Z archiwalnej strony można korzystać:
„Dobra zmiana ” nie tylko postępuje zbyt wolno, ale w jej froncie pojawiło się „pęknięcie” w postaci osobliwych zachowań Prezydenta, który nie tylko ma w swoim otoczeniu jakieś podejrzane figury i nieodpowiednich doradców, ale robi wrażenie, jakby go ktoś ciężko przestraszył. Frau Kanzler? „Stare kiejkuty”? A może sławne „Oj, bo powiem?”
Nasze nadzieje na uporządkowanie Polski po rządach marnotrawców i złodziei, których moralność i mentalność najwymowniej ujawniły nagrania
w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, niestety, maleją. Podobnie, jak zaufanie
do sprawcy zamieszania w kwestii likwidacji „państwa prawników”.
Rząd i partia, sterujące zmianami, nie tylko się nie śpieszą, ale i popadły, jak się wydaje, w przesadne samozadowolenie. Ani nie ma gwarancji, czy się przejdzie bezproblemowo w następne kadencje, ani (tym bardziej) że się w wyborach samorządowych dotkliwych strat nie poniesie. Nie zrobiono rzeczy najpilniejszych, na które był czas w trzy miesiące po sukcesie wyborczym. Nie zmieniono obsady placówek dyplomatycznych; nie przepędzono szkodników
z placówek kultury (to przecież minister Gliński powołał Magdalenę Srokę na dyrektora PISF, aby wspierała antypolskie filmy); nie usytuowano państwa prawa, konserwując „państwo prawników”; nie przywrócono Polsce i nie zdemokratyzowano mediów, do dziś przeważnie lewacko tendencyjnych.
Opinię publiczną rażą niezdecydowane działania rządu w wielu sferach życia, nieustające panoszenie Wreszcie upomnienie: nie tylko Warszawa się liczy, ale trzeba zajrzeć
w województwa i powiaty, bo centrum jako tako podmieciono, ale „w terenie” od króla Ćwieczka ( czyli od Gierka i Tuska) często niewiele się zmieniło. Ale to pewnie przysłowiowy głos „wołającego na puszczy”...
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz