Prawie 40 tysięcy osób w Portugalii podpisało petycję o zniesienie systemu kaucyjnego Volta, który działa od 10 kwietnia 2026 r. Burmistrz Lizbony Carlos Moedas mówi o „dramacie społecznym bez precedensu”. Mieszkańcy przeszukują pojemniki na śmieci w poszukiwaniu butelek wartych 10 centów, a odpady lądują na ulicach. Rząd odmawia jednak wycofania systemu, powołując się na przepisy unijne. Francja z kolei 4 września ogłosiła, że nie wprowadzi obowiązkowej kaucji i zostawia w tej sprawie decyzję gminom.
Dlaczego Portugalczycy protestują przeciwko systemowi Volta?
System kaucyjny Volta ruszył w całej Portugalii 10 kwietnia 2026 r. Kaucja w wysokości 10 centów jest doliczana przy zakupie napojów w plastikowych butelkach lub metalowych puszkach do 3 litrów. Zwrot pieniędzy można odebrać w dowolnym automacie, bez konieczności okazywania paragonu.
Nowy system nie przypadł jednak do gustu obywatelom, którzy postanowili to zakomunikować rządowi. Ogólnokrajowa petycja o zniesienie systemu zebrała już prawie 40 tys. podpisów. To znacznie więcej niż wymagany próg 7,5 tys., powyżej którego Zgromadzenie Republiki ma obowiązek zająć się sprawą. Petycja trafiła do parlamentu w sierpniu. Burmistrz Lizbony Carlos Moedas (PSD, centroprawica), były unijny komisarz ds. badań, zaapelował do rządu o natychmiastowe zniesienie systemu.
Intencja była dobra. Rezultat jest zły. To dramat społeczny bez precedensu.
Carlos Moedas, burmistrz Lizbony
Moedas i część mieszkańców wskazują na konkretny problem. W dzielnicach takich jak Bairro Alto, Cais do Sodré czy Chiado ludzie przeszukują pojemniki na śmieci w poszukiwaniu opakowań oznaczonych symbolem Volta. Pozostałe śmieci trafiają natomiast na chodniki zamiast do kosza. Według relacji lokalnych mediów jeden z bezdomnych mieszkańców miasta, Paulo Nunes, zbiera w ten sposób 10-15 euro dziennie.
Czy rząd Portugalii zniesie system kaucyjny?
Nie. Minister środowiska i energii Maria da Graça Carvalho wprost odrzuciła apel Moedasa.
Nie, to nie wchodzi w grę. To obowiązek na poziomie europejskim.
Maria da Graça Carvalho, minister środowiska i energii Portugalii
Jej zdaniem obecny system działa dobrze. Powołała się na dane, że od kwietnia zebrano już 304-305 mln opakowań, a wskaźnik zwrotu sięgnął ok. 44 proc. przy zakładanym na koniec roku celu 40 proc. Przypomniała również, że Portugalia zapłaciła w ostatnich latach 600 mln euro kar Komisji Europejskiej za niewystarczający recykling plastiku. Dodała też, że system Volta jest częścią unijnego Planu Odbudowy i Odporności (PRR), więc jego wycofanie groziłoby utratą przyznanych środków.
Carvalho zbagatelizowała również argument o „dramacie społecznym”. Stwierdziła, że ten problem nie leży w samym systemie, lecz w ubóstwie i bezdomności. Z tego właśnie powodu niektórzy mieszkańcy szukają w koszach butelek do zwrotu. Rząd ma podobno rozważać wprowadzenie osobnych pojemników na opakowania objęte kaucją, które byłyby oddzielone od zwykłych śmieci.
Dlaczego Francja się wycofała z systemu kaucyjnego?
Nie wszystkie państwa zachodniej Europy sięgnęły po system kaucyjny. Francja nigdy nie miała działającego systemu. Prezydent Emmanuel Macron w maju 2026 r. odgrzał projekt, ale 4 września rząd ogłosił, że nie wprowadzi obowiązkowej kaucji w całym kraju. Zamiast tego poszczególne regiony będą mogły dobrowolnie wypracować własne rozwiązania.
To już trzeci raz, gdy pomysł wprowadzenia systemu kaucyjnego we Francji zderza się ze ścianą. Kluczowy opór stawiali burmistrzowie różnych opcji politycznych oraz firmy recyklingowe, w tym Citeo. Obawiano się, że żółte pojemniki na segregowane odpady stracą najbardziej wartościowy surowiec, czyli plastikowe butelki PET.
Czego wymagają unijne przepisy ws. butelek?
Rozporządzenie PPWR (UE 2025/40) nakazuje krajom członkowskim osiągnięcie do 1 stycznia 2029 r. co najmniej 90-procentowego poziomu selektywnej zbiórki jednorazowych butelek plastikowych i puszek. Artykuł 50 ust. 2 wprost wskazuje system kaucyjny jako domyślne narzędzie do osiągnięcia tego celu.
Jest jednak wyjątek (ust. 5). Kraj może zrezygnować z obowiązkowego systemu kaucyjnego, jeśli w 2026 r. zbiórka danego typu opakowań osiągnie już co najmniej 80 proc. Takie państwo musi jednak przedstawić wiarygodny plan dojścia do wspomnianych 90 proc. Właśnie z tej furtki korzysta obecnie Francja, powołując się na ok. 230 struktur międzygminnych, które już dziś osiągają wskaźnik zbiórki rzędu 77 proc.
Jak wygląda system kaucyjny w Polsce?
Polska akurat nie dyskutuje o systemie z brukselskiej broszury. System kaucyjny w naszym kraju działa od października 2025 r. Kaucję dolicza się przy kasie, a zwrot następuje w automacie albo przy specjalnym stanowisku. Również nie ma konieczności okazywania paragonu. Operatorami są spółki branży napojowej, m.in. KAUCJA.PL. Jej akcjonariuszami są Coca-Cola, PepsiCo, Maspex, Żywiec Zdrój i Nestlé Polska. Nad Wisłą panuje więc ten sam układ co w Portugalii. Systemem zarządza podmiot wprowadzający opakowania, a nie gmina.
W Lizbonie pojemniki są rozgrzebywane, bo puszka nagle jest warta 10 centów. W Polsce ten sam bodziec widać nieco inaczej. Częstym zjawiskiem są długie kolejki do butelkomatów, odrzucane zgniecione butelki i spór o to, czy kaucja to recykling, czy zamrożone pieniądze gospodarstwa domowego.
Konfederacja w sierpniu złożyła projekt całkowitej likwidacji systemu. Obecnie czeka on na pierwsze czytanie, dla którego nie ma jeszcze ustalonego terminu. Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska stwierdziła, że skutkiem likwidacji byłoby więcej odpadów w przestrzeni publicznej i roszczenia operatorów systemu.
Jak informuje Konfederacja, nawet 35 proc. prób zwrotu kończy się odrzuceniem przez automat, np. z powodu zgniecionej butelki. Przeciętna rodzina „zamraża” w ten sposób rocznie 240-300 zł.
Kto zarabia na kaucjach za butelki?
Kaucja nie jest premią dla konsumenta. To w dalszym ciągu jego własne pieniądze, wpłacone przy zakupie, które odzyskuje dopiero po zwrocie opakowania.
W przypadku gdy zwrot nie jest możliwy – bo przykładowo zabrakło w pobliżu butelkomatu, butelka się zgniotła, albo klient po prostu zapomniał – pieniądze zostają w systemie, nie w budżecie państwa.
W Portugalii nieodebrane kaucje trzyma na swoim bilansie operator systemu, spółka non-profit SDR Portugal, do której należą producenci napojów i sieci handlowe. Ten fakt przeczy więc temu, co sugerował Moedas, gdy mówił o 46-47 mln euro, które rzekomo trafiają do budżetu państwa. W Polsce logika jest identyczna: operatorem jest spółka akcjonariuszy z branży napojów, a nie gmina czy skarb państwa. Im trudniejszy zwrot, tym więcej środków zostaje po stronie organizatorów zbiórki.






