Rosyjski dron uderzył w niedzielę w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa, ok. dwóch kilometrów od polskiej granicy. Kilka minut wcześniej przez tę samą stację przejechał pociąg dyplomatyczny, którym do Polski wracali były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson i inni zachodni politycy. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte ocenił, że atak pokazuje, jak bardzo zdesperowany stał się Władimir Putin.
Co się wydarzyło w niedzielę przy granicy z Polską?
Atak nastąpił w ramach szerszego, nocnego bombardowania Ukrainy.
Jak przekazał gen. Ireneusz Chojnacki z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, Rosja w czasie akcji użyła ponad 700 dronów i 40 pocisków balistycznych.
Uderzono głównie w obwód odeski i zachodnią Ukrainę.
Do dwóch uderzeń doszło w rejonie przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Jeden dron trafił w lokomotywę pociągu jadącego z Kijowa do Warszawy.
Jak podały ukraińskie koleje państwowe Ukrzaliznycia, skład znajdował się w tamtym momencie na odcinku oddalonym o ok. 2 km od polskiej granicy.
Według PKP Intercity w pociągu było 206 pasażerów. Wśród nich nie znajdował się żaden obywatel Polski.
Drugi dron uderzył w ciężarówkę w odległości ok. 800 metrów od przejścia granicznego, po stronie ukraińskiej – poinformował Nadbużański Oddział Straży Granicznej.
Jak twierdzi ukraiński nadawca Suspilne, pożar objął również pobliską stację paliw.
Polskie systemy wykryły łącznie kilkanaście odrzutowych dronów Geran-5. Jeden znajdował się ok. 1 km, drugi ok. 5 km od granicy z Polską.
Tę informację przekazał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Dowództwo Operacyjne potwierdziło, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Przez kilka godzin patrolowały ją myśliwce F-16, śmigłowce Mi-17 i Black Hawk oraz samolot rozpoznawczy SAAB.
W województwach lubelskim i podkarpackim w stan gotowości została postawiona naziemna obrona powietrzna.
Kto jechał pociągiem, który mógł być celem ataku?
Jak podała Ukrzaliznycia, pociągiem dyplomatycznym jechali Boris Johnson, były premier Szwecji Carl Bildt, brytyjski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jonathan Powell oraz doradcy kilku państw UE.
Skład wracał z konferencji bezpieczeństwa Yalta European Strategy w Kijowie. Pociąg wyjechał ze stacji Jagodzin wcześniej niż planowo. Stało się tak właśnie ze względu na zagrożenie rosyjskimi uderzeniami.
Spółka oceniła, że to prawdopodobnie ten pociąg był celem rosyjskiego drona. Na stacji w chwili ataku wciąż stał trzeci skład. W nim znajdował się były dyrektor CIA David Petraeus.
Nie wiem, jaka pokrętna logika kazała Putinowi wysadzić stojącą ukraińską lokomotywę na polskiej granicy dziś rano.
Boris Johnson, były premier Wielkiej Brytanii
Carl Bildt napisał na X, że trafiony został nie jego pociąg, lecz skład, który przejechał przez stację kilka minut później. Dodał, że został ewakuowany, zanim dron uderzył.
Petraeus określił atak jako przerażający i nazwał Putina „barbarzyńskim przywódcą, który stara się terroryzować ukraińskich cywilów”.
Jak Rosja tłumaczy atak na infrastrukturę kolejową?
Rosyjskie ministerstwo obrony, cytowane przez agencję AFP, przekazało, że niedzielny atak wymierzony był w infrastrukturę kolejową wykorzystywaną do transportu ładunków wojskowych z Europy, a także w zakłady montujące drony, centra logistyczne i obiekty energetyczne obsługujące ukraińską infrastrukturę. Resort nie odniósł się wprost do uderzenia w pociąg pasażerski.
Co powiedział premier Tusk po odprawie w RCB?
W niedzielę wieczorem premier Donald Tusk zwołał w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa pilną odprawę z udziałem szefów MON i MSWiA.
Eskalacja działań Federacji Rosyjskiej staje się faktem, a przykłady tego są coraz bliżej naszej granicy.
Donald Tusk, premier RP
Premier potwierdził uderzenie w skład towarowy stojący na bocznicy oraz w okolice stacji paliw.
O pociągu pasażerskim, którego dotyczy relacja Ukrzaliznycii, mówił ostrożniej: „nie możemy powiedzieć, że nieprawdziwe, ale my nie potwierdzamy”.
Minister Kosiniak-Kamysz podkreślił, że nie doszło do naruszenia polskiej granicy.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński napisał na X, że ataki są traktowane „z najwyższą powagą”.
Nazwał również Rosję „wrogiem wolnego świata”. Szef MSZ Radosław Sikorski ocenił krótko: „Putin eskaluje”.
Jak zareagowały NATO i Unia Europejska?
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte powiedział w poniedziałek, że Rosja ponosi w wojnie ogromne koszty.
Według Ruttego rosyjskie straty przekraczają 40 tysięcy ludzi miesięcznie. Mimo tego w dalszym ciągu prowadzi ataki na infrastrukturę cywilną w pobliżu terytorium Sojuszu.
Wczorajsze uderzenie w pociąg pasażerski na Ukrainie pokazuje, jak bardzo zdesperowany stał się Putin. Jest przekonany, że może nam przeszkodzić we wspieraniu Ukrainy i że może podkopać naszą jedność. Myli się. Zawsze będziemy robić to, co jest konieczne, aby bronić każdej piędzi terytorium NATO.
Mark Rutte, sekretarz generalny NATO
Do sprawy odniosła się także szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Powiedziała, że Rosja próbuje zastraszyć zachodnich sojuszników. Dodała, że odpowiedzią powinno być działanie w odwrotnym kierunku.
Komisja Europejska również skomentowała ten atak. Stwierdzono, że to zagrożenie dla granic Unii.
Czy Rosja już wcześniej atakowała blisko polskiej granicy?
Rok wcześniej, w nocy z 9 na 10 września 2025 r., polską przestrzeń powietrzną naruszyło 19 rosyjskich dronów lecących znad terytorium Białorusi.
Był to pierwszy taki przypadek od czasu początku wojny. Kilka z nich zestrzelono. Incydent zbiegł się w czasie z rosyjsko-białoruskimi manewrami Zapad.
Miesiąc temu czołowy propagandysta Kremla Władimir Sołowjow groził Polsce użyciem broni jądrowej w rosyjskiej telewizji państwowej.





