Blechacz za… 300 tysięcy dolarów. Gilmore Artist Award dla polskiego pianisty

2 min. czytania

Redakcja

21 stycznia 2014 r.

Rafał Blechacz, laureat nagrody Gilmore Artist Award 2014

2 min. czytania

Redakcja

21 stycznia 2014 r.

Gilmore Artist Award to jedna z najbardziej prestiżowych nagród dla pianistów na świecie, przyznawana raz na kilka lat i warta 300 tysięcy dolarów. 8 stycznia 2014 r. w Nowym Jorku otrzymał ją Rafał Blechacz, zwycięzca Konkursu Chopinowskiego z 2005 r. Przed nim z Polaków wyróżniono nią jedynie Piotra Anderszewskiego, a w gronie dotychczasowych laureatów jest zaledwie siedem osób, m.in. Leif Ove Andsnes i Ralf Gothoni. Stanisław Dybowski przypomina program recitalu, który Blechacz dał z okazji wręczenia nagrody: Walca a-moll i dwa Polonezy op. 40 Chopina, a także utwory Beethovena, Mozarta i Debussy’ego. Kreśli też sylwetkę pianisty i filozofa, który podobnie jak Krystian Zimerman stroni od celebryckiego szumu, a każdy koncert i każdą płytę traktuje jako kolejny krok w doskonaleniu swojej sztuki. To krótki, ale ważny ślad jednego z największych sukcesów polskiej pianistyki ostatnich lat. To zapis jednego z najważniejszych zagranicznych wyróżnień dla polskiego pianisty.

Rafał Blechacz z Gilmore Artist Award

W środę 8 stycznia w Nowym Jorku, podczas recitalu, Rafał Blechacz został uhonorowany prestiżową dla pianistów nagrodą Gilmore Artist Award, wynoszącą 300 tysięcy dolarów. Przed nim z Polaków nagrodę taką otrzymał tylko Piotr Anderszewski. Wśród dotychczasowych laureatów jest zaledwie siedem osób m.in. Leif Ove Andsnes i Ralf Gothoni, obaj robiący dzisiaj światowe kariery (występowali w Warszawie). Z okazji wręczenia nagrody polski artysta dał recital, składający się z dzieł Chopina (Walca a-moll op. 34 nr 2 i 2 Polonezów op. 40), Beethovena, Mozarta i Debussy’ego („Światło księżyca”).

Pianista, który nie chce być celebrytą

Rafał Blechacz, pianista i filozof (niedawno ukończył ten kierunek), krok po kroku rozwija swoją karierę. Podobnie jak Zimermana, nie interesują go szum medialny i bycie celebrytą, a jedynie ciągłe podnoszenie jakości swej sztuki wykonawczej. Każda płyta, każdy koncert służą temu celowi. Skromny, z pokorą podchodzi do własnej kariery, szukając wsparcia w religii. Słuchaczom dostarcza wielu wzruszeń, co utwierdza go w przekonaniu kroczenia dobrą drogą.

SD

Przeczytaj również: Jan Ekier. Artysta stulecia – księga pamiątkowa

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Stanisława Dybowskiego pt. „Blechacz za… 300 tysięcy dolarów” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 4 (951) z dnia 21 stycznia 2014 roku, s. 13. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcie: pl.wikipedia.org, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 4 (951)/2014, s. 13.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Sławomir Zapała z miłości do Warszawy nagrał „Syrenkę” z Powstańcami. Szczery wywiad udzielony Naszej Polsce o Kajrze, synu Kordianie, ojcostwie i rodzinie

Nie żyje Arleta Żynel. „Matka białostockiej kuchni” miała 72 lata

Nie żyje Mariusz Komenda. Półfinalista MasterChefa miał 44 lata

Syn Andrzeja Seweryna nie mówi po polsku. „To moja wina”

Marta Nawrocka i Omenaa Mensah „uśmiercone” – Rafał Brzoska apeluje do prezydenta

Nie żyje Przemysław Branny. Aktor Teatru Bagatela miał 55 lat

Nie żyje Anatolij Kaszpirowski. Leczył przez telewizor, chwalił Putina

Parastoo Ahmadi dostanie 74 baty za koncert w internecie. Tyle w Iranie kosztuje śpiewanie bez hidżabu

Inne kategorie

Czytaj także