Ksiądz Władysław Gurgacz (ur. 2 kwietnia 1914 r. w Jabłonicy Polskiej – stracony 14 września 1949 r. w Krakowie) to jezuita, kapłan i kapelan podziemia niepodległościowego, jeden z najbardziej poruszających bohaterów wśród Żołnierzy Wyklętych. Gdy komunistyczna bezpieka zaczęła tropić jego kazania, nie uląkł się – dobrowolnie poszedł „do lasu” z młodymi partyzantami Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców, aby nieść im posługę duchową, spowiadać ich, odprawiać Msze święte i strzec od demoralizacji. Aresztowany w 1949 roku, wziął winę na siebie, bronił swoich żołnierzy przed sądem i został skazany na śmierć w pokazowym procesie. Zginął jak męczennik za wiarę i Ojczyznę, rozstrzelany w więzieniu przy ulicy Montelupich. Dziś nazywany jest „jezuitą wyklętym” – kapłanem, który do końca pozostał wierny Bogu i swoim towarzyszom broni.
Kim był ks. Władysław Gurgacz
Ks. Władysław Gurgacz „Sem” (1914–1949) był jezuitą – kapłanem Towarzystwa Jezusowego (Societas Jesu) – oraz kapelanem oddziału leśnego „Żandarmeria” Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców (PPAN). W historii polskiego podziemia antykomunistycznego zajmuje miejsce wyjątkowe: był jedynym duchownym, który nie tylko wspierał Żołnierzy Wyklętych z ambony czy konfesjonału, lecz świadomie dzielił z nimi los partyzanckiej tułaczki w górach Beskidu Sądeckiego. Nie brał do ręki broni w walce, nie dowodził, nie wydawał rozkazów – jego bronią były Ewangelia, spowiedź i modlitwa.
Komunistyczna propaganda przez dziesięciolecia usiłowała przedstawić go jako „herszta bandy” i zdemoralizowanego fanatyka. W rzeczywistości był łagodnym, wrażliwym człowiekiem, utalentowanym malarzem sztuki sakralnej i gorliwym duszpasterzem, który przyciągał do kościoła tłumy wiernych. Jego postawa przed sądem – gdy wziął odpowiedzialność na siebie i publicznie nazwał sądzonych partyzantów „obrońcami Ojczyzny” – uczyniła zeń symbol nieugiętego świadectwa wiary. Ks. Gurgacz należy do grona kapłanów, którzy, jak ks. Michał Rapacz czy później ks. Jerzy Popiełuszko, za wiarę i Polskę zapłacili najwyższą cenę.

„Obowiązkiem moim była opieka moralna nad grupą, a więc odprawiałem Msze święte, spowiadałem członków grupy, objaśniałem im Ewangelię świętą […]. Poza tym miałem wykłady […] dotyczące dziedziny filozoficznej, a mianowicie przeprowadzałem krytykę materializmu marksistowskiego.”– ks. Władysław Gurgacz, zeznanie ze śledztwa WUBP w Krakowie (za: D. Golik, R. Szczypta-Szczęch, „Ks. Władysław Gurgacz SJ”, IPN)
Ks. Władysław Gurgacz – kalendarium
- 2 kwietnia 1914 – narodziny w Jabłonicy Polskiej koło Krosna, u stóp Pogórza Dynowskiego.
- 4 sierpnia 1931 – wstąpienie do nowicjatu jezuitów w Starej Wsi (w wieku 17 lat).
- 1933 – pierwsze śluby zakonne.
- 1937 – egzamin dojrzałości w kolegium jezuickim w Pińsku; rozpoczęcie studiów filozoficznych w Krakowie.
- 7 kwietnia 1939 – Akt całkowitej ofiary z życia za Ojczyznę złożony na Jasnej Górze w Wielki Piątek.
- 24 sierpnia 1942 – święcenia kapłańskie na Jasnej Górze.
- 1945–1947 – długa choroba i leczenie; posługa m.in. w szpitalu w Gorlicach.
- wrzesień 1947 – posługa duszpasterska w Krynicy u Sióstr Służebniczek.
- maj 1948 – objęcie funkcji kapelana oddziału „Żandarmeria” PPAN; przyjęcie pseudonimu „Sem”.
- 2 lipca 1949 – akcja rekwizycyjna w banku w Krakowie i aresztowania.
- 13 sierpnia 1949 – wyrok śmierci Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie.
- 14 września 1949 – egzekucja w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie.
- październik 2018 – prace Instytutu Pamięci Narodowej związane z odnalezieniem i identyfikacją szczątków.
Dzieciństwo, rodzina i powołanie
Władysław Gurgacz urodził się 2 kwietnia 1914 roku w Jabłonicy Polskiej – niewielkiej galicyjskiej wsi leżącej u stóp malowniczego Pogórza Dynowskiego, niedaleko Krosna. Był synem Marii i Jana Gurgaczów. Przyszedł na świat w trudnym czasie: bieda pierwszej wojny światowej i jej następstw naznaczyła jego dzieciństwo. Wzrastał w atmosferze głębokiej wiary, typowej dla podkarpackiej wsi, a chrzest przyjął w kościele parafialnym w pobliskiej Komborni.
Naukę na poziomie podstawowym pobierał w rodzinnej Jabłonicy, następnie kontynuował ją w gimnazjum w Korczynie oraz w Krośnie – w latach odradzającej się po zaborach II Rzeczypospolitej. Już jako młody chłopiec odznaczał się pobożnością i wrażliwością. Kiedy dojrzewało w nim powołanie do życia zakonnego, nie wahał się długo: mając zaledwie 17 lat, 4 sierpnia 1931 roku wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Starej Wsi. To właśnie tam, w cieniu słynącego łaskami obrazu Matki Bożej, ukształtowała się jego głęboka maryjna duchowość, która towarzyszyła mu do ostatnich chwil życia.
Wstąpienie do jezuitów. Studia i święcenia
W Starej Wsi młody Gurgacz umacniał się w wierze i dojrzewał duchowo. W 1933 roku złożył pierwsze śluby zakonne. Po kilku latach formacji wyjechał do Pińska, gdzie w tamtejszym kolegium jezuickim w 1937 roku zwieńczył trzyletnią naukę egzaminem dojrzałości. Pobyt na Polesiu okazał się ważny nie tylko z powodu zdobytego wykształcenia – tam zawiązała się jego głęboka przyjaźń z jezuitą ks. Józefem Pachuckim, rektorem kolegium i kierownikiem duchowym, który aż do śmierci niezłomnego kapłana pozostał jego powiernikiem. Zachowana korespondencja z ks. Pachuckim to dziś bezcenne źródło wiedzy o wewnętrznym życiu ks. Gurgacza.
Po maturze rozpoczął w krakowskim kolegium Towarzystwa Jezusowego studia filozoficzne – wstęp do studiów teologicznych. W Wielki Piątek, 7 kwietnia 1939 roku, podczas pobytu na Jasnej Górze, złożył akt, który brzmi dziś jak proroctwo całego jego życia – ofiarował Bogu samego siebie za Polskę.
„Przyjm, Panie Jezu Chryste, ofiarę, jaką Ci dzisiaj składam, łącząc ją z Twoją Najświętszą krzyżową Ofiarą. Za grzechy Ojczyzny mojej, tak za winy narodu całego, jako też i jego wodzów, przepraszam Cię, Panie, i błagam zarazem gorąco, byś przyjąć raczył jako zadośćuczynienie całkowitą ofiarę z życia mego.”– ks. Władysław Gurgacz, Akt ofiary z życia za Ojczyznę, Jasna Góra, Wielki Piątek 7 IV 1939 r.
Wybuch II wojny światowej przerwał spokojny tok formacji. Władze zakonne, w obawie przed nadciągającymi wojskami niemieckimi, ewakuowały kleryków na wschód. 17 września 1939 roku Gurgacz dotarł do Dubna na Wołyniu – dokładnie w dniu, w którym do Polski wkroczyła sowiecka Armia Czerwona. Był to jego pierwszy dramatyczny kontakt z bolszewicką rzeczywistością; po niebezpiecznej wędrówce w przebraniu przedostał się przez zieloną granicę do strefy niemieckiej i wrócił do Starej Wsi. Studia filozoficzne ukończył w 1940 roku w Nowym Sączu, teologię studiował w Starej Wsi, a w sierpniu 1942 roku – w dniu św. Bartłomieja Apostoła, 24 sierpnia – przyjął na Jasnej Górze święcenia kapłańskie. Mszę prymicyjną odprawił w kościele w Komborni, tam gdzie został ochrzczony.
Choroba i praca duszpasterska
Kapłaństwo ks. Gurgacza od początku naznaczone było cierpieniem. Podczas dalszej nauki w Warszawie zaczął odczuwać dolegliwości, które lekarze zdiagnozowali jako owrzodzenie dwunastnicy. Leczenie wymagało wyjazdu; gościł m.in. w majątku Ludwiki i Adama Grabkowskich w Kamiennej. Mimo choroby nie rezygnował z pracy duszpasterskiej. Paradoksalnie, słabe zdrowie kilkakrotnie ocaliło mu życie – latem 1944 roku, zdając egzamin w Starej Wsi, nie było go w Warszawie i uniknął losu współbraci z kolegium przy ulicy Rakowieckiej, brutalnie zamordowanych przez Niemców.
W kwietniu 1945 roku trafił do szpitala powiatowego w Gorlicach, gdzie spędził niemal trzy lata. Przeprowadzona 20 września 1946 roku operacja nie potwierdziła wcześniejszej diagnozy – dolegliwości okazały się po części natury psychosomatycznej. Choroba była dla niego doświadczeniem wyczerpującym; zdarzało się, że mdlał podczas odprawiania Mszy świętej, przez co przełożeni czasowo zakazywali mu sprawowania nabożeństw. Ukojenie przynosiły mu kontakt z przyrodą oraz malarstwo – ks. Gurgacz był utalentowanym twórcą sztuki sakralnej, choć zawsze powtarzał, że praca „nad duszami” znaczy dla niego więcej niż „arcydzieła choćby Rafaela”.
Gdziekolwiek się pojawił – w Kamiennej, Gorlicach, Nowym Sączu, Tęgoborzu – czynił z tego miejsce apostolstwa. Odwiedzał ludzi od lat oddalonych od Kościoła, doprowadzał do wzruszających nawróceń, spowiadał niewierzących i wątpiących. Od września 1947 roku pełnił posługę w domu Sióstr Służebniczek w Krynicy, gdzie dał się poznać jako wspaniały spowiednik i kaznodzieja, przyciągający do świątyni tłumy.
Kapelan PPAN „Żandarmeria” – droga do lasu
Właśnie żarliwe kazania stały się dla komunistów „solą w oku”. Podczas rekolekcji wielkopostnych w marcu 1948 roku ks. Gurgacz odważnie dowodził istnienia Boga i historyczności Chrystusa, obalając marksistowską propagandę „radzieckich uczonych”. Kościoły w Krynicy pękały w szwach, spowiadał do północy – a to rozwścieczało miejscowych działaczy partyjnych. Szykany narastały: już w listopadzie 1947 roku napadł na niego pijany komendant MO i dwukrotnie strzelił (uratował go niewypał). Na początku kwietnia 1948 roku, spodziewając się aresztowania po kolejnym prawdopodobnym zamachu, kapłan potajemnie opuścił Krynicę.
Dlaczego ks. Gurgacz poszedł do podziemia
Jeszcze w Krynicy kontakt z ks. Gurgaczem nawiązał Stanisław Pióro („Emir”, „Mohort”), stojący na czele zakonspirowanej Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców – organizacji skupiającej głównie młodzież z Sądecczyzny, niechętną władzy komunistycznej. Początkowo Pióro konsultował z jezuitą jedynie moralny wymiar działalności podziemnej w świetle nauczania Kościoła. Z czasem zaproponował mu jednak objęcie funkcji kapelana oddziału leśnego „Żandarmeria”. Ks. Gurgacz – w poczuciu obowiązku otoczenia opieką duchową młodych ludzi, świadomy, że bez kapłana grozi im demoralizacja – przystał na tę propozycję. W maju 1948 roku został kapelanem PPAN i przyjął pseudonim „Sem”, skrót od łacińskiego Servus Mariae – Sługa Maryi (inicjałami SM podpisywał wcześniej swoje obrazy). Partyzanci nazywali go z szacunkiem „Ojcem”.
Etos kapelana i moralność wojenna
Wbrew komunistycznym kłamstwom ks. Gurgacz nie dowodził żadną „bandą” i nie podejmował decyzji dotyczących akcji zbrojnych – nie należało to do kompetencji kapelana. Jego zadaniem była opieka duchowa: odprawiał Msze święte w leśnym obozie, spowiadał, objaśniał Ewangelię, prowadził wykłady z filozofii i krytyki materializmu. Nosił mundur z dystynkcjami oficerskimi, zgodnie z przedwojenną tradycją Wojska Polskiego, i miał broń krótką – ale nigdy jej nie użył. Swoją wykładnię dobra i zła w czasie wojny opierał na zaczerpniętej od św. Augustyna koncepcji wojny sprawiedliwej: rekwizycje na potrzeby oddziału mogły dotyczyć wyłącznie instytucji państwa komunistycznego, nigdy ludności cywilnej. Dzięki jego wpływowi żołnierze PPAN unikali starć i akcji represyjnych – w wyniku całej działalności organizacji zginęły zaledwie dwie osoby związane z nową władzą.
Przez prawie rok, od czerwca 1948 do maja 1949 roku, oddział skoszarowany w rejonie Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim przetrwał, nie tracąc sympatii miejscowej ludności. Wobec nasilających się obław Urzędu Bezpieczeństwa i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego oddział podzielono na trzy grupy. W trzeciej, dowodzonej przez ppor. Stefana Balickiego „Bylinę”, znalazł się ks. Gurgacz.
Aresztowanie i pokazowy proces w Krakowie
Brak środków do życia i potrzeba „zalegalizowania” partyzantów na Ziemiach Zachodnich skłoniły grupę do jednorazowej rekwizycji pieniędzy z państwowego banku w Krakowie. Akcję przeprowadzono 2 lipca 1949 roku. Ks. Gurgacz nie brał w niej bezpośredniego udziału – obserwował ją z pewnej odległości. Woźni bankowi stawili opór, doszło do pościgu i strzelaniny, w wyniku czego ujęto wszystkich uczestników. Kapłan miał jeszcze szansę uciec z miasta, jednak – w geście, który najlepiej oddaje jego charakter – postanowił oddać się w ręce bezpieki, by nie zostawić aresztowanych towarzyszy.
„Nie uciekłem po napadzie […] ponieważ nie chciałem pozostawić członków organizacji i tak samo jak i oni chciałem ponieść odpowiedzialność.”– ks. Władysław Gurgacz, wyjaśnienie decyzji o oddaniu się w ręce UB (za: IPN, „Ks. Władysław Gurgacz SJ”)
Przesłuchania w siedzibie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy placu Inwalidów trwały cztery doby i były brutalne. Świadek zeznawał, że twarz księdza była „cała sina i zapuchnięta”, obandażowana, z sińcami wokół oczu. Komunistyczna propaganda przygotowała pokazowy proces: ks. Gurgacza przedstawiono jako „herszta bandy”, a inscenizowane zdjęcia z pistoletem, stułą i plikami banknotów miały skompromitować nie tylko jego, lecz cały polski Kościół.
Postawa przed sądem
Proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie był błyskawiczny i z góry przesądzony. Ks. Gurgacz nie ugiął się jednak ani na chwilę. Wziął winę na siebie, konsekwentnie bronił swoich żołnierzy i wygłosił odważne przemówienie, które wprawiło w osłupienie sędziów, oskarżycieli i publiczność. Oświadczył, że uważa się za przedstawiciela dziesiątków milionów Polaków, którzy nie zgadzają się z narzuconą rzeczywistością, i stwierdził wprost, że ówczesny rząd to „uzurpatorzy nasłani przez Kreml”.
„[…] ci młodzi ludzie, których tutaj sądzicie, to nie bandyci, jak ich oszczerczo nazywacie, ale obrońcy Ojczyzny! Nie żałuję tego, co czyniłem. […] Na śmierć pójdę chętnie. Cóż to jest zresztą śmierć?… Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę.”– ks. Władysław Gurgacz, ostatnie słowa przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie, 13 VIII 1949 r.
Wyrok śmierci i egzekucja 14 września 1949
13 sierpnia 1949 roku zapadł wyrok: kara śmierci dla ks. Gurgacza oraz dwóch jego towarzyszy. Skazańcy oczekiwali na wykonanie wyroku w celach więzienia przy ulicy Montelupich w Krakowie. Próbowano jeszcze nakłonić kapłana do napisania prośby o ułaskawienie do Bolesława Bieruta – konsekwentnie odmawiał, nie uznając legalności władz komunistycznych i podkreślając, że prawowity rząd polski jest w Londynie. Zabronił nawet adwokatowi podejmowania działań w tej sprawie.
Świadectwo wiary i ostatnie słowa
Zamiast prośby o łaskę ks. Gurgacz napisał list do swego przełożonego, prowincjała jezuitów ks. Wojciecha Krupy. Ten poruszający dokument jest jednym z najpiękniejszych świadectw jego wiary – kapłan stojący u progu śmierci nie skarżył się, lecz dziękował za powołanie.
„Teraz, gdy stoję przed bramą wieczności, odczuwam wielki spokój. Niedługo wypowiem swoje ostatnie »Ite, missa est!«. […] Cieszę się, że umieram jeszcze jako syn Towarzystwa. Wszystkich pozdrawiam i proszę o modlitwę.”– ks. Władysław Gurgacz, list z celi śmierci do prowincjała ks. Wojciecha Krupy (list nigdy nie został wysłany – UB dołączyło go do akt sprawy)
Ksiądz Władysław Gurgacz zginął jako ofiara mordu sądowego 14 września 1949 roku w krakowskim więzieniu przy ulicy Montelupich. Rozstrzelano go strzałem w tył głowy; razem z nim śmierć ponieśli dwaj żołnierze „Żandarmerii”, których do końca wspierał. Według przekazów ostatnim słowem kapłana, tuż przed śmiercią, było imię „Jezu”. Tak zakończyło się życie, które dziesięć lat wcześniej w całości ofiarował Bogu za Polskę.
Grób ks. Gurgacza i pamięć
Ciało zamordowanego kapłana pogrzebano potajemnie na krakowskim cmentarzu Rakowickim, w rejonie dawnego cmentarza wojskowego przy ulicy Prandoty – spoczął w jednej mogile ze Stefanem Balickim, obok pochowany został trzeci stracony żołnierz PPAN, Stanisław Szajna. Przez lata miejsce pochówku pozostawało owiane niepewnością; pamięć o grobie zachowała się m.in. dzięki współbraciom jezuitom. W październiku 2018 roku prace poszukiwawcze i identyfikacyjne prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej pozwoliły ostatecznie potwierdzić tożsamość szczątków „jezuity wyklętego”.
Ksiądz Gurgacz – bo tak najprościej mówią o nim dziś wierni – na trwałe wpisał się w panteon, jaki tworzą Żołnierze Wyklęci. Warto przypomnieć jego drogę: jako siedemnastolatek wstąpił do nowicjatu księży jezuitów w Starej Wsi, następnie pełnił posługę duszpasterza między innymi w szpitalu powiatowym w Gorlicach oraz w uzdrowiskowej miejscowości Krynica, aż wiosną 1948 roku Gurgacz został kapelanem leśnego oddziału „Żandarmeria”. Na śmierć skazał go Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie, a on sam został potajemnie pochowany na cmentarzu Rakowickim, obok towarzysza, którym był Stefan Balicki, dowódca jego grupy w Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej. Postać księdza Gurgacza przez dekady ocalała od zapomnienia dzięki wiernym oraz współbraciom – księży jezuitów w Starej Wsi łączyła z nim szczególna pamięć.
Proces beatyfikacyjny i opinia świętości
Postać ks. Gurgacza otacza dziś rosnąca opinia świętości. Jego imię nosi Fundacja „Osądź mnie Boże” im. ks. Władysława Gurgacza SJ, która dba o pamięć i propaguje jego duchowe dziedzictwo. Ostatnia wola kapłana – prośba o Mszę świętą dziękczynną w Starej Wsi – spełniła się dopiero po latach: nabożeństwo odprawiono w 75. rocznicę jego święceń kapłańskich. W środowiskach kościelnych i patriotycznych coraz częściej mówi się o potrzebie wyniesienia go na ołtarze jako męczennika za wiarę. W 2024 roku Narodowy Bank Polski uczcił kapłana srebrną monetą kolekcjonerską z serii „Wyklęci przez komunistów żołnierze niezłomni” z napisem „Zachowali się jak trzeba”.
Ks. Władysław Gurgacz – ciekawostki
- Pseudonim „Sem” to skrót łacińskiego Servus Mariae – „Sługa Maryi”. Tymi samymi inicjałami (SM) ks. Gurgacz podpisywał wcześniej swoje obrazy.
- Był utalentowanym malarzem sztuki sakralnej; jego pejzaże zdobiły salon dworu w Kamiennej, choć sam skromnie umniejszał ich wartość.
- Partyzanci PPAN nazywali go z miłością i szacunkiem „Ojcem”.
- W Wielki Piątek 1939 roku, na Jasnej Górze, złożył Akt całkowitej ofiary z życia za Ojczyznę – dziesięć lat przed swoją śmiercią.
- Choroba, która przez lata utrudniała mu posługę, dwukrotnie pośrednio ocaliła mu życie – m.in. uchroniła go przed niemiecką masakrą jezuitów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w 1944 roku.
- Mimo że nosił mundur oficerski i broń krótką, jako kapelan nigdy nie użył jej w walce.
- Narodowy Bank Polski w 2024 roku wyemitował poświęconą mu srebrną monetę o nominale 10 zł.
- Dla komunistów kapłan niosący posługę partyzantom był wrogiem numer jeden – każdy komunista widział w nim „herszta bandy”, a komunistyczny sąd zdecydował się go zamordować w pokazowym procesie.
Ks. Władysław Gurgacz – najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Kim był ks. Władysław Gurgacz?
Był polskim jezuitą (kapłanem Towarzystwa Jezusowego) i kapelanem oddziału „Żandarmeria” Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców. Jako jedyny duchowny dobrowolnie dzielił los partyzantów antykomunistycznego podziemia. Zamordowany przez komunistów w 1949 roku, należy do grona Żołnierzy Wyklętych.
Dlaczego nazywa się go „jezuitą wyklętym”?
Ponieważ był zakonnikiem-jezuitą, który podzielił los Żołnierzy Wyklętych – polskiego podziemia niepodległościowego prześladowanego i mordowanego przez komunistów po II wojnie światowej. Zginął z komunistycznego wyroku śmierci, tak jak setki niezłomnych żołnierzy podziemia.
Czym była PPAN?
Polska Podziemna Armia Niepodległościowców to zakonspirowana organizacja antykomunistyczna działająca na Sądecczyźnie od 1947 roku, kierowana przez Stanisława Pióro „Emira”. Skupiała głównie młodzież sprzeciwiającą się sowietyzacji Polski. Jej oddział leśny nosił nazwę „Żandarmeria”.
Jak zginął ks. Gurgacz?
Został skazany na śmierć w pokazowym procesie i rozstrzelany strzałem w tył głowy 14 września 1949 roku w więzieniu przy ulicy Montelupich w Krakowie. Był to typowy komunistyczny mord sądowy.
Gdzie znajduje się grób ks. Gurgacza?
Kapłana pogrzebano potajemnie na cmentarzu Rakowickim w Krakowie (w rejonie dawnego cmentarza wojskowego przy ul. Prandoty), we wspólnej mogile z towarzyszami z PPAN. W październiku 2018 roku IPN potwierdził tożsamość jego szczątków.
Czy trwa proces beatyfikacyjny ks. Gurgacza?
Ks. Gurgacz otoczony jest opinią świętości i uznawany za męczennika za wiarę i Ojczyznę. Jego pamięć pielęgnuje Fundacja „Osądź mnie Boże” im. ks. Władysława Gurgacza SJ; w środowiskach kościelnych i patriotycznych postuluje się jego wyniesienie na ołtarze.
Pamiętamy
Ks. Władysław Gurgacz „Sem” pozostawił nam świadectwo, które nie starzeje się z upływem lat. Kapłan łagodny i chory, a zarazem niezłomny do końca, wybrał drogę wierności – Bogu, powołaniu i ludziom, których mu powierzono. Nie uciekł, gdy mógł. Nie wyparł się swoich żołnierzy, gdy było to najbezpieczniejsze. Nie prosił o łaskę morderców, gdy mógł ocalić życie. Zamiast tego dziękował Bogu za powołanie i szedł na śmierć „chętnie”, ufając, że każda kropla niewinnie przelanej krwi wyda plon. Ta ufność się spełniła – dziś „jezuita wyklęty” należy do najświetlniejszych postaci polskiego podziemia niepodległościowego. Cześć Jego pamięci.



