Piekło zaczyna zamarzać? Sędzia oskarżony o fałszowanie protokołu

8 min. czytania

Redakcja

30 kwietnia 2020 r.

Piekło zaczyna zamarzać? Sędzia oskarżony o fałszowanie protokołu

8 min. czytania

Redakcja

30 kwietnia 2020 r.

Sprawa sędziego Sądu Rejonowego w Kraśniku, oskarżonego przez prokuraturę o przekroczenie uprawnień i sfałszowanie protokołu sądowego, ujawniła w 2020 roku problem, który Polacy znający polskie sądy znali od dawna z autopsji. Polski system protokołowania rozpraw – w którym to sędzia dyktuje protokolantowi własną wersję tego, co świadek powiedział – jest anachronizmem, który psuje sprawiedliwość u samej podstawy. Felieton Pawła Skuteckiego z 30 kwietnia 2020 roku jest jednocześnie reportażem ze sprawy z Kraśnika i krytyką szerszego mechanizmu. Tekst, który mimo upływu lat nic nie stracił na aktualności – bo polski system protokołów rozpraw zasadniczo się nie zmienił.

Kto był choć raz w polskim sądzie, ten wie, że protokołowanie rozpraw to temat do teatru absurdu albo kabaretu w stylu Monty Pythona. Fałszowanie protokołu, choć powszechne, chyba jeszcze nigdy nie zostało tak naprawdę ukarane. Sędzia z Kraśnika może być pierwszy, grozi mu pięć lat więzienia!

Jeśli jakimś cudem ktoś z czytelników uniknął przyjemności doświadczenia sprawy sądowej, to przybliżę ten idiotyczny proces. Za stołem siedzi sędzia. Po jego prawej lub lewej stronie, bokiem protokolant. Reszta siedzi pod ścianami, a zeznaje stojąc twarzą do sędziego. Świetnie to oddał John Adkins, Amerykanin, którego książka o polskim systemie wymiaru sprawiedliwości powinna ukazać się po polsku w tym roku:

Podczas zeznań świadka, albo przemowy adwokata, sędzia powtarza na głos to co słyszy i jego wersja trafia do protokołu. Jeśli świadek lub prawnik powie coś, czego sędzia nie usłyszy albo nie powtórzy, to nie zostanie zapisane. Oficjalnie nic takiego nie padło podczas rozprawy. 

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Lex szarlatan coraz bliżej. Milion złotych kary za pseudomedycynę

Wyłącznie słowa sędziego zostają zapisane w protokole. 

To znaczy, że protokół nie odzwierciedla tego co powiedział świadek, tylko co co sędzia powiedział, że świadek powiedział. Protokół jest pisany w pierwszej osobie („byłem”, „widziałem” itd.), ale wszystko przechodzi przez sędziego. Tak jakby twoje zeznania były na swój sposób brudne i było trzeba je przefiltrować, żeby trafiły do protokołu czyste i uporządkowane. Sędzia może wszystko co słyszy zmienić po swojemu. Nie, wybacz, nie może, ale zmienia wszystko, dyktując zeznania po swojemu i możesz być pewny, że jego wersja będzie zbieżna z twoją najwyżej w siedemdziesięciu, może osiemdziesięciu procentach. Tylko najkrótsze, najprostsze oświadczenia mają szansę znaleźć się w protokole w oryginalnej formie. (…) Koszmarny system tworzenia protokołów jest jednym z głównych powodów, dla których sprawy sądowe w Polsce trwają latami, bo sędziowie spędzają większość czasu na powtarzaniu i przetwarzaniu twoich słów patrząc na monitor i przerywając świadkowi co dziesięć sekund, bo mówi za szybko. Pisząc „za szybko” mam na myśli „w normalnym tempie”. 

Brałem udział jako strona, osoba zaufania lub obserwator w wielu rozprawach. Nie przypominam sobie takiej, do której potem bym nie musiał składać sprostowania do protokołu. Ten system po prostu tak działa, że nie działa. Pół biedy jeśli chodzi o stylistykę, ale przypominam sobie rozprawę z groźbą odebrania dziecka rodzicom, gdzie w protokole pojawiła się inna nazwa leku niż słyszałem z ust pani doktor w sali rozpraw. Problem w tym, że jeden lek jest dopuszczony do użytku u niemowląt, a drugi kategorycznie zabroniony. I co teraz? Kto miał halucynacje? Sprostowanie złożone, sprawa o fałszowanie protokołu trwa.

Temat kontynuujemy w artykule: Norbert Sabina Bobin walczy o wolność dla Sebastiana Majtczaka

A dzisiaj gwiazdą został Rafał D. 44-letni sędzia Sądu Rejonowego w Kraśniku. Prokurator zarzuca mu przekroczenie uprawnień poprzez usunięcie z akt sprawy dwóch stron protokołu rozprawy i zastąpieniu ich innymi podrobionymi kartami. Ponadto sędzia dokonał przerobienia dokumentu w systemie informatycznym, gdzie był zapisany protokół.

Przeczytaj również: Policja i prokurator w Trybunale Konstytucyjnym. Święczkowski pisze do komendanta Boronia i mówi o „zamachu stanu”

Co tam się wydarzyło? Sędzia Sądu Rejonowego w Kraśniku Rafał R. prowadził sprawę o pobicie. Ostatnia rozprawa odbyła się 11 maja 2016 roku i tego samego dnia zapadł wyrok. Kilka dni później jeden z oskarżonych zwrócił się o wydanie protokołu z ostatniej rozprawy. Dokumenty te zostały mu udostępnione. Jego obrońca wniósł apelację, w której podnosił, że nie wszystkie dowody, jakie były zgormadzone podczas postępowania, zostały ujawnione na ostatniej rozprawie. Tym samym doszło do błędów procesowych, które mogłyby skutkować uchyleniem wyroku przez Sąd II instancji. Jednak Sąd Okręgowy nie uwzględnił apelacji obrońcy uznając że apelacja jest bezzasadna. Na poparcie swoich twierdzeń adwokat złożył w Sądzie uzyskany przez klienta protokół z ostatniej rozprawy, w której orzekał Rafał R. Protokół ten różnił się od tego znajdującego się w aktach sprawy. W protokole rozprawy, który został wydany oskarżonemu, nie było wymienionych wszystkich dowodów na podstawie których Sąd wydał wyrok. Tymczasem w aktach sprawy znajdował się protokół rozprawy, który zawierał wyliczenie wszystkich dowodów. Sprawa była oczywista, musiało dojść do fałszerstwa.

Przeprowadzone przez prokuratora postępowanie doprowadziło do zgromadzenia licznych dowodów świadczących o popełnieniu przestępstwa przez sędziego Sądu Rejonowego w Kraśniku. Na wniosek Wydziału Spraw Wewnętrznych Sąd Apelacyjny Sąd Dyscyplinarny w Lublinie zezwolił na pociągnięcie sędziego Rafała R. do odpowiedzialności karnej. Wątpliwości w tej kwestii nie miał również Sąd Najwyższy, który utrzymał to postanowienie. Prokurator przedstawił sędziemu zarzuty przekroczenia uprawnień, ukrycia dokumentu, poświadczenia nieprawdy w dokumencie i jego sfałszowania. Czyny te zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności.

Nie powiem, żeby ta sytuacja była dla mnie szokująca czy choćby nowa, bo z protokołami cuda dzieją się od zawsze, ale wreszcie temat wypływa na powierzchnię. Gdyby choć jeden sędzia dostał wyrok, to może wreszcie system protokołowania rozpraw wejdzie w XXI wiek? Bo temat wymaga naprawdę głębokiej zmiany. Przy dzisiejszych środkach technicznych ta pokraczna, dziwaczna metoda mówienia do sędziego, który potem dyktuje protokolantowi pachnie stęchlizną XIX-wieczną…

Najczęściej zadawane pytania o protokoły rozpraw i sprawę z Kraśnika

Jak działa polski system protokołowania rozpraw?

Klasyczny polski model protokołowania rozprawy zakłada, że sędzia w trakcie zeznań świadka lub przemowy strony powtarza na głos to, co usłyszał, w formie zwięzłej. Protokolant zapisuje tę powtórzoną przez sędziego wersję – nie oryginalne słowa świadka. W efekcie protokół zawiera „wersję sędziego” tego, co świadek powiedział – przefiltrowaną przez słuchanie, rozumienie i ewentualne uproszczenie sędziego. Model ten – chociaż obowiązuje w postępowaniach cywilnych i karnych – od dawna jest krytykowany przez praktyków prawa jako anachroniczny i podatny na błędy. Jednocześnie od ok. 2010 roku stopniowo wprowadzane jest nagrywanie rozpraw (e-protokół), choć to dotyczy głównie spraw cywilnych – i nie wszędzie jest stosowane konsekwentnie.

Czego konkretnie dotyczyła sprawa sędziego z Kraśnika?

Prokuratura zarzuciła sędziemu Sądu Rejonowego w Kraśniku (Rafałowi R., wówczas 44-letniemu) przekroczenie uprawnień poprzez usunięcie z akt sprawy dwóch stron protokołu rozprawy i zastąpienie ich innymi, podrobionymi kartami. Dodatkowo sędzia miał dokonać przerobienia dokumentu zapisanego w systemie informatycznym sądu. Sprawa wyszła na jaw, gdy obrońca jednego z oskarżonych w sprawie o pobicie (orzekanej przez tego sędziego w 2016 roku) zauważył różnicę między protokołem wydanym jego klientowi a protokołem znajdującym się w aktach sądowych. Sąd Apelacyjny Sąd Dyscyplinarny w Lublinie zezwolił na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej, a decyzję tę utrzymał Sąd Najwyższy. Czyny zarzucane sędziemu zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności.

Czy fałszowanie protokołów jest częstym zjawiskiem?

Trudno o twarde statystyki – bo większość przypadków rozstrzygnięta jest w trybie sprostowań do protokołu, bez wszczynania postępowań karnych przeciwko sędziom. Adwokaci, radcowie prawni i strony postępowań rutynowo zwracają uwagę na drobne i większe rozbieżności między tym, co padło na sali, a tym, co znalazło się w protokole. Wprowadzenie e-protokołu (nagrywanie audio i wideo rozprawy) miało rozwiązać ten problem strukturalnie, ale w praktyce w wielu sądach nagrania są używane jako materiał pomocniczy, a nie zastępujący tradycyjny protokół pisemny. Sprawa z Kraśnika była więc o tyle wyjątkowa, że zarzuty wykroczyły poza zwykłe „uproszczenie wersji” i objęły faktyczne fizyczne sfałszowanie kart akt – co stanowi kwalifikowane przestępstwo.

Co o tym mówi polskie prawo karne?

Czyny zarzucane sędziemu z Kraśnika kwalifikowały się pod kilka przepisów Kodeksu karnego: art. 231 KK (przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – do 3 lat), art. 270 KK (fałszerstwo dokumentu – do 5 lat), art. 271 KK (poświadczenie nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego – do 5 lat), art. 276 KK (zniszczenie lub ukrycie dokumentu – do 2 lat). W przypadku zbiegu przepisów stosuje się przepis przewidujący karę najsurowszą – stąd zagrożenie do 5 lat pozbawienia wolności podawane w sprawie sędziego R. Dodatkowo dla sędziego oznacza to nie tylko procesy karne, ale i procedurę dyscyplinarną, której skutkiem może być wydalenie ze stanu sędziowskiego.

Czy system protokołowania rozpraw się zmienia?

Zmiany trwają, ale powoli i niejednolicie. E-protokół – czyli rejestracja audio i wideo całej rozprawy – jest stosowany w sprawach cywilnych od 2010 roku, w karnych od 2016. W praktyce jednak nie wszystkie sale rozpraw są wyposażone w odpowiedni sprzęt, część sądów rejonowych wciąż protokołuje w trybie klasycznym, a nawet tam, gdzie nagrywa się rozprawę, równolegle prowadzony jest skrócony protokół pisemny – i to ten ostatni stanowi formalną dokumentację akt. Tak długo, jak protokół pisemny pozostanie głównym dokumentem rozprawy, problem „wersji sędziego” będzie wracał. Reforma strukturalna – przejście na pełne nagrywanie i transkrypcję – wciąż czeka na realizację.

Sprawiedliwość zaczyna się od protokołu

Każdy, kto kiedykolwiek był stroną w polskim postępowaniu sądowym, wie, że protokół rozprawy nie jest neutralnym zapisem tego, co się zdarzyło. Jest dokumentem, który decyduje o losach sprawy. Zła wersja protokołu może zmienić wynik procesu – apelacja będzie miała inny materiał dowodowy niż faktyczna rozprawa, a strona pokrzywdzona błędnym zapisem może latami walczyć o sprostowanie. Sprawa sędziego z Kraśnika z 2020 roku jest jednym z głośniejszych sygnałów, że system wymaga gruntownej reformy – nie tylko po stronie kontroli sędziów, ale przede wszystkim po stronie samej technologii protokołowania. Felieton, który publikujemy poniżej, mówi o tym wprost – a postawiona w nim diagnoza odsłania problem systemowy, którego usunięcie wymaga gruntownej zmiany. Polskie sądy nadal protokołują w trybie XIX-wiecznym. To rzecz, którą polscy obywatele zauważają, ilekroć wchodzą do sali rozpraw.

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Raport „Polaków portret własny” Barbary Mróz-Gorgoń za 200 tys. zł wygenerowany przez AI?

ABW zatrzymała Ukraińca. Miał podłożyć bombę na zlecenie Rosji

Sygnalista ze Straży Miejskiej w Warszawie złożył 18-stronicowe pismo

Zmarł bsmt Grzegorz Stroński. Pogrzeb w Rumi w czwartek 20 sierpnia

Anna Midera odwołana z funkcji prezeski lotniska w Łodzi

Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska. Bohaterka Powstania miała 99 lat

Stuu usłyszał zarzuty w śledztwie Pandora Gate. Nie przyznaje się do winy, grozi mu do 12 lat więzienia

Produkcja rakiet Patriot w Polsce. Decyzja USA w ciągu dwóch miesięcy

Inne kategorie

Czytaj także