Tadeusz Modrzejewski, współczesny skryba, który odręcznie przepisuje i sam ilustruje dzieła literackie, w 1989 r. założył w Bielsku-Białej jedyne na świecie prywatne Muzeum Literatury im. Władysława Reymonta i do dziś jest jego kustoszem. Marek Białas opisuje, jak pasjonat wynajął od miasta kamienicę na bielskiej starówce i urządził ją, wzorując się na „Chłopach”, malując ściany i sufit oraz tworząc obrazy i rzeźby. Na koncie ma ponad sto ręcznie przepisanych książek, wśród nich „Pana Tadeusza” i Trylogię. Muzeum odwiedziło ponad 100 tys. gości, w tym wnuk Reymonta z rodziną, który przyjechał z Paryża i wzruszył się przed witrażem z podobizną przodka. W marcu 2014 r. placówka nie miała jednak prądu ani ogrzewania, a miasto odmawiało pomocy, uznając ją za prywatną. Kustosz, powtarzając swoje motto „W beznadziei jest nadzieja”, utrzymuje ją dzięki datkom mieszkańców i sprzedaży własnych prac.
Publicystyka
W Bielsku Białej od 1989 r. działa, jedyne na świecie, prywatne Muzeum Literatury im. Władysława Reymonta. Jego założycielem i kustoszem po dziś dzień jest postać wyjątkowa, która dzięki swojej pasji stworzyła, coś naprawdę niepowtarzalnego.
Współczesny skryba z bielskiej starówki
Tadeusz Modrzejewski, współczesny skryba, odręcznie przepisujący dzieła literackie, niespełna 25 lat temu wynajął od miasta kamienicę na bielskiej starówce. Przeprowadził w niej remont, wzorując się na Reymontowskich „Chłopach”, pomalował ściany, sufit, namalował też kilka obrazów, wyrzeźbił kilka prac, które stały się muzealnymi eksponatami. Jednak nade wszystko, żyjąc ogromną miłością do twórczości Reymonta, zaczął ręcznie przepisywać jego dzieła. Nie spoczął na tym: przepisał „Pana Tadeusza”, Trylogię i wiele, wiele innych tytułów. W sumie ma swym koncie ma ponad 100 przepisanych książek. Dzieła, które tworzy, sam także ilustruje.
Jego muzeum odwiedziło już ponad 100 tys. gości niemal z całego świata. Wśród nich przyjechał z Paryża wnuk Reymonta wraz z rodziną. – Kiedy wprowadziłem gości na górę – opowiada Modrzejewski – witraż z podobizną ich przodka się świecił i zaczęli płakać. Dla nich to był szok. Nie mogli uwierzyć, że jakiś człowiek na południu Polski poświęcił ich przodkowi wszystko.
Przeczytaj również: Witold Rowicki. Setna rocznica urodzin dyrygenta
Dla większości odwiedzających muzeum Modrzejewski to bardzo pozytywny szaleniec, człowiek ponadczasowy, potrafiący realizować swoje zamierzenia i na dodatek wnoszący w życie innych wartości kulturowe i patriotyczne. Dla innych zaś jest niegroźnym dziwakiem, który w dobie komputerów, na przekór wszystkim, przepisuje książki. Ale zarówno jedni, jak i drudzy przyznają, że muzeum stworzone przez Modrzejewskiego jest ewenementem na skalę światową i warto zabiegać o jego dalsze istnienie. A z tym już jest niestety gorzej.
Muzeum bez prądu i ogrzewania
Muzeum Literatury prowadzone przez Tadeusza Modrzejewskiego nie posiada prądu ani ogrzewania i ma bardzo poważne problemy finansowe. Pan Tadeusz, zdając sobie sprawę, że sytuacja jego dzieła jest wręcz beznadziejna, ciągle powtarza swoje motto życiowe: „W beznadziei jest nadzieja” – i idzie do przodu. Chociaż był już trudny moment dla placówki stworzonej przez Modrzejewskiego, bowiem na jakiś czas musiał on zamknąć muzeum. Jednak sytuację odwrócili zarówno mieszkańcy Bielska Białej, którzy wrzucali mu do skrzynki na listy pieniądze, jak i sam Modrzejewski, który na przekór samemu sobie sprzedał kilka dzieł przez siebie stworzonych. Miasto niestety odżegnuje się od wszelkiej pomocy, twierdząc, że placówka jest prywatna, czyli na własnym rozrachunku. Niektóre organizacje z kraju i zza granicy nieraz coś dadzą, goście muzeum – przysłowiowe „co łaska”, i tak do przodu.
Marek Białas
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Marka Białasa pt. „Niezwykłe muzeum, niezwykły człowiek” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 12 (959) z dnia 18 marca 2014 roku, s. 18. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Marek Białas / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 12 (959)/2014, s. 18.





