W wietnamskim Hội An, przy ulicy Trần Phú, stoi pomnik Polaka. Postawili go Wietnamczycy w 2007 roku, z własnej inicjatywy i za własne pieniądze. Polonia w Wietnamie jest jedną z najmniejszych i najsłabiej policzonych polskich społeczności na świecie. Polski ślad w tym kraju jest za to nieproporcjonalnie głęboki i wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w trzech miejscach naraz.
Ile Polaków mieszka w Wietnamie?
Dokładne statystyki nie są znane. Ministerstwo Spraw Zagranicznych ani Ambasada RP w Hanoi nie publikują szacunku liczby Polaków mieszkających w Wietnamie. Jedyna liczba w obiegu pochodzi od stowarzyszenia POLSAIGON i mówi o około stu Polakach z rodzinami w Ho Chi Minh, dawnym Sajgonie. Jest to szacunek środowiskowy, nie dane urzędowe, i tak należy go traktować. Polska społeczność w Wietnamie ma charakter kontraktowy: ludzie przyjeżdżają do pracy na kilka lat, po czym wracają.
Ruch w drugą stronę jest nieporównanie większy i starszy. Do końca lat osiemdziesiątych ponad cztery tysiące Wietnamczyków ukończyło studia wyższe w Polsce na stypendiach polskiego rządu. To pokolenie do dziś stanowi zaplecze wzajemnych relacji, a polszczyzna bywa językiem, w którym rozmawiają wietnamscy profesorowie i urzędnicy po sześćdziesiątce.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Polacy w Wietnamie | Brak danych urzędowych; ok. 100 osób z rodzinami w Sajgonie | POLSAIGON (szacunek środowiskowy) |
| Stosunki dyplomatyczne | od 4 lutego 1950 roku | MSZ, Ambasada RP w Hanoi |
| Polacy w komisjach nadzoru 1954–1975 | ok. 2500 osób (inne wyliczenie: 1948, w tym 1391 żołnierzy) | Wojsko Polskie, MKNiK |
| Zabytki UNESCO ocalone z udziałem Polaka | 3: Huế (1993), Hội An i Mỹ Sơn (1999) | UNESCO, Instytut POLONIKA |
Placówką w Hanoi przy 3 Chua Mot Cot kieruje od listopada 2024 roku Joanna Skoczek jako chargée d’affaires. Ambasady w Ho Chi Minh nie ma, działa natomiast konsulat honorowy w Da Nang pod kierunkiem Piotra Frieskego. Stosunki dyplomatyczne oba kraje nawiązały 4 lutego 1950 roku, a ich siedemdziesiątą piątą rocznicę obchodzono w 2025 roku. Polską ambasadę w Hanoi otwarto w grudniu 1954 roku, wietnamską w Warszawie 18 lipca 1955 roku.
Skąd wzięli się Polacy w Wietnamie?
Przez wojnę, w której Polska formalnie nie brała udziału, choć była w niej obecna przez dwadzieścia jeden lat.
Układy genewskie z 21 lipca 1954 roku powołały Międzynarodową Komisję Nadzoru i Kontroli w składzie: Indie, Kanada i Polska. Przez komisje w Indochinach przewinęło się do 1975 roku około dwóch i pół tysiąca Polaków, choć inne wyliczenie mówi o 1948 osobach, w tym 1391 żołnierzach zawodowych. Sama delegacja liczyła w pierwszych latach około stu siedemdziesięciu osób. Polski parowiec „Kiliński” przewiózł w ramach ewakuacji z Południa na Północ około osiemdziesięciu pięciu tysięcy Wietnamczyków w ciągu dziewięciu miesięcy.
W 1966 roku Polska otarła się o coś, co mogło zmienić bieg tej wojny. Szef przedstawicielstwa PRL w Sajgonie Janusz Lewandowski złożył obu stronom cichą propozycję rozmów, znaną jako operacja „Marigold”. Spotkanie amerykańsko-wietnamskie miało odbyć się w Warszawie. Rozmowy załamały się na początku grudnia 1966 roku, gdy Lyndon B. Johnson zezwolił na wznowienie nalotów na Hanoi. Amerykańscy historycy oceniają to dziś jako zmarnowaną szansę wcześniejszego zakończenia wojny.
Najdroższą cenę Polska zapłaciła w porcie w Hajfongu. Drobnicowiec „Józef Conrad” zawinął tam 31 maja 1972 roku i utknął w zaminowanym przez Amerykanów porcie. 20 grudnia 1972 roku o godzinie 4:40, w ramach operacji Linebacker II, pierwsza bomba trafiła w środkową część kadłuba. Druga spadła dziesięć minut później. Na pokładzie było dwadzieścia osiem osób. Zginęli trzeci oficer Stanisław Maliszewski, czterdziestojednoletni, trzeci mechanik Adam Kaczorowski, dwudziestoośmioletni, oraz dwudziestosiedmioletni steward Kazimierz Giertler. Starszy marynarz Roman Dudek, trzydziestoośmioletni, zmarł po kilku dniach od poparzeń. Wszystkich odznaczono pośmiertnie Krzyżami Kawalerskimi Orderu Odrodzenia Polski.
Henry Kissinger przyznał w rozmowie z Richardem Nixonem jeszcze tego samego wieczoru, że Amerykanie wiedzieli o zniszczeniu polskiej jednostki. Edward Gierek dowiedział się w Moskwie, z szyfrogramu ministra Stefana Olszowskiego. MSZ PRL odmówił potem marynarzom pomocy w dochodzeniu odszkodowań przed sądami amerykańskimi. Sprawa nie jest zamknięta do dziś: Rzecznik Praw Obywatelskich wciąż występuje w niej do MSZ.
Kazik, któremu Wietnamczycy postawili pomnik
Kazimierz Kwiatkowski urodził się 2 lipca 1944 roku. Był architektem i konserwatorem zabytków, pracował w lubelskim oddziale Pracowni Konserwacji Zabytków. Pod koniec lat siedemdziesiątych został kierownikiem Polsko-Wietnamskiej Misji Konserwacji Zabytków i wyjechał do Azji Południowo-Wschodniej jako pierwszy zagraniczny konserwator zabytków w Wietnamie. Kraj był wtedy zrujnowany, zamknięty i nie miał ani pieniędzy, ani specjalistów. Przez pierwsze miesiące Kwiatkowski z garstką Wietnamczyków po prostu dokumentował to, co zostało po wojnie.
Od 1981 roku prowadził prace w Mỹ Sơn, kompleksie świątyń czamskich, który amerykańskie naloty dywanowe zmieniły w pole gruzu i niewybuchów. W 1982 roku, jadąc nad morze na urlop, wstąpił po drodze do Hội An. Zobaczył nietknięty układ urbanistyczny starego portu handlowego, dziesiątki zabytkowych domów w fatalnym stanie i lokalnych decydentów gotowych to wszystko wyburzyć pod nową zabudowę. Odwiódł ich od tego zamiaru. Wietnamczycy nazywali go po prostu Kazik.
Efekty jego uporu widać dziś na liście UNESCO. Zespół cesarski w Huế trafił na nią w 1993 roku, a stare miasto Hội An oraz Mỹ Sơn w 1999 roku. Sam Kwiatkowski nie zobaczył dwóch ostatnich wpisów. Zmarł 19 marca 1997 roku, przy pracy, w wieku pięćdziesięciu dwóch lat.
W 2007 roku władze Hội An postawiły mu pomnik przy ulicy Trần Phú, w samym sercu ocalonej przez niego dzielnicy. Nie jest to gest polskiej dyplomacji ani inicjatywa Polonii. To Wietnamczycy upamiętnili obcokrajowca, który uratował ich dziedzictwo, kiedy oni sami nie mieli na to sił.
Polskę w Wietnamie pamięta się nie przez liczbę mieszkających tam Polaków, lecz przez jednego człowieka, który powiedział „nie burzcie tego” i został wysłuchany.
„Zaangażowanie Polski w prace MKKiN wpływało także na stosunki polsko-amerykańskie. Postawa Polski w Komisji była m.in. powodem odłożenia wizyty Edwarda Gierka w USA, zaplanowanej na rok 1973.”
Ambasada RP w Hanoi, MSZ, „Relacje dwustronne”
Życie polonijne dziś
Polonia w Wietnamie jest mała, ale zorganizowana w jednym miejscu:
– POLSAIGON, Stowarzyszenie „Polonia Sajgońska”, założone w 2013 roku w Ho Chi Minh, pierwsza organizacja polonijna w Wietnamie
– spotkania w czwartkowe wieczory, obchody 11 listopada i 3 maja
– współpraca z Ambasadą RP w Hanoi, Stowarzyszeniem Przyjaźni Polsko-Wietnamskiej i Stowarzyszeniem „Wspólnota Polska”
– Ambasada RP w Hanoi, 3 Chua Mot Cot, kierowana przez Joannę Skoczek
– Konsulat honorowy w Da Nang, konsul honorowy Piotr Frieske
– polskie firmy działające głównie w branży spożywczej, maszynowej i usługowej
Istnienia polskiej szkoły, punktu konsultacyjnego ani regularnej mszy po polsku nie udało się potwierdzić. Wietnam formalnie nie przyjmuje zagranicznych misjonarzy, więc obecność polskich duchownych, mimo że katolicy stanowią tam kilka procent ludności, pozostaje niepotwierdzona. Kierunek bywa odwrotny: wietnamskie siostry zakonne wyjeżdżają na misje między innymi do Polski.
Wymiana handlowa rośnie. W pierwszej połowie 2024 roku polski eksport do Wietnamu wyniósł 270 mln euro, o osiem procent więcej rok do roku. Import z Wietnamu, głównie elektronika, odzież, obuwie i kawa, wielokrotnie przewyższa polski eksport. W styczniu 2025 roku premier Wietnamu Phạm Minh Chính odwiedził Polskę, otwierając rok jubileuszowy siedemdziesięciopięciolecia stosunków dyplomatycznych.
Polacy w Wietnamie – najczęstsze pytania
Czy Wietnamczycy lubią Polaków?
W Wietnamie Polacy cieszą się dużą sympatią, bo kraj kojarzy się przede wszystkim dobrze, bez kolonialnych czy wojennych zaszłości. Sprzyja temu pokolenie ponad czterech tysięcy Wietnamczyków, którzy studiowali w Polsce i często wciąż mówią po polsku, a także pamięć o Kazimierzu Kwiatkowskim, ratowniku wietnamskich zabytków. Wietnamczycy odnoszą się do Polaków raczej serdecznie i z szacunkiem.
Czy Polska brała udział w wojnie w Wietnamie?
Polska nie wysłała do Wietnamu wojsk bojowych, ale była tam obecna przez dwadzieścia jeden lat jako członek międzynarodowych komisji nadzoru: od układów genewskich z 1954 roku obok Indii i Kanady, a następnie od układów paryskich z 1973 roku. Przez te struktury przewinęło się około dwóch i pół tysiąca Polaków. PRL wspierała też Wietnam Północny dostawami sprzętu, a polscy marynarze zginęli podczas amerykańskiego bombardowania statku „Józef Conrad” w Hajfongu w grudniu 1972 roku.
Czy w Wietnamie jest polski pomnik Kazimierza Kwiatkowskiego?
Tak. Pomnik stoi w Hội An przy ulicy Trần Phú i został odsłonięty w 2007 roku z inicjatywy władz miasta. Kwiatkowski, nazywany przez Wietnamczyków Kazikiem, kierował Polsko-Wietnamską Misją Konserwacji Zabytków i doprowadził do ocalenia zabytków Hội An, Mỹ Sơn oraz Huế, które trafiły później na listę UNESCO.
Czy Polak może mieszkać w Wietnamie?
Tak, choć wymaga to formalności. Pobyt dłuższy niż turystyczny wiąże się z uzyskaniem wizy odpowiedniej kategorii, najczęściej pracowniczej, oraz karty czasowego pobytu, o którą występuje pracodawca. Sprawy konsularne obsługuje Ambasada RP w Hanoi. Większość Polaków mieszka w Ho Chi Minh i w Hanoi, zwykle w ramach kontraktów zawodowych.



