nie tracić ducha! Generał Mariusz Zaruski
Ale w jeszcze większym stopniu opętane muszą być siły, które uruchamiają takie mechanizmy. Są to siły międzynarodowe, które specjalizują się w konfliktowaniu społeczeństwa ponad granice sumienia i poza granice życia. Taką była krwawa Rewolucja Francuska, taką była jeszcze krwawsza Rewolucja Bolszewicka. Dla normalnego człowieka takie metody i takie cele są porażające, gdyż nic ich nie usprawiedliwia.
Ocalić sumienie
Musimy wobec tego bardzo uważać, aby w naszym kraju nie doprowadzono do sytuacji rewolucyjnej, tak byśmy się na siebie rzucili. A choć krokiem w taką stronę jest prowokowanie zapaści ekonomicznej, to jeszcze gorsze skutki może przynieść zniszczenie naszych sumień. Ale właśnie dlatego inspiratorzy chcą nam sumienia najpierw znieczulić, a potem zabić. A potem? Potem to już ma miejsce niekontrolowana walka żywiołów. Musimy się ratować, ale nie za cenę utraty sumienia. Gdy ocalimy sumienie, ocalimy Polskę.
Piotr Jaroszyński
ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Piotra Jaroszyńskiego pt. „Ostrzeżenie” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 7 (954) z dnia 11 lutego 2014 roku, s. 17. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Piotr Jaroszyński / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.


