Prof. Zenderowski rezygnuje z tytułu po sprawie Barbary Mróz-Gorgoń. „Akademicka omerta”

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

29 września 2026 r.

Zenderowski rezygnuje z tytułu

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

29 września 2026 r.

Prof. Radosław Zenderowski chce symbolicznie zrezygnować z posiadanego tytułu po tym, jak zaczął domagać się dokumentów dotyczących habilitacji Barbary Mróz-Gorgoń. Uczony nie przesądza jej winy, ale twierdzi, że reakcja środowiska naukowego odsłoniła niedawno poważny problem: ciszę, konformizm i niechęć do zadawania niewygodnych pytań.

Co zrobił prof. Zenderowski po aferze Mróz-Gorgoń?

Radosław Zenderowski, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych w 2013 r. W sierpniu 2026 r., po wybuchu afery wokół raportu „Polaków portret własny”, zapowiedział, że jeśli Barbara Mróz-Gorgoń pozostanie doktor habilitowaną, to on zrzeknie się swojej profesury. Czekał na to 30 dni.

Co więcej, 22 sierpnia Zenderowski złożył do Rady Doskonałości Naukowej formalny wniosek o udostępnienie dokumentacji jej postępowania habilitacyjnego. Chodziło o sprawdzenie jej dorobku, wskazanego osiągnięcia naukowego, recenzji i uchwały komisji habilitacyjnej. Pismo w tej sprawie trafiło również do ministra nauki Marcina Kulaska.

W wywiadzie dla Pressmanii, a także w liście otwartym do prezydenta Karola Nawrockiego,  który został opublikowany 28 września, Zenderowski podkreślił, że jego decyzja ma charakter symboliczny. Chodzi bowiem o to, że polskie prawo nie przewiduje możliwości zwykłego zrzeczenia się tytułu profesorskiego. Tytuł ma charakter dożywotni i państwowy. Uczonemu chodzi więc o publiczne oświadczenie, że nie chce korzystać z prestiżu tytułu, jeśli instytucje odpowiedzialne za standardy akademickie nie bronią zasad, które ten prestiż uzasadniają.

Żółta koperta od prof. Radosława Zenderowskiego zaadresowana odręcznie do prezydenta RP dr. Karola Nawrockiego
Koperta z listem otwartym prof. Radosława Zenderowskiego do prezydenta Karola Nawrockiego. Fot. Radosław Zenderowski

„Nie jestem sądem i nie zamierzam wydawać wyroku w sprawie pani Barbary Mróz-Gorgoń” – powiedział wprost w rozmowie z Pressmanią. Sama sprawa była dla niego, jak twierdzi, „punktem wyjścia” i impulsem do postawienia szerszego pytania. Jak wyjaśniał, chce zobaczyć, co dokładnie przedstawiono jako osiągnięcie naukowe, jak oceniali je recenzenci i czy w ogóle da się dziś odtworzyć pełny tok tamtego postępowania.

Dlaczego akurat ta sprawa?

Barbara Mróz-Gorgoń, doktor habilitowana i profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, 29 lipca 2026 r. została powołana przez premiera Tuska na pełnomocniczkę rządu ds. promocji marki Polski. Do dymisji podała się już po niespełna trzech tygodniach. Powodem był kontrowersyjny raport jej fundacji „Polaków portret własny”, w którym wykazano poważne błędy merytoryczne. Bardzo szybko pojawiły się zarzuty o masowe wykorzystanie sztucznej inteligencji przy jego tworzeniu oraz logo Ministerstwa Sportu i Turystyki przy umowie wartej ok. 180 tys. zł, od której resort się później odciął.

Sama Mróz-Gorgoń przyznała, że przy tworzeniu raportu korzystano z AI, a opublikowany materiał „nigdy nie powinien pojawić się w przestrzeni publicznej”. Dlaczego jednak ktoś dał zielone światło wobec tej „pracy” i zezwolił na jej udostępnienie? W przestrzeni publicznej bardzo szybko pojawiły się zarzuty, że publiczne pieniądze przeznaczono na pracę, którą zamiast kompetentnych osób wykonała mocno halucynująca AI, bez odpowiedniego nadzoru. Na macierzystej uczelni Barbary Mróz-Gorgoń wszczęto wobec niej postępowanie dyscyplinarne, a ona sama udała się na roczny urlop zdrowotny. W sprawę zaangażowała się również prokuratura, która bada rozliczenie 179 738,19 zł dotyczące umowy na projekt „Marka Polska – podstrategia turystyczna”. Resort twierdzi, że kontrowersyjny raport nie wchodził w skład tej umowy.

Zenderowski jest jednak zdania, że problem w tej sytuacji nie zaczyna się  od samej dymisji z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jego zdaniem na samym początku należy zadać pytanie, kto i na jakiej podstawie przyznał jej habilitację i dlaczego po tym, jak wybuchł związany z nią skandal, to żadna instytucja nie zdecydowała się otwarcie wyłożyć dokumentów na stół.

Czym jest „akademicka omerta”, o której mówi Zenderowski?

W udzielonym wywiadzie profesor mówi wprost o „świętym spokoju”, jaki dominuje w polskiej nauce, a także o „akademickiej omertcie”, która działa na zasadzie „ty nie pytasz o mnie, ja nie pytam o ciebie”. Pytanie, które według niego należy zadać całemu środowisku, brzmi: czy polska nauka jeszcze potrafi się samooczyścić, czy może obowiązujący standard zależy od tego, jak silną pozycję ma osoba, o którą akurat pytamy.

List otwarty, który wysłał do prezydenta, został również jednocześnie zaadresowany do Rady Doskonałości Naukowej, Polskiej Akademii Nauk i Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.  Zenderowski chce się dowiedzieć, jak bardzo wymienione instytucje są w stanie wyjaśnić omawiane przez niego wątpliwości. Jak podkreślił, nie chodzi o zdawkowy komunikat, że „wszystko było w porządku”.

Co oznacza symboliczna rezygnacja z tytułu profesora?

Zenderowski formalnie nie posiada żadnych narzędzi, aby odebrać Barbarze Mróz-Gorgoń jej stopień naukowy. Co istotne, on sam też nie może w pełni formalnie zrzec się własnego tytułu, ponieważ polskie prawo takiej procedury po prostu nie przewiduje. Uczony zdecydował się więc zrobić coś innego i wystawić prestiż wynikający z tytułu profesury naprzeciw milczeniu instytucji, które ten tytuł nadają i powinny go nadzorować. Doszedł więc do wniosku, że w obecnych realiach, gdzie osoby pokroju byłej ekspertki Tuska, mimo swoich działań, nadal mają stopień doktora habilitowanego, to on swojego tytułu profesora nosić nie chce.

Źródła: Pressmania, Do Rzeczy, TVN24. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij
Najnowsze

Cienkowska modelką na evencie własnego resortu. Takich „artystów” wspiera rząd Tuska

W jakim przypadku wojsko może zabrać Ci auto?

„Diss na raka” zebrał 292,7 mln zł. Kontrowersje wokół Cancer Fighters i pensji prezesa spółki

Kraków wybierze prezydenta w drugiej turze. Gibała i Piątkowska w finale wyborczego wyścigu

Natan Sieroń. Kim był 29-letni policjant z Bolesławca, który zginął na służbie?

Plecaki ewakuacyjne do kupienia na Poczcie i w Lidlu. Co musisz mieć na wypadek wojny?

Renta wdowia wzrośnie od stycznia 2027. Nie każdy jednak dostanie pełną podwyżkę

Ranny ksiądz Adrian odprawił mszę w Jarosławiu. „Wybaczamy”

Inne kategorie

Czytaj także