Sejm uchwalił ustawę porządkującą przepisy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy i pracowników we wspólnych operacjach oraz działaniach ratowniczych na terytorium Polski. Rząd przedstawia ją jako ujednolicenie prawa, opozycja nazywa ją ustawą o „bratniej pomocy”. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Zieliński tłumaczy, dlaczego jego klub głosował przeciw, czym jego zdaniem różnią się wspólne akcje ratownicze od działań podczas zgromadzeń publicznych i imprez masowych oraz czy na polskich ulicach mogą pojawić się uzbrojeni policjanci innych państw. Rozmowa dotyka też pytania o suwerenność państwa i porównania z ostatnimi zmianami prawa o zgromadzeniach na Ukrainie.
Z posłem Jarosławem Zielinskim (PiS) rozmawia Redakcja „Naszej Polski”
Dlaczego PiS głosował przeciw
Sejm uchwalił ustawę ujednolicającą przepisy dotyczące udziału zagranicznych funkcjonariuszy i pracowników we wspólnych operacjach lub działaniach ratowniczych w Polsce. Po wejściu tej ustawy w życie możemy zobaczyć np. policjantów innych państw w naszym kraju. Dlaczego PiS głosował przeciwko tej ustawie?
Jarosław Zieliński: Z wielu powodów. Polski rząd w suwerennym kraju, jakim przecież chcemy być, powinien być w stanie – bez pomocy funkcjonariuszy obcych służb sprowadzanych w różnych sytuacjach do naszego kraju – zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Tą ustawą o „bratniej pomocy” rząd wyraźnie przyznaje, że nie jest w stanie zapewnić Polakom bezpieczeństwa. A przecież mając 100-tysięczną policję i inne formacje i służby, w normalnie zarządzanym państwie bezpieczeństwo powinno być zagwarantowane bez potrzeby wprowadzania obcych, uzbrojonych funkcjonariuszy.
Obcy policjanci na polskich ulicach
Możemy więc zobaczyć niemieckiego policjanta na polskich ulicach, który jest na służbie i patroluje ulice? Jak to się ma do suwerenności naszego państwa?
Jarosław Zieliński: Bez wątpienia ta ustawa ogranicza naszą suwerenność. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nasi partnerzy zachodni w Unii Europejskiej pozwoliliby sobie na to, by polscy funkcjonariusze w polskich mundurach używali np. środków przymusu bezpośredniego na terenie obcych państw czy uzbrojeni, operowali na terenie Paryża czy Berlina. Po wejściu w życie ustawy funkcjonariusze obcych państw na polskich ulicach będą mogli operować legalnie, włącznie z możliwością użycia broni.
Akcje ratownicze a zgromadzenia publiczne
Jaki jest, Pańskim zdaniem, podstawowy powód wprowadzenia tej ustawy?
Jarosław Zieliński: Intencji nie ukrywa sam rząd. Jest ona zapisana w samej ustawie i konkretnych artykułach. Z ustawy wynika, że nie tylko i nie przede wszystkim chodzi o przeprowadzanie wspólnych akcji ratowniczych. Na takie działanie byłaby zgoda Prawa i Sprawiedliwości. W przypadku akcji ratowniczych, sytuacji kryzysowych, różnych zagrożeń, np. wynikających ze skażeń chemicznych, to oczywiście wspólne uregulowanie działań, np. straży pożarnych różnych państw, uzyskałoby nasze poparcie. Natomiast jeśli chodzi o zgromadzenia publiczne i imprezy masowe – a tego w tytule i w treści ustawy w pierwszej kolejności dotyczy ten akt prawny – to uważamy, że rząd boi się własnych obywateli, zgromadzeń publicznych i imprez masowych i chce sprowadzać tu obce siły. Powstaje pytanie, czy mamy Polskę Konrada Mazowieckiego, czy suwerenny, demokratyczny, niepodległy kraj, w którym chcemy żyć. To był główny powód, dla którego należało tę ustawę skrytykować, ocenić negatywnie i odrzucić.
Jak ustawa przeszła przez Sejm
Jednak ustawa została przegłosowana w parlamencie i. przekazano ją prezydentowi…
Jarosław Zieliński: Ustawa została przyjęta z prostych przyczyn. Koalicja Platformy Obywatelskiej z Polskim Stronnictwem Ludowym ma przewagę w Sejmie, a wspierają ją inne ugrupowania z lewej strony sali sejmowej – ugrupowania, które nie mają pojęcia, czym jest suwerenność. Dlatego ten bardzo niebezpieczny akt prawny niestety został przegłosowany. Jeśli tę ustawę będzie ktoś chciał pewnego dnia wykorzystać zgodnie z możliwościami, które ona daje, będzie to niezwykle niebezpieczna broń w rękach rządu do walki z opozycją.
Przeczytaj również: Edward Snowden – szpieg rosyjski? Czego Amerykanie nie potrafili udowodnić
Ukraina i prawo do manifestowania
Powiedział Pan też w Sejmie, że „rząd wyraźnie boi się imprez masowych i demokratycznych zgromadzeń publicznych. Boi się Polaków i gotowy jest dla utrzymania się przy władzy sprowadzać do Polski obce siły i rezygnować z suwerenności państwa”. Czy uważa Pan, że intencje twórców ustawy mogą być podobne, jak przy ostatnich zmianach prawa na Ukrainie, gdzie zmniejszono możliwości swobodnego manifestowania podczas zgromadzeń publicznych?
Jarosław Zieliński: Takie skojarzenia są jak najbardziej uprawnione, zwłaszcza teraz, gdy słuchamy doniesień z Ukrainy. Na pewno jednak trzeba podkreślić, że wprowadzenie tej ustawy w Polsce nie ma nic wspólnego z tym, o czym mówi rząd, czyli z ujednoliceniem prawa europejskiego. Żaden akt prawa europejskiego nie nakazuje nam wprowadzenia takich rozwiązań.
ⓘ Informacja o publikacji
Wywiad Redakcji „Naszej Polski” z posłem Jarosławem Zielińskim pt. „Ustawa o „bratniej pomocy”” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 5 (952) z dnia 28 stycznia 2014 roku, s. 3. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – „Nasza Polska”. Zdjęcie: jaroslawzielinski.pl, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 5 (952)/2014, s. 3.



