Przez ponad tydzień ukraińskie drony traciły łączność na froncie. Powodem było ograniczenie prędkości terminali Starlink i jego wojskowej wersji Starshield, które bez ostrzeżenia wprowadziło SpaceX. W sobotę ukraińskie MON ogłosiło, że łączność wróciła do normy. Elon Musk przyznał, że jego firma zdecydowała się na taki ruch, ponieważ Ukraina miała łamać regulamin. Kijów temu zaprzecza, a amerykańskie media wskazują, że w sprawę zaangażowany był Donald Trump.
Co się stało ze Starlinkiem na Ukrainie?
W połowie października SpaceX wprowadziło na Ukrainie ograniczenie dla terminali Starlink i Starshield. W wyniku tego regularnie tracono łączność w urządzeniach poruszających się z większą prędkością niż ok. 160 km/h. W praktyce uderzyło to w ukraińskie drony, zarówno te uderzeniowe, jak i przechwytujące, którymi Ukraińcy zestrzeliwują rosyjskie obiekty odrzutowe Shahed.
Ograniczenia utrzymywały się przez ponad tydzień. Ukraińcy alarmowali, że utrudniają one obronę przed rosyjskimi atakami i koordynację działań na froncie. Jeszcze 23 października prezydent Wołodymyr Zełenski mówił, że problem wciąż nie został rozwiązany. Dopiero w sobotę 24 października ukraińskie Ministerstwo Obrony potwierdziło, że pełna łączność wróciła.
Według resortu obrony systemy monitoringu rejestrują stabilne połączenie Starshield przy prędkościach powyżej 400 km/h. Zełenski podziękował m.in. amerykańskim kongresmenom, senatorom, Departamentowi Stanu i prezydentowi za ich reakcje w tej sprawie.
Czy za ograniczeniami stał Elon Musk?
Według „Wall Street Journal”, który powołuje się na amerykańskich urzędników, Elon Musk osobiście polecił ograniczyć prędkość wojskowej wersji Starlinka dla Ukrainy. Część rozmówców serwisu twierdzi, że zrobił to na własną rękę, bez konsultowania tego z nikim innym. W tej sprawie pojawiają się jednak sprzeczne wersje. Inne źródło podaje bowiem, że miliarder wcześniej rozmawiał o tym z przedstawicielami administracji, w tym z samym Trumpem.
Do ograniczeń działania Starlinków doszło w szczególnym momencie, gdy Trump i Musk głośno krytykowali ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie, które według amerykańskiego prezydenta podbijają ceny paliw. Trump zawarł nawet deal z Putinem w sprawie dostaw rosyjskiego oleju napędowego, a Zełenskiego publicznie obarczał winą za brak pokoju.
Natomiast sam Musk początkowo przekonywał, że o ograniczeniach decyduje wojsko i prezydent USA. W sobotę opublikował jednak na X wpis, w którym otwarcie przyznał, że SpaceX zamknęło „lukę”.
„Używanie Starlinka, cywilnej usługi komercyjnej, do ofensywnych ataków dronów w celu zabijania ludzi nigdy nie było dozwolone i nie powinno być. Ukraińskie wojsko naruszyło regulamin Starlinka i używało go do ofensywnych ataków dronów w celu zabijania ludzi. Ta luka została zamknięta w zeszłym tygodniu”
– Elon Musk, szef SpaceX
Co istotne, w tym samym wpisie Musk zaznaczył, że gdyby nie jego satelity, to Ukraina by sobie nie poradziła.
„Jeżeli Starlink zostałby wyłączony, ukraińska linia frontu natychmiast by się załamała. To NIE jest groźba, to po prostu stwierdzenie faktu”
– Elon Musk, szef SpaceX
Dodał również, że SpaceX zrobiło dla obrony Ukrainy „więcej niż jakakolwiek prywatna firma na świecie”.
Ukraina odpowiada Muskowi
Ukraińcy stanowczo odrzucają zarzuty Muska. Serhij Sternenko, były doradca ukraińskiego MON, przekonuje, że korzystanie z cywilnego Starlinka do misji dronowych było „technicznie niemożliwe”. Od lutego obowiązują bowiem tzw. białe listy. Chodzi o to, że terminale w ruchu działają tylko wtedy, gdy zostały zarejestrowane w wojskowym systemie Starshield.
Podobnie w tej kwestii wypowiada się Serhij Bieskrestnow, doradca w sprawach łączności. Jak tłumaczy, wszystkie cywilne terminale Starlink na Ukrainie mają ograniczenie prędkości do 70-90 km/h i nie działają na terytorium Rosji. „To bardzo dziwne, że Elon Musk nie wie o ograniczeniach Starlinka na Ukrainie” – stwierdził. Ukraińcy zwracają uwagę, że nałożone ograniczenia uderzyły właśnie w wojskowy Starshield, a nie w cywilną usługę.
Czy to Trump uratował sytuację?
Według „Wall Street Journal” to właśnie Donald Trump miał 21 października polecić Muskowi zdjęcie ograniczeń. Sam prezydent USA publicznie wypowiadał się w tej sprawie dość wymijająco. Przekonywał, że nie wie, kto odpowiada za spowolnienie, a także że nie rozmawiał z Muskiem. Zapewniał przy tym, że słyszał, iż problem został rozwiązany, a jeśli nie, to osobiście się nim zajmie.
Biały Dom oficjalnie zaprzeczał, by to administracja Trumpa ograniczyła Ukraińcom dostęp do Starlinka. Oficjalnie nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za wprowadzone ograniczenia. Sprawą zainteresował się także amerykański senator Richard Blumenthal, który wszczął własne dochodzenie.
Dlaczego Starlink jest tak ważny dla Ukrainy?
Starlink to sieć tysięcy satelitów na niskiej orbicie, które zapewniają dostęp do szybkiego internetu niemal w każdym miejscu na Ziemi. Na Ukrainie od momentu wybuchu pełnoskalowej wojny system ten stanowi podstawę łączności wojskowej. Rosjanom trudno jest go zagłuszyć, a nawet zniszczenie naziemnej infrastruktury nie odcina go od sieci. Ukraińcy wykorzystują go do łączności na froncie, logistyki, koordynacji działań i sterowania dronami.
Ostatnie dni pokazały, jak bardzo Kijów jest uzależniony od decyzji jednego człowieka i jego relacji z Białym Domem. Wystarczyło kilka dni ograniczeń, by ukraińska obrona przed rosyjskimi dronami straciła skuteczność. To lekcja także dla Polski i całej Europy, które w kluczowych systemach wciąż polegają na prywatnych amerykańskich firmach.



